18 grudnia 2018 roku, godz. 8:22

18.12.2018r.

Pole jest dzisiaj chłodne i wilgotne, a nad górami rozbudowuje się róż o szóstej trzydzieści, czyli hen daleko rodzi się brzask, który poprzedza wschód słońca. Ciekawe czy będzie widoczny tylko dla chmur i załogi międzynarodowej stacji kosmicznej czy nam też? Im więcej światła słonecznego tym więcej energii wyprodukowanej przez fotowoltaikę i być może będziemy zdrowsi. Być może, bo tak naprawdę jest przeznaczenie i wola Boga, a nie lobby węglowego czy wiatrowego.

Człowiek. Cukrzycy mierzą sobie poziom cukru, a ludzie z lęku nie potrzebują pomiarów elektronicznych.Wstają i wiedzą, że dziś z rana jest tylko niepokój z nadzieją na pogodzenie, że nie kłującego w mostku strachu, duszącego krtań i bolącego jeszcze gdzieś hen aż na łopatkach, który jeszcze uwiera ściska skronie i rozpala policzki w jakby czerwoną martwicę. Dzisiaj jest szansa na spokój.

Czemu się boją spraw, które w zasadzie od nich nie zależą,czemu się tak bardzo niepokoją czymś co leży poza ich zasięgiem - dzisiejszym popołudniem, tym co wydarzy się za 2-3 tygodnie. Boją się i tyle, choć dobrzy mądrzy ludzie tłumaczą im od lat, że mają tylko codziennie żyć.

Człowiek. Idzie do pracy i zamiast pracować owocnie dla swojego zadowolenia, dla celów swojej pracy, to musi znosić to co ludzie wnoszą poza pracą do zakładu pracy, a więc lenistwo, cwaniactwo, lęki, nieumiejętności, intryganctwo, chciwość, ciekawskość, chore nieuzasadnione ambicje, żądzę władzy i podporządkowania czyjegoś życia do potrzeb swoich i celów zakładu pracy. Rodzą się konflikty, rodzą się kłótnie, rodzą się nieporozumienia, rodzą się lęki, rodzą się ucieczki, komuś nawet być może przemknie myśl o samounicestwieniu, ktoś się odważy i odejdzie, inny tupnie na szczęście pięścią w stół i powie dość.

Adwent. Część jego radosna. Szukamy w niej nadziei na lepsze dziś i jutro z człowiekiem tak naprawdę, bo natura, co by o niej nie mówić jest w porządku, wiemy co możemy od niej oczekiwać, zwłaszcza, gdy wybudowaliśmy dom na bagnisku, na terenie zalewowym czy na zboczy góry, więc powinniśmy się liczyć z tym, że może stać się osuwiskiem to zbocze. Medytujemy więc w tym czasie nad człowiekiem, żeby był dla nas dobry, żeby nie był chciwy, żeby nie poniżał, żeby był myśleniem w mądrości Ducha Świętego, a więc żeby czyniąc czynił dla swojego dobra i dobra drugich, żeby myślał kategoriami wspólnotowymi, to jest to Boże Narodzenie.

Wstaje dzień. Wyspał się z szarym i czarno - białym kotem pod srebrnym świerkiem i teraz przeciąga się po świecie burościami chmur, strzepując z siebie brązowe szyszki pokryte białym żywicznym nalotem, a na ziemi łasi się do stóp białym śniegiem jak kot do nogawek spodni. Stara się być cicho, nawet nie przemówi najmniejszym porywem wiatru, raczej stara się być jak człowiek w tłumie idących do fabryki - szary, nie wyróżniający się,, po prostu wie, że musi przetrwać. Taki jest na starcie. Być może się rozkręci w jasność słoneczną, jak człowiek w zadowolenie z drugiego człowieka.

Święta. Najczęściej jest tak, ze ktoś te jadła musi przygotować i tym kimś najczęściej jest matka, więc nie dziwcie się dzieci, ze spędza te kilka dni w kuchni i nie narzekajcie, że nie ma dla was czasu, kiedy już zjedziecie z tych swoich metropolii, w których odnosicie te swoje sukcesy, a po prostu zgromadźcie się dookoła niej. Nie musicie nawet pomagać, bądźcie, pijcie kawę, wino, jedzcie i rozmawiajcie z nią, ze sobą, bo niech będzie jak drzewiej bywało, że życie toczy się w kuchni i jest ciżba i jest gwar.Niech wasze dzieci uczą się normalności, polskości, sensu i domowego ogniska, a nie zamykajcie się w swoich pokojach i nie odsypiajcie korporacji. Wydaje mi się, że nie macie do tego prawa w ten czas. Jesteście rodziną, a w święta rodzina jest razem, a siłą rzeczy jej życie toczy się w kuchni dla trzech już was pokoleń.

Kawa. Powoduje podniesienie ciśnienia, sprawia, ze wytwarza się serotonina i endorfiny, szybciej krąży krew, więc ciało staje się mniej obolałe, umysł żwawszy, mija niepokój, przywracana jest wiara w siebie i chęć do życia, nawet skłonni jesteśmy reagować uśmiechem na poranne żarty. Jest kawa narkotykiem i uzależnia, to fakt, ale z drugiej strony życie niszczy mózg i resztę ciała, więc usprawiedliwiam kawę.

Człowiek w pracy i konieczność pokojowego współistnienia z katoliczkami, którym tłumaczysz od kilku lat jak powinny się odnosić do siebie na zasadzie przykazania miłości i do których nic z twoich tłumaczeń nie dociera, więc przychodzisz do pracy i jedna ma obrażoną totalnie sfochowaną minę, a drugiej, która się czuje pokrzywdzona zbiera się na płacz i widzisz wilgoć zbierającą się w kącikach jej oczu i drżące już tuż przed płaczem wargi, a jeszcze dwa dni temu umawiały się na wspólne rekolekcje w katedrze. Smutne. Męczące na dłuższą perspektywę, więc robisz silną siekierę kawę i wbijasz się w komputer tworząc prozę użytkową.

Lęk, napięcia, problemy życia sprawiają, że ciało jest zmęczone, a duch osowiały, więc lekiem jest dłuższy sen, dobry intelektualny film, koncert, przytulenie i w tym przytuleniu wygadanie się ze smutności dnia polegających na wredocie ludzkiej, która nas atakuje ze wszystkich stron, niestety od ludzi niby naszej wiary dominującej w 92 procentach, a główny grzech to lenistwo, nieuczciwość i potem bronienie się przed odpowiedzialnością przez zrzucanie jej i obowiązków na innych, a wystarczy przyjść na osiem godzin do pracy, a nie na plotki w socjalnym i na zakupy, które są możliwe, bo po firmie kursuje tysiące komiwojażerów dosłownie ze wszelkim możliwym badziewiem. Ot Polska zaściankowo - kruchtowa.

Przejaśnia się. Na niebie coraz więcej miejsc jasnych pojawia się, przestrzeń stała się czysta, póki co ludzie nie palą w piecach więc nie widać tych czarnych smug znad kominów, ale ja się ich nie boję, bo są z naszego polskiego węgla, to tak jakby powiewała jeszcze polska flaga, to jeden z ostatnich przyczółków polskiej niepodległości taki widok. Tak sobie myślę - co sobie dzisiaj myśli duch Marii Konopnickiej, która napisała ROTĘ? Myślę, że jesteśmy kolejnym pokoleniem wstydu.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.