13 czerwca 2019 roku, godz. 8:10

13.06.2019r.

Parę dni temu ktoś opowiedział mi, że był w Poznaniu i tam na peryferiach tego kosmopolitycznego miasta mieszkają ci młodzi wykształceni i bogaci barbarzyńcy, których określa się jako lemingi. I mówił mi on, że obecnie charakteryzują się oni agresywnym ateizmem, który demonstrują przez na przykład koszenie trawników już od niedzielnego ranka. Takie zachowanie, to trzeba sobie jasno powiedzieć czysty bandytyzm. Brak szacunku dla sąsiadów i niszczenie świętości. Tu nie może być mowy o tolerancji jakiejkolwiek, tak samo jak nie może być mowy o zrozumieniu dla ludzi, którzy zamiast w marszu rodziny idą w paradzie równości. Po to wreszcie polski rząd proczłowieczy wydał zarządzenie, że niedziela jest wolną od handlu, abyś człowiecze poznański w tą niedzielę wybrał się śladami bohaterów książek Małgorzaty Musierowicz, żebyś zastanowił się w ciszy nad sobą i może jednak wybrał się do kościoła, czy chociaż nad Wartę lub nad Jezioro Malta. Nie wiem jak nazwać zachowanie tamtych ludzi. Często używa się słowo bolszewizm, ale wielu bolszewików bym obraził i przewróciliby się oni w grobach. To po prostu zatracenie człowieczeństwa. Typowe "róbta co chceta".

Tymczasem tutaj na podbeskidzkiej wsi melodie cudowne śpiewają już od trzeciej w nocy wszelkie ptaszęta i jest tak do tej pory, a nasze rośliny pod wpływem ciepła w nocy i wilgoci wreszcie rosną w górę i w piękno oraz w przyszły plon. I tak szaleńczo do w górę pną się dwie odmiany fasoli tycznej, które posadziliśmy na południowej ścianie domu. Pną się po specjalnych konstrukcjach i wkrótce splotą się z pędami winogronu i oplotą się o bariery balkonów. Piękny to widok, bardzo budujący i wręcz euforyczny. A drugą taką rośliną, która osiąga już niektórymi pędami tarasu wschodniego, jest chmiel, który posadzony na południowo wschodnim rogu domu od czerwca szalenie przyspieszył swój wzrost i cieszy nas swoją bardzo jasną i bardzo błyszczącą zielenią. Cieszymy się tym bardzo. Nie trzeba być chciwym i niewolnikiem zysku, aby żyć sobie spokojnie, w szczęściu i spełnieniu.

Miasta takie jak Poznań, Wrocław, Gdańsk, Warszawa, Kraków. Miasta niewolnictwa i zysku. Oni próbują odbić piłeczkę i twierdzą, że to katolicy są niewolnikami. Kompletna bzdura. Nie dość, że nie są niewolnikami, to jeszcze są szczęśliwymi ludźmi. Są też patriotami i tymi, którzy powodują, że Polska jest jeszcze na mapach Europy i świata, a nas jako państwo i naród szanują nawet w krajach muzułmańskich. Szanują nas, bo wierzymy w Boga i jesteśmy ludźmi zasad. To budzi podziw i szacunek i chęć brania przykładu. Polski katolik, więc jest autorytetem.

W ogrodzie bardzo cieszą nas goździki kamienne, które obficie rosną w kilku miejscach i teraz pięknie rozkwitają wielokolorowymi łachami. Płatki mają kolory różowe, fioletowe i bordowe z różnymi wstawkami. W tym roku nie pokładają się. Są sztywne i wysokie, a ich piękno zachwyca i powoduje, ze ciągle zerkamy w ich stronę.

Cieszę się bardzo, że na Cytaty powróciła myśl dnia. To dowód, że sprawdzona tradycja staje się świętością bez której życie traci znacznie ze swojego smaku i uroku. Jednocześnie zastanawiam się, czy układanie złotych myśli, aforyzmów i sentencji, to rodzaj kontemplacji, czy też ucieczki przed życiem? Może tylko formą odpoczynku, a może genialnym olśnieniem podczas konwersacji z samotnością, małżonkiem. Może to podsumowanie obserwacji w pracy zachowań ludzkich. Może to sprawa wścibskiego przeżywania mszy, albo też traumy po zamkniętych galeriach handlowych w niedzielę, czyli złego cynicznego rozumienia wolności.

Wreszcie spod gleby wychodzą kany. Bardzo bardzo późno w tym roku, więc nie wiemy czy zakwitną na jesień. Tak samo dopiero teraz wyglądają nieśmiało z ziemi georginie. Powoli wycinamy kępy orlików. Przekwitły, a ich nasiona nie są nam potrzebne. Do ostatnich pięter kwitnienia dochodzą też łubiny i również niedługo pożegnamy się z nimi. Ostatnie kwiatki ma też niezapominajka, powoli przekwitają irysy. Za to rozpoczynają kwitnienie ostróżki. Zakwitła też kolejna piwonia w kolorze bordowym i z sercem w kolorze złotym. Naprawdę wspaniałych wrażeń doznajemy, kiedy przechadzamy się po naszym ogrodzie.

Dużo dzieje się w części warzywnej ogrodu. Kwitnie serpentyna grochów i pojawiają się już pierwsze strączki. Ohadały się pomidory i zaczynają naprawdę mocno rosnąć w górę i wszerz. Zakwitło pierwsze piętro żółtymi gronami kwiatów. Z ziemi seriami wyrastają kolejne rośliny pomidorów koktajlowych. Są niesamowite. Ich nasionom nie straszna wilgoć i gigantyczne mrozy. Zawsze wzejdą. Rosną owoce truskawek, a poziomki już owocują czerwonymi smacznymi kuleczkami. Wzeszła dynia, wreszcie kolejnych liści po majowym zastoju dostały cukinie i ogórki. Naprawdę pięknie rośnie czosnek i zapowiada bardzo duży plon.

Pewien poseł chce walczyć z "małpkami". Po prostu spada popyt na piwo, bo nawet mężczyźni po pracy do domu zamiast czteropaku biorą "małpkę" kolorowej wódki, która jest smakowa i słodka. Postępuje zniewieścienie chłopów, to raz, a dwa to, że śladami producentów wódek idą niestety bimbrownicy i coraz bardziej dosładzają kiedyś szlachetny czysty trunek i dodaj aromatów smakowych, że samogon ma i owszem siedemdziesiąt procent, ale jest słodki. Dobrze, że chociaż jeszcze drożdze w nim czuć. Gdzie ci starzy mistrzowie, u których w mistrzowskim ich destylacie wyczuwało się tylko nutkę węgierki czy konferencji, a resztę to była moc. Dzisiaj nie chce się nikomu zbierać owoców i trzymać w wielkich dwustulitrowych zamrażarkach i sprawiać żeby rzemiosło było artyzmem, dochodzić do swojego mistrzostwa i niepowtarzalności przez dwadzieścia lat.

fyrfle Mirek
 13 czerwca 2019 roku, godz. 10:11

Bo media nie piszą o tej barbarzyńskości. Podtrzymuje, że niedziela jest dniem bezwzględnej ciszy i Szwedzi wobec tego to barbarzyńcy dla mnie, zresztą teraz za to słychać o gettach islamskich w szwedzkich miastach i lęku białego człowieka przed spacerem chodnikiem. Cieszę się, że póki co u nas jesteśmy izolacjonistami i próby na przykład zakładania tęczowego bastionu w Warszawie są skutecznie gaszone. Zresztą efektem polityki otwartości są decyzje wielu z nas, że rezygnujemy z wyjazdów turystycznych do Francji lub Niemiec. Ograniczamy się do koniecznych wizyt na chrzciny i komunie w Europie Zachodniej.