20 grudnia 2019 roku, godz. 12:53

20.12.2019r(piątek)

Obudziłem się z lekkim bólem kręgosłupa szyjnego, który promieniował do podstawy czaszki i stamtąd delikatnie rozszerzał się jak krzew w tylną część czaszki. Do herbaty zjadłem ciastko świąteczne. Zaczęło drażnić gardło. Odkaszlnąłem i się zaczęło. Ból od podstawy czaszki w górę rozkwitł w 10 na 10.Momentalnie. Prochy. Odlot w sen. Po trzech godzinach budzę się naćpany, ale bez bólu. Odtrutka więc: kawa siekiera i barszcz buraczany, czyli zakwas świąteczny beskidzki. Po godzinie jestem podleczony i trzeźwy. Rano zdążyłem zobaczyć, że księżyc zwija się z pełni w stronę swojej "czarnej" połowy i dopiero jest nad Ogrodową, a wczoraj przed świtem chował się w gałęziach jodły. Ta sytuacja przypomina mi grudzień z przed czterech lat, około trzeciej naszej miesięcznicy. On po prostu nie zachodził, nie przesuwał się. Lubieżnik wisiał od strony Babiej Góry i gapił się na nas do czwartej rano, choć trzeba mu przyznać miał co na co patrzeć.

Choinka stoi za moimi plecami jeszcze nie ubrana. Mówią, że takiej kształtnej jeszcze tutaj nie było. Tak sobie myślę, że siedzę plecami do ulicy, a więc tracę wiele z plotki. Ba! Ja jej nie tworzę. Przyszło mi więc do głowy, że sobie zamówię taką katedrę u stolarza na podwyższeniu i pisząc będę miał podgląd i tak będę tworzył ogląd i potem wyrażał pogląd. Ale tak zdradziłbym storczyki. Jezus i Maryja też mogliby mieć dyskomfort, o wnukach nie wspomnę. Bo to chodzi o to na przykład - co piszczy w programie 500 plus,czy rozwija się czy 2000 tysiące wystarczy, a zatem uwielbiam piękno i magię rodziny wielodzietnej. Poza tym podziwiam ich. Podziwiam to poświęcenie matek i ojców.To jest wyzwanie. Zawsze to powtarzam i wżdy powtarzał będę. Możesz sobie być w tym samotnym życiu czym, kim chcesz i mieć zasługi dla świata na 14 pomników, ale dla mnie zawsze na moim prywatnym piedestale stoi matka, ojciec i ich dzieci i ich trud włożony w wychowanie, zwłaszcza, jeśli to jest faktycznie wychowanie, w efekcie którego dzieci nie są pocertoleńcami i domowymi oraz szkolnymi terrorystami popaprańcami, a mając 18 lat są świadome swojej życiowej drogi i wiedzą, że raz na zawsze muszą opuścić swoich rodziców i żyć swoim życiem.

Wczoraj zdobyłem chyba co najmniej srebrną oznakę PTTK zdobywając kolejne szczyty zakupowego szaleństwa: Groszek, Delikatesy Centrum, etc. Rodzina jest wielopokoleniowa i w poszczególnych segmentach dzietna, więc trzeba to dziadkom ogarnąć, u których jest epicentrum Świąt Bożego Narodzenia. Spotykają się wszyscy, choć już nie wszyscy pod flagą papieską czy kościelną. Raczej, to już spotkanie rodzinne bez doktryn. I tak jedni są fit. Drudzy się odchudzają, kolejni rezygnują z tego, a dodają to, więc była i koniecznie Biedronka na szlaku. Trzeba to wszystko ogarnąć i posegregować. Kupić, a potem przygotować i wykombinować, pamiętać, komponując bigos, że ktoś nie je grzybów, a ktoś musi mieć śliwki. W efekcie trzeba by gotować go na 3 do 4 garów, więc siłą rzeczy będą frakcję niezadowolonych i odrzuconych, jakby nie wiedzieli oczywistego faktu, że to oni odrzucili wiekuistość tradycji. To tak samo jak z emigrantami, to oni odrzuci nasze, które wyraził Paweł Kukiz w prostych słowach - bo tutaj jest jak jest! Ach te zabawki w Kauflandzie! Zaś Dziadki nie mają hamulców. A przyszli tylko po jedną rzecz. No i jeszcze na monopolowym cała rodzina win Melnik!!! Kaufland ma to do siebie, że wszystkie kasy są na chodzie i za to wielbię niemiecki porządek. I tu zastanawiam się kto ma rzekomo niemiecki LIDL, gdzie czynna zawsze jedna kasa, ale cierpimy bo mają cukierki na wieczne drapanie w gardle, czyli na grypę i smog. Jeszcze umyć perpetum japońskiej niezawodności na brytyjskiej stacji paliw i przed apelem jasnogórskim meldujemy się w garażu. Ja rozpalam piec, ty wnosisz do piwnicy smaki i radość wnuków.

Ujęłaś to tak około pół do dwudziestej trzeciej: lepiej chodźmy szybko zrobić, co zrobić musimy, żeby szybko pójść robić co robić lubimy. Pokroić w połówki chleb i zamrozić. Ktoś nas na Cytatach pouczał, że mrożony chleb jest niezdrowy, tak jak wczoraj pouczali nas na WP, że nawet lampka wina może spowodować raka. Jakoś fajnie to skwitowałaś, że ileż można się wkurzać i patrzeć na ten świat, i ostatecznie trzeba zmienić stan skupienia i towarzystwo. Artykuły szkalujące chleb i wino powinny skutkować natychmiastową zsyłką do upiększania syberyjskiej tajgi. Jeszcze zamoczyć śledzie, porozlewać barszcz do słoików, co oczywiście skończyło się rozlaniem go do szklanek i wzniesieniem toastu stulecia w miłości i poczuciu humoru. Wreszcie pod czułym okiem postpełniowego księżyca rozkoszna, radosna noc małżonków, tuli się, kula się, komponuje, kształtuje i momentami jak zajączek w Milltown przy drodze do Killorlglin kica. Kica i kica, pod gwiazd miliardami, wypełnia się noc, i w prawo i w lewo, na skos i tyłem na wprost, żeby tylko materaca starczyło, bo...

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.