15 marca 2021 roku, godz. 11:17

15.03.2021r.(poniedziałek)

Nowy tydzień. Poprzedni był bardzo intensywny i bardzo dotkliwe zadał mi ciosy. W wyniku tego co zaszło musiałem zaprowadzić kolejne kategoryczne porządki w swoim życiu. Boli i walczę z tego powodu z kolejnym atakiem depresji, ale trudno, nie poddam się, żyję dalej jak najlepiej, nie pozwalając sobie na samobiczowanie, samoosądzanie. Trochę się to wszystko wpisuje w te 40 dni, ale nie pozwalam sobie na żadne drogi krzyżowe, czy gorzkie żale. To nie jest tak jak chce polski kościół, że Bóg za złe karze. Po prostu wiara nasza uzdrawia nas. Raz Jezusa ukrzyżowali i dość. Ukrzyżowaniem zgładził grzechy - nasze zło. Zatem nic dwa razy i nie wchodźmy do tej samej rzeki dwa razy. On też nie wrócił do Rzymu, aby drugi raz pozwolić się ukrzyżować. To ściema. Sprytna manipulacja. Zatem wstałem dzisiaj i czynię sobie dzień poddany w szczęściu, tak jakim nakazał Bóg czynić swoje życie, aby żyć w spełnieniu i spełnionym czynić życie innym. Od smutnego szczęścia raczej nie zaznasz i szczęścia się od chorego na smutek nie nauczysz.

Przysłałeś mi Dobry Człowieku gilotynę o ostrzu tęczowym. Uważam, że rysunek da się obronić i ma dobre memento. Ruchy LGBT, moim zdaniem, są pokłosiem rewolucji francuskiej, czyli bezmyślnego i rewolucyjnego zwalczania tego co nam się wydaje złe. Rewolucjoniści francuscy swoimi karykaturalnymi sądami ścięli gilotyną setki tysięcy, a może nawet miliony niewinnych i tyle, w tym dzieci. Tamta rewolucja była czystym lewactwem. Dzisiejsze ruchy LGBT idą ręka w rękę z ruchami proskrobankowymi i chcą często rewolucyjnie, ale bezmyślnie, zmienić porządek społeczny. Jak wiemy, bo czytamy, w ich programach jest też nie karanie za pedofilię, ale też często propagują zgodę na pedofilię w imię wolności. Jestem dlatego bardzo ostrożny w ferrowaniu nowych płci i poszerzaniu katalogów wolności. Zalecałbym dalszą obserwację i zdrowy dystans do nich. Pewnie już się nie zmienię w tej kwestii. Dla mnie facet w sukience jest obrzydlistwem, (tak, tak, ten też)zresztą jak pocałunek dwojga mężczyzn. Doznaję odruchu wymiotnego i wstrząsa mną, gdy czasem fb podrzuci mi takie foty. Tak, gdyby syn lub córka, to tolerowałbym, bo co miałbym zrobić? To nie jest tak, jak kiedyś mówił znajomy, że zabiłby syna. Czasem, gdy muszę, to pije kwaśne cierpkie wytrawne wino, ale normalne to to nie jest. Mają pecha elgiebeci, współczuję im, ale rodziny w nich nie widzę. Czemu Unia ogłosiła się strefą wolności onych, a nie strefą konsekwentnego wspierania radości z życia rodzinnego i strefą wsparcia dla małżeństw normalnych, czyli heteroseksualnych? To jest pytanie! Czyli tak naprawdę - czemu nie być, zamiast być, tak jak było dotychczas?!

Żyjemy w czasach zarazy. Co chwilę ktoś z nas musi wychodzić na balkon i pomachać dzielnicowemu, ale to pół biedy albo raczej żadna. Dopiero kiedy stajemy przed dylematem - jechać, czy nie jechać do szpitala, to jest problem. Z tego co wiadomo i nie jest to za bardzo dementowane przez lekarzy, to za bardzo nie leczy się w szpitalu, tylko chyba podaje tlen i potem respirator. Dochodzi samotność i umieranie ludzi na naszych oczach, co sprzyja depresji, załamaniu i osłabia organizm. Stąd już krok do zgonu i nieludzkiego potraktowania twoich zwłok, czyli, że rodzina ich nie może rozpoznać i tak naprawdę - kto wie ilu w tej panice i rozgardiaszu spalono żywcem? To bardzo podłe prawo, że rodzinie nie wolno zobaczyć zwłok, a nawet być przy chorym na własną odpowiedzialność. Należy to potępić i niniejszym potępiam. Stąd też tak bardzo wielu świadomie decyduje się zostać w domu i nawet jak umrą, to są po ludzku pochowani, i umierają trzymani za ręce, jak Bóg nakazuje.

Nie dajemy się zarazie. Szkoły są różne, ale większość ludzi chorych nie podaje innych, żeby byli na kwarantannie i ich zakłady były zamknięte. W ten sposób sparaliżowalibyśmy cały kraj, a tak kto ma zachorować choruje, a kto ma umrzeć z chorujących umiera. Myślę, że z tą zarazą musimy nauczyć się i już uczymy się żyć. Słabi muszą odpaść. Show must go on! Rozczulanie się nie ma sensu. Fakt, trzeba mądrze sterować wyłączaniem gospodarki i życia społecznego, aby ludzie nie umierali tysiącami, bo krematoria zwłok nie przerobią i tyle, ani tyle szpitali i lekarzy nie ma. Niektórym się wydaje, że trzeba puścić wszystko na żywioł. To doprowadzi do chaosu i agresji oraz rozruchów, jak to było USA lub Brazylii. Dlatego siedźcie na waszych szanownych w swoich klatkach w blokach i kombinujcie, co zrobić, aby mieć domek z ogrodem, najlepiej tuż przy początku szlaku turystycznego, czy mieć kilka arów ogrodu dookoła domu, albo pola za płotem, żeby się nie denerwować bezruchem w mieszkaniu w chowie klatkowym. Możecie wyjść w mieście nad rzeki, do parków, na skwery. Po wacka wy wszyscy jedziecie do Zakopanego i Szczyrku? Ja mieszkam rzut beretem od szlaków i kurortów, ale do głowy mi nie przyjdzie, aby w niedzielę pchać się do Szczyrku, Ustronia, Wisły czy do Żywca nad Jezioro Żywieckie albo wsiąść w auto i jechać gdzieś do Ojcowa czy Mosznej? A wy tak robicie i ja was nie rozumiem, nie szanuje, wręcz twierdzę, że to zachowanie wasze jest głupie.

Kolejną już nie pełzającą ale wżerającą lewacczyzną jest zaraza ekologiczna i to nagabywanie na zieloną energię i jeszcze fanzolą, że darmową. Prawda jest taka, że póki mam siły, to nie widzę powodów by węglem nie palić. Badania twierdzące, że dym węglowy jest szkodliwy uważam za manipulację i tyle. Mam panele fotowoltaiczne na dachu. Założyłem je w dobrych czasach, gdzie Unia dawała 90 procent zwrotu kosztów, to 3 koła mogłem zapłacić. Teraz to po prostu naciągają. Beneficjentami mają być banki, zakładacze paneli i cwaniacy, którzy dają świadectwo energetyczne domów oraz co roku odnawiają certyfikat. To czyste złodziejstwo. Zaprawdę uwierzcie mi, to jest nie ekonomiczne, bo to nigdy się nie zwróci. To oszustwo zwyczajne, ale naiwnych jest miliony niestety, plus nikt nie chce utylizować zużytych paneli, a te się psują i wymiana ich jest bardzo droga. Zalegają więc strychy lub rzuca się je do potoku, jako atrakcję dla warszawskiego turysty. Założyliśmy też za ciężki geld panele na ciepłą wodę i działa to tylko od maja do sierpnia. Nie działa, gdy nie ma słońca i z prądem jest tak samo. Pompy ciepła są horrendalnie drogie i dają temperaturę góra 19 stopni w pomieszczeniach, co wierzcie mi dla starszych ludzi jest nie do przyjęcia, no chyba, że wpisuje się to świadomie w lewacką politykę eutanazji, czyli eksterminacji starszych ludzi. Tak przy okazji, to burżuj winien być zobowiązany do zwalniania pracownika do opieki nad rodzicami i pokrywać koszty ich nieobecności w pracy. I tyle. Węgiel węgiel iber ales, polskie złoto, polskie złoto ponad wszystko. Myślisz inaczej, to jesteś lewakiem i jak ja mam z tobą rozmawiać? A mówią, że trzeba.

Dochodzą mnie głosy troski i zaniepokojenia o stan polskiej rodziny,ale cóż? Trzeba ją wspierać i pomagać i tłumaczyć rodzicom ich role. Rodziny heteroseksualnej się żadnym ideologicznym nienaturalnym tworem , moim zdaniem, nie zastąpi. Nie wolno dzieci zabierać z rodzin dysfunkcyjnych, a pracować nad tym rodzinami. Zabranie, bo to jest zabranie dziecka do domu dziecka, musi być ostatecznością. Dzieci zawsze lepiej się czują w swoich rodzinach, nawet naznaczonych jakąś patologią. Chyba, że patologia zdominowała funkcjonowanie rodziny, to wiadomo, że trzeba je z niej zabrać. To jest trudne zadanie dla służb społecznych, szkoły i sądów, ale innego wyjścia nie ma. Społeczeństwo musi być uczone odpowiedzialności i szukania rozwiązań dla normalnego życia. To muszą przekazywać rodzice i szkoła. Kościoły i instytucje oraz autorytety. Od wczesnych lat życie musi być usłane obowiązkami i wpajana musi być odpowiedzialność oraz drogi jakie należy w życiu wybierać. W nich naprawdę jest miejsce na wolność i rozwój. Fakt, trzeba zwalczać to w społeczeństwie i w jego instytucjach, co blokuje normalne funkcjonowanie człowieka. Ale nie wolno głosić, że rodzina nie ma sensu, zastępować prokreacje reprodukcją, czy matkę osobą rodzącą. Trzeba wspierać matkę i tylko tyle wolno nam zrobić. Trzeba nam, aby matka była z ojcem, najlepiej w małżeństwie, bo to rodzinę mocuje prawnie i nadaje obowiązki, uczy nielekceważenia i myślenia w odpowiedzialności i jeszcze raz w odpowiedzialności. Człowiek, który unika zobowiązań, nie jest wolny, tylko boi się i nie jest godny statusu człowieka , któremu można ufać. Podstawowe zasady muszą być i one są i w niczym nikomu nie przeszkadzają. Próby przeciwstawiania się nim to anarchia, w moim przekonaniu zło.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.