11 listopada 2020 roku, godz. 16:47 19,9°C

Depresja

Nie ukrywam, że wiele lat temu pragnęłam (i usiłowałam) umrzeć. Dziś jednak, z perspektywy czasu, uważam, że musiałam być mocno chora, bo tego typu myśli nie dotyczą zdrowych psychicznie ludzi. Człowiek, który usiłuje popełnić samobójstwo, nie może być zdrowy! Tak, dziesięć lat temu potrzebowałam pomocy. Na szczęście, nim było za późno, Radek pomógł mi wydostać się z sideł depresji. Nie, nie miałam chwilowego dołka, a przedłużający się brak sensu życia. Nie, nie myślałam wtedy zdrowo. Dlaczego tak teraz uważam? Bo proszki i pomoc mojego męża sprawiły, że odzyskałam wolę istnienia. Teraz cieszę się życiem z całych sił i uważam świat za piękny. Nie chcę już umierać. Udało mi się wreszcie pozbyć demonów z mojego umysłu!

Zawsze jest jakieś wyjście. Nie ma problemów nie do rozwiązania. Nie rozumiem, dlaczego mój szkolny kolega całkiem niedawno rzucił się pod pociąg (oczywiście, nie przeżył, zginął na miejscu). Musiał doskonale maskować swoją depresję, bo nikt nie sądził, że postanowi odebrać sobie życie! Wszyscy byli mocno zaskoczeni i zaszokowani jego decyzją. Zadaję sobie pytanie: czy można było mu jakoś pomóc? Kiedy ja próbowałam popełnić samobójstwo, było to raczej wołaniem o pomoc, niż pragnieniem śmierci. Rafał… on nie prosił o uwagę, on naprawdę chciał zginąć. Co takiego musiało dziać się w jego umyśle? Jak długo musiał być pogrążony w depresji? Nie, jego mózg z pewnością nie funkcjonował właściwie, nie oszukujmy się. Chyba nie zrozumiem jego motywu działania. Zawsze, powtarzam, zawsze istnieje wyjście! Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego Rafał milczał? Dlaczego nie pozwolił sobie pomóc? Wierzę, że wspólnymi siłami to by się udało! Istnieją leki, istnieje psychoterapia… Wiem to wszystko z autopsji!

Przykro mi to mówić, ale Rafał postąpił bardzo egoistycznie. Odbierając sobie życie, zranił dziesiątki ludzi. Dlaczego nie pomyślał, co czuć będą jego najbliżsi? Dlaczego nie zastanowił się, jak okrutnie rani tylu ludzi, którym na nim zależało? Owszem, Rafał zawsze miał melancholijne usposobienie… Słuchał namiętnie Dżemu… Nikomu jednak nie przyszło do głowy, że postąpi tak głupio i nieroztropnie! Dlaczego tłamsił w sobie swoje zmartwienia? Wielokrotnie do niego pisałam, usiłowałam wydostać go z tych ciemności… Ale on wiecznie odmawiał. Cóż, mam przynajmniej czyste sumienie, że próbowałam… Jeszcze cztery miesiące temu zaproponowałam mu kawę, ale Rafał grzecznie, lecz stanowczo odmówił. Nie miałam pojęcia, jak do niego dotrzeć… Na początku sierpnia spotkałam go przypadkowo podczas przechadzki nad jeziorem… Nie przyszło mi do głowy, że widzę Rafała po raz ostatni! Wyglądał na tak szczęśliwego, towarzyszyła mu niebrzydka kobieta…

Tak. Po wieloletniej tułaczce poprzez mrok stwierdzam, że cudownie jest żyć. Nie chcę umierać! A wszystko to dzięki właściwym lekom i duchowemu wsparciu bliskich. Można? Oczywiście, że można! Nie można tylko zamykać się w samotności! Na pewno każdy z nas ma kogoś, dla kogo się liczy. Nie wierzę, że istnieje człowiek, który jest sam jak palec. Pozwólmy sobie pomóc! Nie decydujmy się na najgorsze rozwiązanie! Przed Rafałem było jeszcze tyle życia… Dlaczego zrobił to sobie i innym?!…

Benia Krupowicz
 11 listopada 2020 roku, godz. 23:40

Bardzo pięknie to opisałaś, tak mądrze przedstawiłaś rozsądne myślenie. ❤🍀👌🌞.