23 listopada 2021 roku, godz. 21:27 42,6°C

23.11.2021r.(wtorek)

My rozwodnicy, w obliczu takiej nie innej rzeczywistości katolickiej, musimy szukać zdecydowanie innych połączeń z Bogiem, niż przez hostię. Tak sobie wczoraj pomyślałem i przyswoiłem, że tą drogą, choć stricte heretycką, nawet bluźnierczą są talarki z Lajkonika. Okrągłe, nieco grubsze, nie białe, ale na pewno smaczniejsze. Co nam pozostaje, jak nie daleko posunięty dystans. Dystans do religii, do siebie i do wszelkich, nawet najświętszych świętości. Inaczej pewnie skazani bylibysmy na lęk i poczucie winy. Depresję, a w konsekwencji najpewnie przeróżne formy autodestrukcji. Tak. W zasadzie wymyślamy swoją religię, sposób na bycie w zasadniczej religii. Do kościoła? Owszem idziemy. Każdą niedzielę idziemy. Ale posłuchać kazania. Rozejrzeć się, czy przyszła jeszcze choćby jedna kobieta w klasycznej chuście na głowie. Modlitwa zbiorowa nas nie interesuje. To dziwny rytuał, który nasz , przecież wolny duch, nie przyswaja, nie umie, broni się i w konsekwencji odrzuca. W kontrze powstaje modlitwa kiedy trzeba, gdy nas "najdzie". Spontaniczzna, żarliwa, raczej z ducha, raczej z buntu i ciągłej, przeczącej zasadom tej akurat wieczności przekory. Religia, jak wszystko inne, co z człowieka, jest systemem. A system, to zawsze nierówność. Cokolwiek usiłuje stworzyć zbiorowość ludzka zaczyna się od stworzenia zasad, czyli systemu, a to są nierówności. Piąte: nie zabijaj. Skrajna nierówność. Czasem trzeba zabić. Z tym się nie dyskutuje i w taką dyskusję zatem wchodzić nie wolno. A system ma miliony zasad. Siłą swojej ludzzkiej indolencji, są one niedoskonałe, wzajemnie wykluczające się. System nakazuje: nie cudzołóż. Co ni jak ma się do miłości. Miłość każe iść w te ramiona, które są otwarte. Wymaga wręcz wyrwania się od ramion, usta zamkniętych na tulenie i pocałunek. Stoimy gdzieś na boku ze swoim dystansem i przyznam lekkim poczuciem wyższości. Na boku tego społeczeństwa, wytykani jednak, przez tą religię, ale świadomi doznawania przyznanej nam słuszności poprzez szczęście. Część z nas nie potrzebuje przekupywać tego systemu i ominąć go kruczkami prawnymi. Wystarcza nam miłość. Szczęście odnajdzie nas. To pojęcie zawsze chcącym spersonalizuje się w kobiecie, mężczyźnie. A system, ten czy inny? No nie bądźmy niemyślący.

Jakoś tak jest, że my rozwodnicy lgniemy do herezji i do bluźnierstwa, bo przecież tak naprawdę, po tylu latach, a nawet już wcześniej, uświadomiliśmy sobie, że z tą hostią jest coś nie tak, że właściwie przecież , tyle razy ją przyjmując, to w zasadzie nie czuliśmy nić - jakiegokolwiek zjednoczenia z jakimkolwiek Bogiem. Czuliśmy nakaz, strach i wieczne pytanie - w którym momencie i jaką modlitwę odklepać? W tej herezj, w tej bluźnierczej swojej modlitwwie jesteśmy prawdziwsi, żarliwsi, bardziej Niebu przyswajalni. Kolejne bluźnierstwo? Nie. To się po prostu wie. To się czuje. Koniec. Kropka. Jak się wtedy czuło, kiedy się wstało i poszło do miłości, do szczęścia. Poszło się od niemiłości, smutku, bezsensu, może nawet śmierci.

szpiek Mariusz, Belzebiusz
 26 listopada 2021 roku, godz. 19:05

Heh te herezje....
Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich

Ewangelia Mt 18
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» 32 On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». 33 Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?» 34 Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło.
Ewangelia Jana 4

fyrfle Mirek  27 listopada 2021 roku, godz. 23:05

Dziękuję. Upewniłem się, że zostaje tylko moja herezja i albo Bóg ją przyjmie albo nie.

szpiek Mariusz, Belzebiusz  27 listopada 2021 roku, godz. 23:34

5 Moj 24,1
Jeżeli ktoś pojmie kobietę za żonę, a potem zdarzy się, że ona nie znajdzie upodobania w jego oczach, gdyż on odkrył w niej coś odrażającego, to wypisze jej list rozwodowy, wręczy jej go i odprawi ją ze swego domu.

Mt 5,17
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Odys syn Laertesa dandeLion
 24 listopada 2021 roku, godz. 13:55

Powiem tak... Słabo wygląda to nowe szczęście, jeśli musi się manifestować pogardą dla tego co przestało być dla Pana "dostępne". Mniejsza o to z czyjej winy, ale frustracja nigdy nie jest dobrym doradcą, i nie stanowi dobrego budulca dla jakiejkolwiek relacji, a co dopiero relacji z Bogiem. Miłością uosobioną w ofierze jaką "symbolizuje" Syn Boży w Najświętszym Sakramencie.
Porównanie tej ofiary, tylko dlatego że samemu się "nic nie czuje" (ktoś to Panu obiecywał?) do spożywania ciastka to po prostu głębokie [...]

fyrfle Mirek  27 listopada 2021 roku, godz. 23:04

Dziękuję za bardzo obszerną wypowiedź. Cóż. Upewniła mnie, że nie ma dla mnie miejsca tam gdzie głoszą Ewangelię.

Odys syn Laertesa dandeLion  28 listopada 2021 roku, godz. 11:05

Kiedyś się Pan tej pewności pozbędzie... Ewangelia jest zwłaszcza dla takich "pewnych siebie". Bo zamiast słuchać Boga i zgłębiać tajemnice Jego miłości, która nie cofnęła się przed największą ofiarą (z własnego Syna - za WSZYSTKICH), chowają się za złym słowem innych ludzi, zazwyczaj po to by się utwierdzić w "słuszności" swoich błędnych wyborów. Wiem co mówię. Też to przerabiałem i nie jest Pan w żaden sposób "wyjątkowy" w tym co teraz Pan przechodzi, i co lubi się manifestować w różnego rodzaju pretensjach... Słusznych czy nie, to osądzić może tylko Ten kto zna do głębi serce człowieka, i chce nawrócenia grzesznika a nie jego śmierci.
Pozdrawiam serdecznie. I przepraszam jeśli gdzieś Pana uraziłem. Nie było to moją intencją ✋

kuloodporna kamizelka...kulokropkowa
 23 listopada 2021 roku, godz. 22:47

....bardzo trudny temat....temat do rozmowy, napisać coś mądrego się nie da, inna jest rozmowa, a inaczej każdy odczyta słowo napisane......ja tylko dodam......jako katoliczka.......Ewangelia wg św. Łukasza.....37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie». .......Nie my ludzie osądzać powinniśmy nikt z nas nie wie jak patrzy na nas Bóg, Bóg kocha wszystkich nie jest dla niego ważne rozwodnik......morderca itd itd.......dla nas to niepojęte jaką wielką miłością nas otacza Bóg.....Jezus oddał życie za wszystkich .....za wszystkich .....Bóg w trzech osobach lecz w jednej wielkiej niepojętej miłości.....🌼🌼🌼

Eneida Lawinia  23 listopada 2021 roku, godz. 22:53

To, prawda!

kuloodporna kamizelka...kulokropkowa  23 listopada 2021 roku, godz. 22:58

........🌼🌼🌼........

fyrfle Mirek  24 listopada 2021 roku, godz. 8:32

Dziękuję za piękny, mądry i budujący komentarz, który jest podobny do kazania, które wygłosił w niedzielę jeden z Ojców Dominikanów z Łodzi. Pozdrawiam serdecznie.

Odys syn Laertesa dandeLion  24 listopada 2021 roku, godz. 9:17

Kościół nie potępia, nie osądza, pilnuje tylko tego o co Bóg najbardziej zazdrosny jest. O co "poszło", w grzechu pierworodnym, w buncie Szatana. Czasem strzeże tego rzeczywiście nieudolnie, tak jak nieudolnie człowiek dobiera sobie małżonka/ę. Kto tu jest winien? "Niech pierwszy rzuci kamieniem", ale to raczej wygląda jak odrzucanie od siebie i zwalanie na wszystkich prócz siebie. Z tego że znajdzie się "winnego" nie będzie jednak żadnego owocu. A bez skruchy rozliczenia samego siebie i wzięcia odpowiedzialności, za niedojrzałe decyzje nie będzie spokoju. Ani chwały za to że się jakiemuś księdzu wytknie "bezduszność".
"Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" - reszta jest tylko owocem/konsekwencją... Brakiem miłości do drugiego (nawet jeśli skrzywdził)

Eneida Lawinia
 23 listopada 2021 roku, godz. 22:38

Wszystko w rękach Boga, trzeba Jemu zaufać.
On jest Miłością.

fyrfle Mirek  24 listopada 2021 roku, godz. 8:34

Tak. Dziękuję.