24 listopada 2021 roku, godz. 8:28 14,4°C

24.11.2021r.(środa)

Mam oczy, to widzę. Mam jeszcze taki dar, że nie tylko widzę, ale też potrafię dostrzec. Jest taki moment we wszechświecie. W dziele Stworzenia. Polska. Beskidy. Brzezina. Z ziemi wyrastają trawy, zioła i ostrężyny, ale przede wszystkim z tej ziemi wyrasta brzoza. Wyrasta i zaraz zaczyna się płożyć w lewo i w prawo. Na południe i na północ. Ale w swoim centrum też wypuszcza pień. Pod drodze na południe i na północ, wypuszcza jeszcze dwa pnie i gdzieś zawędrowując po metrze w każdą z tych stron, podnosi się kolejnymi dwoma ramionami, tworząc jakby ostatecznie pięcioraamienny świecznik. Widok jakże radosny, utwierdzający w szczęściu, poparty setkami złotych liści. Tak. Jest pół października. Za złotem liści jest niewypowiedzianie przepiękne tło nieba. Ten błękit jest taki delikatny, taki czysty.

Takie teraz są te brzozy nasze. Lubią sobie na nich przysiadać te nasze Anioły. Beskidzkie niebieskie Anioły i przygrywać grzybiarzom na fujarkach, pożyczonych do następnego redyku od baców.

Te brzozy mają w sobie jakieś ekscytująco-zastanawiające piękno. Niektórzy z was, często podpowiadają mi, aby je dotykać, aby nawet je objąć, bo koegzystencja z nimi, to zdrowy duch w uśmiechniętym, szczęśliwym ciele. Tylko jak powiedzieć takiemu niewypowiedzianie błękitnemu Aniołowi, grającemu tak cudownie nieziemskie melodie, że ma, żeby wstał, przesunął się, że chcemy zaznać jeszcze innej dobroci od Stwórcy.

Kiedyś ktoś mi powiedział, że nut i dźwięków w Niebie, jest o wiele więcej, niż tutaj, na naszej ukochanej ziemi. Muzyka zatem w tamtejszych salach koncertowych jest doznaniem, którego tutaj mawet nie umiemy sobie wyobrazić. I wiecie, te Beskidzkie Niebieskie Anioły rzeczywiście, na zwykłej pasterskiej fujarce, grają melodie, które nawet przez myśl nie przeszły geniuszom - kompozytorom, w całych dziejach ludzkości.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.