2 maja 2021 roku, godz. 12:42 85,8°C

Z duchowości benedyktyńskiej: Lectio Divina

Kiedy Słowo staje się ciałem czyli o fatyczności komunikacji z Bogiem i drugim człowiekiem.

"...Lectio (...) ni mniej, ni więcej tylko to, że każdego dnia, przez określoną ilość czasu decydujemy się poświęcić lekturze Biblii. To może być 10, 15 minut, pół godziny – niedługo, ale systematycznie każdego dnia. Abba Pojmen mówił, że słowo Boże jest miękkie jak woda, która jeśli każdego dnia kapie na kamień, to w końcu go wydrąży.(...)
Lectio oznacza też solenność, uroczystość, zaangażowanie. Mówiłem o tym, że dobrze jest czytać Biblię na głos, żeby zaangażować wszystkie możliwe zmysły (...) to ma być czytanie, które zmienia mój pogląd na życie, dlatego że spotyka mnie z Bogiem, który ma konkretne plany wobec mojej osoby.(...)
Ojcowie mówili, że wszystko to, co się wydarzyło w dziejach narodu wybranego zostało zapisane, a wszystko, co zostało zapisane, musi wydarzyć się na nowo. Na nowo trzeba przejść przez Morze Czerwone, wejść na górę Synaj, otrzymać od Boga przykazania, zdobyć Jerozolimę. To się powtarza w życiu każdego człowieka, gdy spotyka Boga, otrzymuje od Niego jakieś prawo i ostatecznie miejsce, gdzie może spocząć. Myślę, że mieliście takie doświadczenie, że słuchając na przykład Ewangelii o św. Piotrze, czy jakiegoś innego wydarzenia ewangelicznego, myśleliście, że to jest o nas, że to my jesteśmy bohaterami, że dokładnie to samo zdarzyło się w naszym życiu. Myślę, że każdy z nas ma takie doświadczenia i do tego właśnie prowadzi lectio.

Meditatio (...) dosłownie oznacza ćwiczenie. Nie zamykam książki i nie zastanawiam się o co chodzi, tylko czytam jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz – dziesięć razy trzeba czytać Ewangelię według św. Mateusza i następne. To jest właśnie meditatio. Chodzi o to, żeby opisane wydarzenia stały się częścią naszej podświadomości. Kiedy jesteśmy zawieszeni między świadomością a półświadomością, wychodzą z nas różnego rodzaju rzeczy dobre lub złe, te którymi jesteśmy nasyceni. Kasjan sugeruje, że Biblia wypiera to, co złe, a umacnia nas w tym, co dobre. Wtedy z naszej podświadomości coraz częściej, coraz mocniej na wierzch wychodzą dobre rzeczy. Wracają do nas nasze wątpliwości, pytania, rozmyślania.
Meditatio jest więc zmaganiem się z tekstem. Ikoną biblijną tego zmagania jest patriarcha Jakub nad potokiem Jabbok, kiedy to walczył on z Bogiem aż do świtu jutrzenki. My też czasami zmagamy się ze Słowem Bożym. Lectio jest bardzo ściśle związana z meditatio. Zdarza się, że słyszymy jakiś tekst dziesięć tysięcy razy i naraz, gdy słyszymy go po raz dziesięć tysięczny pierwszy przemawia on do nas z mocą bomby atomowej.
Na przykład św. Antoni Wielki wiele razy słyszał słowa: „Jeśli chcesz być doskonały”, ale pewnego dnia wszedł do kościoła, gdzie to słowo było czytane i zrozumiał, że to jest o nim i został mnichem. Święty Franciszek z Asyżu wiele razy słyszał o konieczności ubóstwa, ale za którymś razem naprawdę to usłyszał i wtedy rozebrał się do naga, powiedział, że on już ma Ojca w Niebie i zaczął całować trędowatych. Ale zanim u Antoniego i Franciszka doszło do tego przełomu, musieli nasycać się słowem Bożym przez wiele lat. To bowiem nie jest tak, że człowiek żyje sobie byle jak, a potem się cudownie nawraca. Oczywiście, że Pan Bóg jest w stanie zrobić wszystko, ale zazwyczaj jest to pewnego rodzaju proces i tym, co możemy zrobić, to medytować i mówić: przyjdź, przemień moje życie.

Oratio (...) Dosłownie oznacza to modlitwę ustami. Guigo mówi, że kiedy serce człowieka nasyci się słowem Bożym, to na jakimś etapie słowo to zaczyna pobudzać go do modlitwy. Już nie tylko czytamy tekst biblijny, ale zaczynamy Pana Boga prosić o różne rzeczy, o których tekst mówi. Kiedy czytamy tekst o błogosławieństwach, czy fragment o przemianie wody w wino, te teksty pokazują nam, o co powinniśmy Boga prosić, za co powinniśmy dziękować. Dzięki tym tekstom lepiej rozumiemy nasze życie i zaczynamy wołać bezpośrednio do Pana Boga. Nie musi się to dziać zaraz po czytaniu Pisma. Bardzo często jest tak, że właśnie Pismo Święte popycha nas do modlitwy w trakcie Mszy św., czy kiedy modlimy się przed Najświętszym Sakramentem. Ale gdybyśmy nie czytali Biblii, to tego oratio by nie było. Guigo mówi, że Pismo daje nam nie tylko pewną wiedzę o Bogu, ale również nas wychowuje do rozmowy z Nim.

Contemplatio (...) oznacza tyle, co zrozumienie. Biblia oprócz tego, że mówi jaki Bóg jest, skłania nas do integracji z Nim, wychowuje nas do modlitwy i do otwarcia przed Nim serca. W świetle Słowa Bożego człowiek zaczyna rozumieć swoje życie, dlaczego ono wygląda tak, jak wygląda. Lepiej rozumie świat, lepiej rozumie tajemnicę Boga, tajemnicę swojego życia. I to są takie chwile, takie momenty, kiedy tajemnica poznania zostaje nam dana. To nie jest tak, że otwieramy Biblię i przez 10 minut musimy zaliczyć cztery punkty schematu lectio divina. Najczęściej bywa tak, że czytamy, czyli robimy lectio. Pozostałe elementy przeżywamy, gdy wracamy do teksu: meditatio – próbujemy w ten czy inny sposób wgryźć się w Pismo Święte, a modlitwa i kontemplacja, czyli zwracanie się do Boga i zrozumienie, przynależą do pozostałych momentów dnia. Bywa, że nie są nam dane – Bóg czasami dotyka naszego serca, a czasami nie. To, co możemy robić, to wytrwale karmić się Pismem Świętym. I tak, jak powiedziałem, najlepiej jest zacząć od Ewangelii, jest to tekst najważniejszy.

"...pierwocinami Ewangelii jest Ewangelia Jana, ale nikt jej nie zrozumie, kto tak jak Jan, nie spoczął na piersi Pana i tak jak Jan pod krzyżem nie otrzymał Maryi za Matkę."

(...) [Orygenes] będąc człowiekiem dość powściągliwym raczej nie okazywał emocji (...) Zacytowane zdanie jest jednym z niewielu, w którym emocje aż drgają. W tym stwierdzeniu o spoczęciu na piersi Pana i otrzymaniu Maryi za Matkę, Orygenesowi chodziło o bardzo głęboką zażyłość z Osobą Zbawiciela. Dopiero ta wielka zażyłość pozwala zrozumieć tajemnicę Ewangelii Janowej. Ale na to trzeba odpowiednio dużo czasu przeznaczyć na czytanie Ewangelii. Myślę, że czyniąc to w takim duchu, o jakim mówiliśmy, naśladujemy tych świętych, którzy mieli tak ułożone życie przez Pana Boga, że obcowali bezpośrednio ze Słowem Wcielonym..." (fragment książki: "Lectio divina – od czego zacząć?")

autor: Szymon Hiżycki OSB
Więcej (również o komunikacji) o Włodzimierz Zatorski "Co to jest Lectio Divina?"
https://youtu.be/xr4Tkn7eIyY

apostrof1
 2 maja 2021 roku, godz. 16:43
Edytowano 2 maja 2021 roku, godz. 16:53

Jeżeli tekst przerasta czytającego, to jednak lepiej nie chwytać się na siłę
myślę, że dotyczy to również Biblii
znam osobę, która zaczynała od Pisma Świetego, później wszystkie żywoty Świętych (Dzienniczek Faustyny, dzieła Jana od Krzyża, trudne teksty św. Augustyna itd) i dosłownie dostała "pomieszania zmysłów", twierdząc, że jest Wybrańcem Boga i musi robić tzw. czystki na Ziemi...
Bardzo smutna, a nawet tragiczna historia.
Pozdrawiam

Odys syn Laertesa dandeLion  2 maja 2021 roku, godz. 17:06

Ambicje uzyskania "wtajemniczenia" zawsze się tak kończą... Wszystko powinno się robić z miłości. Zwłaszcza szukanie Boga. On nie da się poznać ludziom zuchwałym i szukającym "wiedzy" czy "zdolności" a nie Chrystusa (i to ukrzyżowanego).
Jest mnóstwo świadectw i relacji ojców kościoła (i pustyni) jak takie pomieszanie (próba wyłudzenia) się kończy... Bez zbudowania pokory, bojaźni Bożej, a przede wszystkim pragnienia relacji, żywej i osobowej, skończy się "odebraniem rozumu" lub fanatyzmem, który w zasadzie jest tym samym. To jedna z pokus - używać Pisma i nauki dla egoistycznych "projekcji"
"...Zaczynaj od rzeczy małych, jeżeli chcesz być wielkim. Zakładaj głęboki fundament pokory, skoro zamierzasz budować wysoko..." (św. Augustyn)

apostrof1 2 maja 2021 roku, godz. 17:50

Dokładnie wyłuskałeś sedno tematu
dziękuję za rozmowę Odysie

Odys syn Laertesa dandeLion  2 maja 2021 roku, godz. 19:56

Na własnej skórze doświadczone. Co z kolei (tu dziękować Bogu za łaskę) nie skończyło się obrażeniem na Ojca i ludzi, ale potrzebą wyjaśnienia (do bólu) skąd się wzięła pokusa... To doświadczenie zrozumienia, zwycięstwa nad słabością/skłonnością, też może pchnąć na drogę pychy, pozycjonowania się, więc trzeba bardzo uważać. Łańcuszek "zbiegów okoliczności" (rozmów, lektury - słuchania przede wszystkim) i stopniowego, cierpliwego, poszukiwania (tak jak zwróciłaś uwagę - adekwatnego do możliwości poznawczych) przyniosły efekt najważniejszy... Wcale nie poczucie bycia lepszym, ale jak wiele jeszcze rzeczy jest do naprawy, co też pozwala mieć zrozumienie dla tych, którzy z łaską się rozminęli. Bez osądzania kogokolwiek, wiem przez co przechodzą. Zarówno Ci co pragną i szukają (bezskutecznie), jak i Ci którzy nie mają takiej potrzeby.
Do usług i wzajemnie ✋

m.M marta
 2 maja 2021 roku, godz. 15:09

Przesłuchałam w całości.
Kolejne słowo na niedzielę, bardzo potrzebne... Dziękuję :)

Odys syn Laertesa dandeLion  2 maja 2021 roku, godz. 17:10

Ten tekst miałem wrzucić tydzień temu (w ramach dnia biblijnego) ale wygrało coś innego... Tymczasem coś u Ciebie przeczytałem i sobie o nim przypomniałem. Na zdrowie✋🙂