13 listopada 2020 roku, godz. 8:00 68,1°C

Boże Narodzenie

Już jako bardzo małe dziecko kochałam Boże Narodzenie. Nie mogłam się doczekać, aż nadejdzie ten magiczny czas. Z niecierpliwością oczekiwałam na przedświąteczną atmosferę. Parę dni przed Wigilią ubierałam z moją mamą choinkę. Uwielbiałam zapach i smak świątecznych potraw, które przygotowywała mama (z moją niewielką pomocą). Z przyjemnością piekłam ciasteczka cynamonowe, których apetyczny zapach rozchodził się po całym mieszkaniu. Wigilię lubiliśmy spędzać w kameralnym gronie. Nigdy nie zapomnę tej radości na widok prezentów, czekających na mnie pod choinką! Oczywiście, najbardziej cieszyłam się ze słodyczy, pomarańczy i mandarynek. Zazwyczaj dostawałam lalkę lub jakiegoś pluszaka. Oczywiście, ja również wręczałam moim rodzicom skromne podarunki. Zawsze wzruszałam się przy łamaniu opłatkiem. Czekałam do północy, mając nadzieję, że nasz pies przemówi ludzkim głosem (nigdy nie przemówił).

Choć czas zawzięcie mija, a życie pisze niespodziewane scenariusze, ja nadal kocham Boże Narodzenie. Choć jestem zdecydowanie dużą dziewczynką, to przygotowania do Świąt sprawiają mi przeogromną frajdę. Odkąd poznałam Radka (a będzie to ponad dziesięć lat), nigdy nie spędzam Bożego Narodzenia samotnie. Zawsze wspólnie ubieramy choinkę i wręczamy sobie skromne prezenty. Jeszcze do niedawna spędzaliśmy Wigilię z moją mamą i ojczymem. Niestety, odkąd ojczym zmarł, widujemy się tylko z mamą. Zeszłoroczne Święta były bardzo przyjemne, mimo że serducho robiło mi na złość.

Boże Narodzenie to cudowne chwile. Tylko ludzie samotni mogą tego nie rozumieć. Obawiam się, jak Święta będą wyglądały w tym roku, kiedy szaleje ten zafajdany wirus. Wierzę, że normalnie. Nie pozwolę, aby odebrano mi tę radość! Wystarczy, że praktycznie nie było Wielkanocy… Jeśli chodzi o sylwestra, to dla mnie i męża może go nie być (pisałam już o tym wcześniej). Będę jednak walczyć o prawdziwe Święta! Nikt nie zabroni mi spotkać się w tym czasie z najbliższymi. Nie mogę się doczekać, aż w centrum miasta pojawią się świąteczne dekoracje. O śnieg nie proszę, jednak mam nadzieję, że raczy popadać w tym roku choć trochę.

Współczuję ludziom, którzy w okresie Świąt są zupełnie sami. Wiem doskonale, co czują, bo zanim poznałam Radka, również nie obchodziłam Bożego Narodzenia. Z perspektywy czasu stwierdzam, że przez kilka lat moje życie było koszmarem. Jak już wcześniej wspomniałam, lata dojrzewania mam praktycznie wycięte z życiorysu. Los uśmiechnął się do mnie dziesięć lat temu. Zanim jednak to się stało, byłam sama jak palec. Cóż… Podobno ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy… Trzeba odwrócić się plecami do przeszłości i ruszyć ku przyszłości. Wiem, że dusza boli, ale trzeba iść naprzód.

Recerz Max
 13 listopada 2020 roku, godz. 22:42
Edytowano 13 listopada 2020 roku, godz. 22:45

Ja nie lubię Świąt. Tradycyjnie w kuchni będzie krzątanina i festiwal konsumpcji. To nie będzie przyjemny czas dla kuraków, ani rybek, ani drzewek, czy czegoś takiego. Potem usiądę przy stole jak ten nieudany projekt, przy wyglancowanych korpoludkach i rogu obfitości. TV tradycyjnie wniesie do domu smętną kościelną atmosferkę. Zapachy potraw zmieszają się z perfumami, tworząc ogólny syf. Temat rozmów przy stole będzie jak zwykle neutralny, albo ten co na propsie, o zgrozo – wirus. Ale to jeszcze nic, najgorsza rzecz to opłatek i życzonka ściętej głowy: fortuny, zdrowia, panienki. A w tym wszystkim ja, tzw. „czarnuch”, w odruchu dobrego serca dla rodzinnej atmosferki.😇 Rodzinka w porządku, ale z dziwakiem i tak nie pogadasz. 🤭 Ogólnie wolałbym mieć spokoj.

Jedyne co, to te pierogi Mamusi, ach...

Sylwia P.
 13 listopada 2020 roku, godz. 8:27

Któż świąt nie kocha... A śnieg myślę że wielce pożądany, dodalby atmosfery i namiastkę normalności. P. S. Przypomniałaś mi mój świąteczny, muszę sprawdzić czy był. Jak nie, to wrzucę 🙂
Pozdrawiam 🍁