25 marca 2020 roku, godz. 13:05  1,9°C
Edytowano  25 marca 2020 roku, godz. 20:48

25.03.2020r.(środa)

Jest problem. Lemingi i przedstawiciele gorszych sortów piszą dzienniki i pamiętniki z czasów zarazy. Wpisy też czynią na fb czy tłiterze. Czasem trafię na taki wpis i piszę co takim pisaniu sądzę. Jedni odpisują kulturalnie, a inni blokują lub wyrzucają. Nie wiem w sumie. Może sam powinienem zrobić przegląd zawartości znajomych wszelkich sieciowych i powypier... . Jak uda się przeżyć zarazę, to fakt, że wszelkie to totalne zostanie i zacietrzewione będzie kąsać i zatruwać jadem. Jeszcze czekam, poczytam i pooglądam co piszą i publikują, najwyżej jak ziemniaki się sortowało na wiosnę, tak powyrzucam zgniłków.

U Ciebie? Wczoraj jedni dyrektorzy zamykali swoje wydziały na cztery spusty, a inni trwali na posterunku. Dzisiaj, jak dobrze zrozumiałem zamknięto wreszcie drzwi na klucz i tym samym, nawet jeśli ludzie przyjdą, to będą mogli pocałować klamkę, czyli chociaż duchem cmoknąć Waszych informatyków i szefów w pompkę. To mnie cieszy. Wy pracujecie spokojnie nad zaległymi sprawami, których macie pewnie na rok lub dwa. Pomysłów rządu na Polskę i Polaków jest wiele, a urzędników i urzędniczek niewielu w stosunku do ogromu zadań, stąd też gdyby tak przymknąć urzędy na nowe sprawy, to moglibyście obrobić się w zaległych sprawach - też ważnych, które czekają już wiele lat, bo są tak mnie ważne, że w sumie nikt ich nie wykonuje, więc indywidualne chcenia Kowalskich czekają i stają się zapomnianym marzeniem, pomysłem, a czasem Kowalskich już nie ma tym biurokratycznym padole.

Jakoś tak dochodzą nas sygnały, że wielu księży bardzo kręci nosem na obostrzenia w czasie zarazy zaaplikowane przez rząd ich przecież wiernym i tak na prawdę jest oburzonych, że restrykcje obowiązują ich! Szok! Jak można nakazać państwu w państwie i nic sobie nie robić z doktryny państwa w państwie, zwłaszcza w czasie postu nakazanego przez tą doktrynę? Post, to umartwianie mające przygotować do cierpienia i cieszenia się z tego cierpienia, do zachowania pokory w czasie cierpienia i ofiarowanie go na chwałę cierpienia i w celu cichej świętości. Boję się, że kapłani naprawdę uwierzyli, że cierpienie ma sens całościowy i boję się, że oni naprawdę myślą, że ich podwładni, tak zwane owieczki, że my też tak myślimy. Nie sądzę. Jedni nie myślą, bo podporządkowują się lub faktycznie nie myślą. Drugie myślą, nie podporządkowują się, ale na zewnątrz robią co chcą kapłani. Wreszcie trzeci nie podporządkowują się i coraz częściej głośno - na przykład podczas kolędy mówią luzujcie przekaz, bo jak widzicie jestem tutaj z żoną, trzecią żoną, a dzieci wolały pojechać na pizze i nie dają nawet na mszę, gdy ktoś umrze. Cierpienie, jeśli następuje, to ma w wiernych, na przykład przede wszystkim w rodzinie wzbudzić mobilizację, aby cierpiącym zaopiekować się i zapewnić mu znieczulenie bólu, a zaopiekować się, to w polskich warunkach zrzucić się na OLO, hospicjum, czy prywatną pielęgniarkę, na lekarzy, czy opiekować się cierpiącymi w domu na ile to możliwe, aby chociaż sepsy nie dostali przez odleżyny i modlić się powinni o szybką śmierć przewlekle chorego czy terminalnie chorego, bo czasem takie trwanie jest uwłaczające życiu i naprawdę sensu w nim nie ma krztyny. Jest tylko poniżenie, smród, ból fizyczny i katusze psychiczne wszystkich. Cierpienie jest złem - absolutnym złe, zatem nie jest dobrem, a zatem ktoś napisał, że chrześcijańscy kapłani są od złego. Często podzielałem te twierdzenia, potem mnie opuszczały, teraz znowu mnie te myśli nachodzą. Na razie nie buntuje się, robię swoje. Ty wierzysz w namaszczenie chorych, ja w przeciwbólowe działanie gandzi. Spoglądam często w stronę eutanazji.

Piszecie często i naprawdę gęsto, że po zarazie powinniśmy wziąć zadki w troki i odrodzić się etycznie na naprawdę wysokim poziomie. Panimajetie szto eta naprawdę nada diełat dargije drugi?! Obawiam się, że g...o rozumiecie i nawet wyobrazić sobie nie potraficie. Pewnie nie rozumiecie w większości co piszą, bo jednak piszę trochę, a reszta nie przeczyta, bo tekst za długi lub wprost bluźnierczy dla innych w ich plastikowym ciemnogrodzie. Napiszę wam. To ma być tak jak było w poniedziałek o dwudziestej pierwsze na TVP 1, czyli Teatr Telewizji na wysokim poziomie i takie w publicznej telewizji programy. Nie Zenek i wszelkie disco polo. Tego człowiek kultury po prostu nie słucha, nie ogląda talent szoł czy tantz szoł, bo to zabija duszę i tępi rozum. Człowiek na pewnym poziomie intelektualnym nie ogląda telewizji komercyjnych i nie słucha stacji radiowych komercyjnych polskojęzycznych o antyludzkich treściach. Nie słucha tej nadawanej tam muzyki - popu, techno, hip hopu. Nie ogląda dobry człowiek filmów przerywanych reklamami, wreszcie nie ogląda sezonowych seriali. Wysokie wymagania przedstawiłem, tylko w jednej kwestii, ale chocziesz byt ćeławiekiem przez wielkie C, to musisz pilnować poziomu i nie wolno ci być jołopem i wszystko. A tematów jest sporo do przerobienia.

Dobrym tematem na rekolekcję dla księży, a na film dla Wojciecha Smarzowskiego jest historia Józefa Nathana- księdza, a potem biskupa katolickiego, zagorzałego faszysty, członka inkwizycji, który założył i rozbudował inkwizycyjny obóz koncentracyjny w Branicach w formie szpitala psychiatrycznego. Prawdziwy to Ecce Homo, któremu nic co ludzkie nie było obce. Orgie na plebani z więźniarkami pewnie, zakonnicami i Bóg??? raczy wiedzieć z kogo udziałem jeszcze. Spowiadał swoich więźniów, których jego podwładni wymyślnie torturowali, a potem odprowadzał ich do mobilnej komory gazowej. Warto poczytać wbijając odpowiednie hasło w wyszukiwarce. Ze względu na temat film mógłby powiększyć liczbę nominacji Oscarowych. Znowu zażarcie żarlibyśmy się.

Coś miałem jeszcze pisać o zaburzeniach snu i o tym, że dobrze, że majtki zmienia się, ale tych haseł za bardzo już nie przypominam sobie i obiad trzeba mi ugotować, choć rosół jest i zdaje się makaronu też wystarczy. Tylko drugie.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.