13 września 2022 roku, godz. 10:30 1,9°C

5 września 2022 roku. Poniedziałek.

Dzień dobry. Wychodząc do pracy, albo z niej wracając ( czyli rozpocznę bardzo kontrowersyjnie) moja Kochana Ania często mówi mi taką frazę. "Nawet nie wiesz jak bardzo jesteś szczęśliwy, że nie musisz chodzić do pracy". A ja jej niezmiennie odpowiadam, że wiem jak bardzo jestem szczęśliwy, że nie muszę chodzić do pracy, bo chodziłem i jeździłem służyć Polsce i Polakom przez 20 lat. Było to ekstremalne. Straciłem zdrowie i w zasadzie jestem wrakiem, ale jak w piosence, jestem wrakiem, którego potargany żagiel wciąż na wiatr. Wiem zatem co to praca i przykro mi, że ludzie muszą pracować, choć zdrowy na umyśle człowiek na pewno nie chce pracować w pracy, która nie sprawia mu przyjemności, czyli być niewolnikiem. Tak. Praca to mit. Coś bardzo przereklamowanego, bardzo opresyjnego. Roztoczono nad tym procederem nimb, a to forma niewoli po prostu. Przyczyniło się do nadmuchania tego balonu stanowisko kościołów i takich na przykład nieszczęśników jak Johan Wolwgang Goethe. Cóż. Czy warto się nad pracą dalej rozwodzić? Po prostu jestem szczęśliwy, że nie muszę już rano lub w nocy wstawać i użerać się z ludźmi. Teraz robię to co chcę, do czego odkryłem w sobie powołanie. Dwadzieścia lat wykorzystywano mnie, ale dało mi to stabilizację finansową, że zajmuję się tym wreszcie co chce. Do tego trzeba było odrzucić wielu ludzi, system, tradycje, religię i znaleźć tego jednego jedynego Człowieka i kilku, którym choć nie przeszkadzam, ale udało się. Nie muszę pracować! Nie muszę być niewolnikiem! Jeśli się poświęcam to dla dzieci i wnuków, ale przecież to oczywista oczywistość. No był ten epizod z braćmi ze wschodu, za co, jak twierdzi sąsiad Bóg nam specjalnie wynagrodzi, choć z perspektywy czasu i powracającego zdrowego rozumu, to był koszmarny błąd, który omal nie doprowadził do dramatycznych skutków, choć skończył się rozstrojem nerwów i totalną demolką naszego ustabilizowanego życia.
Ale powoli wszystko nabiera naszych ścieżek, naszych kolorów, naszych radości. Powoli wracamy do miłowania kultury, do uwielbiania natury. Ania musi pracować. Fakt. Tylko myślę, że trochę kokietuje. Ona lubi swoją pracę. Czuje się spełniona, bo osiągnęła swoją pracą, mądrością i swoim geniuszem poziom inteligencji państwowej, co w praktyce oznacza, że szanują ją włodarze powiatu, województwa i Sądu Najwyższego. Ot typ genialnego samouka, który wspiera się oficjalnym systemem nauki. Powinno być samouczki? Nie! Nie będzie! Oddam patriachatowi co jego i koniec. Dobrze jest być kochanym i kochać taką kobietę. Tak. Czuję się wybrańcem Niebios. Czuję przez nią działanie w sobie Ducha Świętego. Czuję, przez Anię, że moje modlitwy o szczęście zostały wysłuchane. Miłość, to miłość. Najważniejsza z cnót. Przy niej prawa, zasady, doktryny, tradycje, normy, dogmaty, świętości są, no po prostu nic nie znaczą. Dopiero jeśli wpasują się w miłość, to są sobą. To nie jest tak, jak niektórym się wydaje i napisali opasłe tomy, że pojęcia te nadają ramy miłości. G....prawda!

No dobrze. Jak to jest. Odrzuciłem religię, a Bóg jest ze mną, wysłuchuje moich modlitw. Ciekawe bardzo. Daje mi szczęście. Wypełnia mnie mądrością. Oponentów, co klękają i tak dalej posyła do tego, którego stworzył, a który miał swoje zdanie, czyli do Diabła. Wiem, że wielu z Was zgrzyta teraz zębami i rzuca kamieniami w ekrany smartfów i komputerów, ale nie ja jeden przecież Siostry i Bracia. Połowa z nas w społeczeństwie jest z odzysku i dopiero za drugim, a nawet trzecim razem, to on ona są ci, lub przynajmniej w miarę ci. Takie jest życie i takim ono zawsze było i to nie jest tak, że chcemy taplać się w rozkoszach cielesnych, nie szlifując ducha. Nie, chcemy zwyczajnej normalności, zgodności. To wystarczy, aby potem być z tym drugim w nieszczęściu i chorobie. Zaryzykuje, że coniedzielne uczestnictwo we mszy we wspólnocie serc i ciał nie pomoże, czy regularne uczestnictwo w posiedzeniach jakiegoś stowarzyszenia świeckiego. Jeśli nie ma w tym pasji i dopasowania, to wszystko runie. Natomiast jeśli odrzuciliśmy zasady kościoła i cywilne, ale mimo wszystko wracamy do pewnych budynków, do pewnych obrzędów i spotkań, to należy nam się szacunek i podziw, i pozostali winni dbać o nas miłością ponad złoto, bo my tak naprawdę jesteśmy awangardą kościołów i państwa, zatem prostujemy ścieżki ich, których życie jest kamienne, a na przykład wiara li i jedynie betonem.

Zilustrowałem ten dziennik zdjęciami mojej naszej pracy. Tym co uwielbiam robić, czemu poświęcam czas i czynności jakbym sprawował kult. Ogród nasz jest miejscem jak ołtarz, jak katedra uniwersytetu. Ja my w nim jesteśmy jak Kalwin, czy Skłodowska Maria. Czasem jak zwyczajni woźny i sprzątaczka. Jesteśmy mu kompletnością. Jesteśmy stwórcami. Nie jesteśmy niszczycielami jak artyści. Dbamy, abyśmy byli mu dobrem, modlitwą, wsłuchaniem się w Ducha, ziemię i kosmos. Wtedy nasze działania są pełnią dobra na Ile nasze rozumy i serca są gotowe być czynieniem mądrości. Mądrość jest dobrem. Nie dam sobie wmówić, że mądrość może być, czy służyć złu. To sprzeczne. Wielu z nas mówi - cel uświęca środki. Fałsz. Zbrodnia. Sukinsyństwo. Zło. Mądrość, to tylko dobro.

Mam jeszcze chwilę czasu, to napiszę trochę o moim dzisieszym dniu. Człowieka, który nie musi pracować. Budzę się gdzieś piętnaście minut po piątej i patrzę za okno. Oceniam szansę na świt i wschód słońca. Dzisiaj sto procent zamglenia. Wszystkie trzy Beskidy tutejsze kompletnie nie widoczne. Robię herbatę i kanapki Tej, która musi pracować. Potem próbowaliśmy bez powodzenia wyrzucić myszę z domu. Pojechałem następnie po masło, skrzydła i słodycze do sklepów, skąd wracałem już pieszo podziwiając pajęczyny na przydrożnych roślinach i nawłoć przy torach, potem rudbekie przy Urzędzie Gminy, a i też łubiny. Spacer po ogrodzie i ocenianie tego co jest do zrobienia, zachwycanie się kwiatami. Śniadanie. Drzemka. Kawa i w jej trakcie pisanie dziennika. Spontaniczne pisanie. Miałem pisać o pewnym dobrym czlowieku, a napisałem o kulcie pracy będącym pochodną pozistałych ludzkich kultów, które ogólnie temat ujmują niewolą nasze życie w utarte ścieżki nienaszości. Następnie poszedłem po łapkę na myszy. Dość tej koegzystencji.

Przypominają mi się zaraz goście zza Buga, czyli koszmar marca i kwietnia. Kupiłem sobie jeszcze skarpetki bezuciskowe. Następnie poszedłem do kolejnego sklepu. Po drodze zdjęcia kociątek wygrzewających się w słońcu pod cyniami w przydomowym ogródku. Dla takich zdjęć między innymi jest moje życie. To jeden z najcudowniejszych ogródków we wsi. Przecudne w nim rok rocznie kompozycje kwietne. Teraz przygotowanie obiadu. Obiad gotujemy na trzy lub cztery dni. Zbyt wygórowane wymagania co do obiadów mężczyzn, a na przeciwległym końcu nieumiejętność spełnienia żony w miłości cielesnej, to jedna z najczęstszych przyczyn rozwodów plus ogólnie hamstwo i nierozgarnięcie duchowe. I dobrze, że coraz więcej ludzi goni ze swojego życia ludzi nierozgarniętych i niewrażliwych, choć wiadomo, że dzisiaj też większości ludzi, to nie wiadomo o co im chodzi, czyli polega to na tym, że nie umieją sobie uświadomić, że małżeństwo, kredyt, praca, dom, to przeważnie totalnie za mało abyście byli jedno. Zresztą, czy musi wystarczyć? Trzeba próbować. Może już czas skończyć z przysięgami, obietnicami, ślubami, a po prostu myśleć i czynić dobrze, bo jak w czymś się różnicie na starcie, to kiedyś wam to ością stanie i przyjdzie wam trwać w bylejakości, albo się rozwiedziecie lub będziecie się krzywdzić na wszystkie sposoby, aż do damobójstw rozszerzonych, czy zwyczajnych morderstw. Proste. Warto mieć dystans. 'Kocha się raz, potem drugi...".

Często w swoich publikacjach prezentuję konserwatywne poglądy, choć moje życie poszło w kierunku liberalnym i lewicowym pod względem tego czym i jak żyję. Czas określić się, że mimo wiary, antyaborcyjności, przynależności do KRK, to jednak wybieram postęp w relacjach międzyludzkich, społecznych i religijnych. Trzeba odchodzić generalnie od sztywności życia, choć ostrożnie, aby nie zburzyć wszystkiego i żeby nie było"róbta co chceta". Kapłani, politycy, profesorowie nie mogą być wyznacznikami życia, tylko wyważony, przemyślany rozsądek, bo widać, boleśnie czuć, że najwięksi ludzie i sam Bóg mylili się w swoich pomysłach na urządzenie życia ludzkiego.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.