13 września 2019 roku, godz. 8:40 1,9°C

31.08.2019r. - 09.09.2019r. cz. 3

Cudze chwalicie swego nie znacie,to spełniając wolę tej zasady wziąłem jako podróżną lekturę Stasiuka. Jestem prawie monodietyczny i czytam prozę wyłącznie Pilcha, z rzadka jeszcze sięgając do Rybowicza i Stachury, ale ostatnio świetny film widziałem według Bator, to sobie pomyślałem - spróbuję.

W "Osiołkiem" Stasiuk wyimaginował sobie taką rozmowę z Ruskim, w której Ruski zarzuca mu, że my Paliaki śmy egocentryczni, choćby temu, że modlimy się najpierw o zdrowie, czyli o siebie. Zastanawiałem się potem nad tym i wydaje mi się, że to bardzo bardzo nieprawda, bo nikt tyle nie myśli o świecie i nikt tak bardzo dobrze nie życzy wszystkim ludziom jak Polacy oraz nikt tyle się nie modli o dobro ludzi i pokój na świeci i też żeby natura błogosławiła ludzkości.

Oczywiście oczywistą oczywistością, a zatem słusznie my Polacy modlimy się wprzódy o zdrowie, szczęście, miłość kobiety i mężczyzny i własny dobrobyt. Na końcu dopiero dodajemy myśli czy słowa modlitwy o pokój i dobro świata, ziemi, ludzi. Bliższa koszula ciału, to bardzo mądre przysłowie, zatem modlimy się o zdrowie, bo bez zdrowia nic nie ma sensu i jakakolwiek dyskusja na ten temat nie może być dopuszczoną. W łasce zdrowia od Boga dopiero mogą przyjść i mogą zostać przyjęte pozostałe łaski Boże o które w następnej kolejności się modlimy, czyli pierwszą z nich jest szczęście osobiste poprzez miłość kobiety i mężczyzny. W tym oczywiście dalszą łaską jest małżeństwo, a zatem pewien wyższy stopień uczciwości wobec siebie kobiety i mężczyzny, którzy się wzajemnie kochają, bo sama miłość różnych aspektów życia nie ustawi w szczęście, bo to nie jest, że miłość wszystko zwycięży, a zatem co to jest? Tamten fragment Biblii, to pobożne majaczenia poety i nie ma na to dowodu, że podpisał się pod tym Bóg.

Modlę się więc o zdrowie nasze i dzieci naszych, i wnuków naszych i wszelkich bliskich. Modlę się kiedy wyjeżdżasz z garażu, abyś nikogo nie skrzywdziła prowadząc samochód i niczego, aby Ciebie nikt nie skrzywdził kiedy prowadzisz i żeby nic Cię nie skrzywdziło. Jeszcze żebyś dojechała na miejsce bez szwanku dla samochodu twojego i innych samochodów oraz innych dzieł Boga i człowieka.

Modlę się żebyśmy się kochali i dawali swojemu razem szczęście nocy i dni. Żebyśmy byli twórczy w pracy, w pisaniu, w tworzeniu ogrodu, w tworzeniu przyjemności życia przez literaturę, uczestnictwo we wszelkiej kulturze i w życiu społecznym i politycznym. Aby przez nasze życie rozpalić innych w pochodnię szczęścia przez wspólnotę małżeńską celebrującą wszelką miłość, uwielbiającą się poprzez swoich ciał sobie dawanie w rozkoszy, poprzez umiłowanie do poznawania świata i geniuszu ludzkiego we wszelkich formach sztuki.

Modlę się o tak proste przede wszystkim oczywiste sprawy jak praca dlaa Ciebie i naszych dzieci, z niej godne płace, przez płace dostanie życie czerpiące pełnymi zmysłami z bogactwa duchowego i materialnego jakim jest nasza ziemia i człowiek na niej.

Modlę się o nasze codzienne rozmowy i wzajemne zrozumienie w nich, aby wszystko się potem w życiu tak układało, że marzenia są już niepotrzebne, bo po prostu codzienność życia wypracowanego w ofiarowaniu słów sobie w zajem jest klarowna, czysta i szczęście jest oczywistością. Jeszcze modlę by drudzy wiedli życie godne i swoim życiem nie burzyli naszego miru i swoistego Edenu swoimi niekonsekwencjami, nieodpowiedzialnością, zaniechaniem, nałogami, życiem bez przemyślenia, bez analizowania go.

Tak rozmowa jest bardzo istotna, przekaz informacji i zamiarów, akceptacja dla nich. Wtedy nie rodzą się chwile niepokoju, chwile pełne żalu i zwątpienia. Czas, który potem potrzebuje czasu na odbudowę zaufania, zatem tracimy kurs na którym jest szczęście, a dumny okręt życia traci dumę, majestat, piękno na rzecz zła, przykrości, braku sił fizycznych i sił witalnych.

Modlę się o naszą siłę w relacjach międzyludzkich, abyśmy w każdej chwili dnia umieli z mocy Ducha Świętego błyskawicznie analizować ludzi i ich do nas słowa. Żebyśmy nie pozwolili im wszelkimi formami wmówić sobie, że ich jest nasze, choćby nie wiadomo jakimi Bogami, autorytetami się podpierali. Czyli modlę się o umiejętność analizy i odrzucenia, bo "szósty zmysł" zawsze podpowie co jest w życiu istotne, co jest naszym szczęściem, co jest w konsekwencji radością życia i poczuciem lekkości bytu oraz spełnienia, czyli, że wiemy czujemy kiedy nasze relacje ze światem są właściwe.

Tak, modlę się o stałą naszą czujność i trzeźwy stosunek do tego co nie nasze, co jest zewnętrzem, bo MY, to tylko MY, reszta musi być dla nas, choć przecież ich nie niewolimy. W sumie konsekwentnie w życiu warto wprowadzać zasadę wolnostojeństwa, którą tak konsekwentnie propaguje pani Elżbieta Nowalska. My żyjemy szczęśliwi po swojemu i wy żyjcie szczęśliwi po swojemu, ale niczego nie narzucajcie, nie krzywdźcie.

Jeszcze jedno, wiem, że modlitwa działa. Plan, narzędzia nic często nie dają, bo nie było dobrej modlitwy o dobro. Plan musi mieć akceptację wszechświata, inaczej nasza siła może być śmiesznością i skończyć się rozczarowaniem i lekcją odrzucenia.

Mirosław

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.