Buro zostanie do końca [...] – fyrfle

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest fyrfle — zgromadziliśmy 0 opinii.

21.09.2018r.

Bu­ro zos­ta­nie do końca życia moim bo­hate­rem, wy­bawi­cielem, a jed­nocześnie mam wiel­kie pre­ten­sje i zal do pa­ni re­zyden­tki i za­razem prze­wod­niczki, że nie poin­formo­wała uczes­tników wczasów o ska­li trud­ności i niebez­pie­czeństwa dzi­siej­szej wy­cie­czki. Koszto­wała ona nas wiele zdro­wia, ut­ra­conych nerwów i mogła być przyczyną wiel­kich roz­strojów zdro­wia, bo ludzie by­li star­si, z cho­roba­mi ser­ca, z nad­ciśnieniem i cho­roba­mi lęko­wymi, a pa­ni re­zydent tą wy­cie­czką za­fun­do­wała dreszczo­wiec, po­wodo­wana bez­reflek­sją i jak mniemam chęcią zro­bienia zys­ku dla biur podróży, które reprezentowała.

Wsta­liśmy gdzieś pół do siódmej i przy­goto­waliśmy ka­nap­ki na drogę i wodę, a po­tem zeszliśmy na stołówkę na śniada­nie. Ciebie wkurzała ta dziew­czy­na lub chłopiec stojąca za ka­tedrą, do której trze­ba było się zgłaszać i in­formo­wać, że się jest z te­go po­koju. Był to dowód, że nie ufają nam i że z góry trak­to­wani jes­teśmy jak po­ten­cjal­ni złodzieje, zakłada­li, że wy­niesiemy im ze stołówki wszys­tko. Po­tem wie­czo­rem pa­ni re­zyden­tka po­deszła do nas i za­pytała jak nam się po­dobają wcza­sy, to ty zde­cydo­wanie po­wie­działaś jej, że nie po­doba ci się ten psi nadzór nad na­mi przez całość każde­go po­siłku, że jest to żenujące i po­niżające, że zresztą Czar­nogórcy ge­neral­nie mają nas za złodziei, bo w skle­pach chodzą za na­mi jak pies za suką i pat­rzą na każdy ruch naszych rąk, że ge­neral­nie wcza­sy wspa­niałe, ale od­czu­cie, że się jest dom­niema­nym złodziejem po­wodu­je, że pe­wien dys­komfort jest, a wte­dy pa­ni re­zyden­tka od­parła cham­sko, że ona te­go nie od­czu­wa, że sko­ro tak czu­jemy, to "na złodzieju czap­ka gorę", więc po­wie­działaś jej, że nie my jes­teśmy złodzieja­mi, tyl­ko Czar­nogórcy za ta­kich nas mają i kom­pli­kują at­mosferę i że po­win­na na to zwrócić uwagę, bo ma rep­re­zen­to­wać in­te­res pol­skich wy­poczy­wających, a nie być stroną czar­nogórską i się ro­zeszliśmy w niez­godzie.

O dziewiątej ra­no wsied­liśmy do auto­karu czar­nogórskiego biura tu­rys­tyczne­go i ruszy­liśmy na przy­godę, która oka­zała się być sza­lenie, wręcz skraj­nie niebez­pie­cznym przeżyciem, spor­tem ek­stre­mal­nym dla idiotów, który nies­te­ty z chęci zys­ku za­fun­do­wano nicze­go nie spodziewającym się zwykłym ludziom, moim zda­niem, to było prze­gięcie - su­kin­syństwo. Naj­pierw auto­bus wjechał do sta­rej sto­licy Czar­nogóry Ce­tin­je, w której mieści się jeszcze par­la­ment te­go kra­ju. Auto­kar zat­rzy­mał się na par­kingu dla auto­karów i poszliśmy w mias­to i zaszliśmy do niewiel­kiej cer­kwi, w której były trzy gro­by - ja­kiegoś króla śred­niowie­czne­go i osławionych Mi­kołaja i Mi­leny, a po­tem poszliśmy w kierun­ku in­nej cer­kwi, w której mie­szkający w niej, czy tam za­wiada­miąjący w niej mni­si są nas­ta­wieni skraj­nie niep­rzy­jaźnie do ka­tolików i jak ka­toli­cy tam wejdą, to tą wro­gość ma­nifes­tują zde­cydo­wanie - ot ta­ki ty­powy chrześci­jański eku­menizm i miłość w wy­kona­niu re­ligij­nym. Więc po­pat­rzy­liśmy so­bie tyl­ko na ten mo­nas­tyr diabła z da­leka, w którym mają frag­ment drze­wa krzyża po­noć święte­go i jedną rze­komo rękę święte­go Ja­na. Tu przy­toczę moją ulu­bioną opo­wias­tkę, że frag­mentów drze­wa krzyża święte­go jest ty­le w przeróżnych tak zwa­nych świąty­niach, że wy­nika, iż ów krzyż miał za 300 metrów wszel­kiej roz­piętości. Się roz­mnożyło. I to by było na ty­le z Ce­tin­je pra­wie. Jeszcze poszliśmy na dep­tak pełen han­dlu i wróci­liśmy do auto­karu, a pod auto­karem zno­wu stra­gany i WC za euro. Ku­piłem sy­nowi i so­bie koszul­ki na pa­miątkę. Wysłucha­liśmy opo­wieści jak to kil­kadziesiąt ty­sięcy Czar­nogórców płynęło w cza­sie pier­wszej woj­ny świato­wej z Ame­ryki wal­czyć za oj­czyznę i niedopłynęli, bo sta­tek za­tonął wraz z ni­mi. Ty­tanic to pi­kuś przy tym po­dob­nych tra­gediach. Ty ku­piłaś kaszmi­rowe sza­le dziewczynom.

Te­raz zaczęła się ek­stre­mal­na część wy­cie­czki, czy­li wspi­naczka auto­busem ser­penty­nami na wy­sokość 1600 metrów nad po­ziomem morza drogą, która nie miała żad­nych murków czy ba­rierek z zewnątrz i wi­dać było przez szy­by kil­ku­set met­ro­we prze­paście, drogą wąską, że nie­rzad­ko auto­bus nie mógł się wy­minąć z sa­mocho­dem oso­bowym, więc Bu­ro co­fał ek­wi­lib­rystycznie do ja­kiegoś szer­sze­go miej­sca. A wy­cie­czko­wicze prze­rażeni mod­li­li się o szybką śmierć w ra­zie gdy­by auto­kar spadł w pra­wie ki­lomet­rową prze­paść. Pra­wie ofaj­da­ni ze strachu wjecha­liśmy na górę, gdzie było mauzo­leum króla Piot­ra Niegosza, ulu­bieńca dyk­ta­tora Ju­gosławii mar­szałka Jo­sefa Broz Ti­to, który je­go wier­sze ka­zał re­cyto­wać wszys­tkim pod­da­nym w swo­jej ko­munis­tycznej mo­nar­chii. Idziemy na szczyt góry i oka­zuje się, że os­tatnie kil­kadziesiąt metrów do mauzo­leum to dro­ga bez ba­rierek za­bez­pie­czających, a po obu stro­nach są wielu­set met­ro­we prze­paście. Re­zyg­nu­jemy z mauzo­leum i wra­camy do auto­karu, cze­ka nas sza­leńczy zjazd w dół drogą, na której nikt nie po­winien do­puścić, moim zda­niem, ja­kiego­kol­wiek ruchu.

Zjecha­liśmy do Nieguszi - wios­ki, w której urodził się król poeta, a w której za 6 euro mieliśmy dos­tać pajdęchcle­ba z szunką i se­rem oraz ku­bek wi­na. Po­noć nie biorą od nas dzi­siaj opłaty, bo jest ja­kieś wiel­kie ich na­rodo­we święto. Wi­no pyszne, bar­dzo wyt­rawne, na­dające się w sam raz do szyn­ki i os­trych serów. Szyn­ka jak szyn­ka, jej moc i dob­ro po­lega na wielo­miesięcznym susze­niu i wędze­niu, a wcześniej so­lan­ko­waniu i nie tra­ci ter­mi­nu ważności do spożycia do pięciu lat. Może ze 30 de­ko ta­kiej szyn­ki kosztu­je 30 euro, a ka­wałeczek se­ra 20 euro. Ale są prze­cud­nej uro­dy chus­ty, więc ku­puje­my to­bie i dziewczynom.

Os­tatnia część wyp­ra­wy to ko­lej­ny ek­stre­mal­nie sza­lony zjazd ser­pentyną do Ti­vatu. Ko­niec ser­penty­ny je­den z kochanków Mi­leny czy tam po­wie­dzmy wiel­bi­cieli zap­ro­jek­to­wał i zbu­dował w kształcie li­tery M. Dro­ga dziewiętnas­to­wie­czna, którą zjeżdżamy w dól ma cho­ciaż mur­ki i za­toki na mi­jan­ki. Bu­ro wścieka się na kierowców, którzy wy­najęli auto, a kiedy trze­ba, to oka­zuje się, że po pros­tu nie umieją co­fać. Wi­doki są prze­piękne na Bokę Ko­tor­ską, ro­bię zdjęcia z auto­karu, bo nie chce mi się wychodzić nad te prze­paście, jes­tem psychicznie wy­kończo­ny. Bu­ro dzięki za zycie.

Wie­czo­rem os­tatni spa­cer po Su­tomo­re, ku­puje­my wodę na drogę pow­rotną, bie­rze­my butlę pięciolit­rową, a po szpieguszce cze­ka nas jeszcze jed­na za­baw­na i wkurzająca za­razem his­to­ria, czy­li dziew­czę przy ka­sie de­cydu­je się głupi akt fe­miniz­mu i mówi, że to ja mam wziąć butlę nie ty, co ze śmie­chem ro­bię i mówię jed­nocześnie do Ciebie, że bo­haterką by była, gdy­by na coś ta­kiego zde­cydo­wała się wo­bec Czar­nogórca. Myślę, że na­wet o tym nig­dy nie po­myślała, bo jej akt od­wa­gi skończyłby się po­biciem jej przez mężczyznę miej­sco­wego i ty­le jest tam war­ta ko­bieta. Nie mówię te­go głośno, bo w kra­ju rządzo­nym przez ma­fię le­piej nie wy­rażać ja­kichkol­wiek uczuć czy emoc­ji, zwłaszcza, że to ma­fia na ba­zie skraj­ne­go nac­jo­naliz­mu i niena­wiści re­ligij­nych.

Jeszcze wy­pić wi­no, po­pat­rzeć w księżyc i jut­ro wsiada­my do Iri­zara i wra­camy do Pol­ski. Było cud­nie mi­mo wszys­tko. Niesa­mowi­te wi­doki i piękno kom­plet­nie in­nej przy­rody. War­to było tu przy­jechać. Kto wie, jak życia i zdro­wia star­czy, może kiedyś wróci­my,ale już sa­molo­tem, bo do­jazd do Czar­nogóry jest też piekiel­nie ek­stre­mal­nym przeżyciem. Te prze­paście i jaz­da po półkach skal­nych. Brrrrr. 

dziennik • 10 grudnia 2018, 12:47
Partnerzy

Blok

Zamyslenie.pl

Menu
Użytkownicy
E F G
Aktywność

dzisiaj, 05:57Bujak Bo­gusław do­dał no­wy tek­st W świecie po­lity­ki liczą [...]

dzisiaj, 05:56Bujak Bo­gusław do­dał no­wy tek­st Jesteśmy sumą w równa­niu [...]

dzisiaj, 00:15szpiek sko­men­to­wał tek­st Biorąc ja­ko pod­stawę ro­zumo­wania [...]

wczoraj, 23:51sprajtka do­dał no­wy tek­st Jes­teśmy różnicą po­między tym [...]

wczoraj, 23:31ODIUM sko­men­to­wał tek­st Im więcej wiesz, tym [...]

wczoraj, 23:23ODIUM sko­men­to­wał tek­st Im więcej wiesz, tym [...]

wczoraj, 22:58MyArczi sko­men­to­wał tek­st Istnieją stra­ty tak wiel­kie, [...]

wczoraj, 22:54yestem sko­men­to­wał tek­st Gryzmoły słow­ne

wczoraj, 22:51yestem sko­men­to­wał tek­st Strata przy­jaciela zos­ta­wia pus­tkę [...]

wczoraj, 22:50ODIUM sko­men­to­wał tek­st Na wa­riata pat­rzy­my jak [...]