3 października 2021 roku, godz. 15:40 20,8°C

Z duchowości benedyktyńskiej: "Spójrz w oczy dziecka..."

"...a powiedzą ci", czyli o (samo)wykluczaniu i liście rozwodowym.

XXVII Niedziela Zwykła
Rdz 2,18–24; Hbr 2,9–11; Mk 10,2–16

"Dlaczego uczniowie zabraniali przynosić dzieci do Jezusa? Może myśleli, że to nie wypada. A może sądzili, że ponieważ tak wielu dorosłych chce porozmawiać z Nauczycielem, więc szkoda Jego czasu dla dzieci, które i tak niewiele zrozumieją – lepiej niech ten czas przeznaczy dla starszych, którzy z Jego nauk skorzystają.

Tymczasem Jezus zachowuje się inaczej; mówi: „Kto nie przyjmie Królestwa jak dziecko…”. Czyli jak? Także tym razem Zbawiciel nie chce zawstydzić – chce dać do myślenia. Pamiętajmy, że ludzie w starożytności nie mieli specjalnego sentymentu do dzieci: rodziło się ich dużo, ale większość z nich umierała bardzo wcześnie. Dziecko to nie wzór postępowania, raczej „obywatel” drugiej kategorii. Jak podrośnie, to dopiero będzie się można do niego przywiązać i wiązać z nim nadzieję. Wcześniej to zbyt niebezpieczne.

Jezus natomiast ma dla dzieci czas, widzi w nich małych ludzi, którym potrzebna uwaga, troska i błogosławieństwo (udzielane tu i teraz, gdy każde z nich Pan brał na ręce – ile to czasu musiało trwać!). Pomyślmy, ilu ludzi chcielibyśmy wykluczyć z bliskiego kontaktu z Jezusem – ale On przyszedł do wszystkich… Dzieci garnące się do Jezusa i przynoszone do Niego przez rodziców przyjmowały Go jako kogoś zwyczajnego i oczywistego. Czy i dla nas nie powinno to być wyzwanie – przyjąć Jezusa jak dziecko, jak kogoś, kto mnie dobrze zna i chce mi błogosławić, a nie jak kontrolną wizytę z obcej planety…" (fragment książki: "Słowo jest blisko ciebie. Refleksje wokół czytań liturgicznych")

autor: Szymon Hiżycki OSB
oprawa gadana: o Adam Szustak (CNN#254.List rozwodowy)

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Odys syn Laertesa, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.