11 stycznia 2013 roku, godz. 17:16  27,5°C

Widzę dziś Was, czytających mój nekrolog,
który poprzedził dziewiętnastoletni prolog,
widzę Wasze łzy i czarną rozpacz taty,
którego syn spisał swe życie na straty.

Siedzę teraz z mamą, płaczę w jej objęciach,
do Was już nie wrócę, zostanę na zdjęciach,
zapomnijcie dzisiaj, że w ogóle istniałem,
przebaczcie mi Wy, których kochałem.

Nie płacz Kochanie, czasu nie wrócisz
na próżno przed grobem moim się smucisz,
wracaj do siebie, ciesz się wolnością,
dziś już nie musisz żyć mą miłością.

To nie Twoja wina, to ja tak wybrałem,
że Ci swe serce na dłoni oddałem,
bo mogłem żyć tylko Twoją miłością,
lecz ona umarła, a ja z tą miłością.

Coniglietta Agata
 4 kwietnia 2013 roku, godz. 2:39

Piękny i poruszający wiersz...
Pozdrawiam ciepło.

 20 grudnia 2012 roku, godz. 15:27  34,0°C

Ciężkostrawne

Sen znów ukryje każdy mój smutek,
zamknie mi oczy, ukryje troski,
jutro dzień wstanie, ukaże skutek,
by potem smutne wyciągnąć wnioski.

Trochę goryczy zjem na śniadanie,
które popiję gorzką herbatą,
potem rozwiążę na dziś zadanie,
z kolejną się pogodzić utratą.

Na obiad sałatka z czarnej rozpaczy,
do tego kompot o smaku urazy,
i główny kąsek dla bólu bogaczy,
cierpieniem nadziane, spalone zrazy.

Kolacji nie zjem, bo obiad znów ciąży,
pomyślę w spokoju o tym, że w nocy,
gdy sen mnie mocą swoją pogrąży,
znów w myślach będę wołać, pomocy...

2010 Wiktoria
 28 grudnia 2012 roku, godz. 00:35

Sen nie zawsze przynosi ukojenie udręczonej duszy. :(

Piękny wiersz Marcinie, jak zawsze. :)
Pozdrawiam

 8 października 2012 roku, godz. 23:04  64,3°C

Do losu

Rzucasz mi linę za krótką by wyjść,
ale w sam raz by się powiesić,
podajesz dłoń, bym w końcu wstał,
a potem pchniesz mnie, bym upadł.

Tańczysz ze mną miłosne tango,
a potem zagrasz mi marsz Chopina,
i zagrasz w karty o moje życie,
i znów zrobisz tak bym je przegrał.

Dajesz mi wiarę, rozświetlasz drogę,
bym potem pędził nią zaślepiony,
goisz me rany, zostawiasz blizny,
by potem rozdrapał je ktoś nieznajomy.

Czasem uśmiechniesz się tylko po to,
by potem szydzić, że dałem się nabrać,
że odwróciłeś się w końcu do mnie,
a nie tak jak zawsze, ode mnie...

2010 Wiktoria
 21 października 2012 roku, godz. 23:42

Hmmm.. Kolejny piękny wiersz. Marcinie, nie dziwię Ci się, że rzadko dodajesz nowe wiersze, myśli, mam tak samo. Pamiętaj jednak, że wena wraca ;) Będzie dobrze.

Pozdrawiam.

 15 sierpnia 2012 roku, godz. 1:24  26,9°C

Rachunek

Przegrywam, wygrywam za mało,
choć gdyby zdobywać się chciało,
mógłbym zapewne osiągnąć wiele,
zrealizować swoje ambitne cele...

Mógłbym, w tym problem mój tkwi,
długie są noce, zbyt krótkie są dni,
zbyt wiele przeszkód staje na drodze,
zbyt często ulegam przestrodze...

Mam talent? Pewnie nawet nie jeden,
do tego własny, wyśniony eden,
lat naście, ale przeżyć już masę,
i myślę, że kiedyś podbiję prasę...

Pióro, moja ucieczka ostatnia,
kiedyś boisko, ławka i szatnia,
chwila, nagle wszystko upadło,
i czuję u nogi ciężkie kowadło...

Sny mam codziennie, do tego chore,
z reguły zjawiam się tylko nie w porę,
nie w porę, przyszedłem na świat,
utwierdzam się w tym, od kilku lat...

misiek45 agnieszka
 15 sierpnia 2012 roku, godz. 17:49

A to mi się podoba,coś w moim stylu,brawo-pozdrawiam i miłego dnia życzę

 18 lipca 2012 roku, godz. 12:23  43,3°C

Wstecz

Kiedyś...

kochałem sport i całą resztę,
dziś kocham tylko sport, bez reszty.

Kiedyś...

widziałem świat bez kobiet,
dziś też widzę, prócz jednej

Kiedyś... [...]

2010 Wiktoria
 30 lipca 2012 roku, godz. 3:40

Jak zawsze wiersz dający do myślenia. Co za nami, co teraz i przed. Podoba mi się :)

Pozdrawiam
Wiktoria

 26 czerwca 2012 roku, godz. 1:48  6,9°C

#2

Zamknąłem oczy, mrok mój umysł opętał,
wtem nagle obraz się począł malować,
przedstawiał to, com najlepiej pamiętał,
lecz jakże Twe piękno mógł narysować?

Tu idealna, tam jeszcze lepsza, wyśniona,
aż wyobraźnia swe dzieło podziwia,
tylko czy Pani ze snu, w me proste ramiona
zechce się rzucić i czy jest prawdziwa?

Rozmywa się portret, otwierają powieki,
a Ty leżysz w mych ciepłych objęciach,
Ty, z którą będę żył wspólnie przez wieki,
i Ty z którą będę na ślubnych zdjęciach.

To wcale nie sen, lecz przykład miłości,
prawdziwej, niczym na łące trawa,
że zapominam z tej całej radości,
iż szczęście me, to nie sen, a jawa.

2010 Wiktoria
 29 czerwca 2012 roku, godz. 22:57

Piękne, jak zawsze Marcinie :) Czekam na tomik.

Pozdrawiam

 24 maja 2012 roku, godz. 00:31  8,0°C

#1

Serce dziś bije jak po maratonie,
i tchu ani trochę złapać nie mogę,
a myśli pędzą jak w galopie konie,
na pamięć już znają do Ciebie drogę.

Nadeszła chwila, po latach czekania,
a może tygodni, to i tak wieczność,
że dojdzie znów do naszego spotkania,
to siła wyższa, coś jakby konieczność.

Wezmę Twą dłoń, byś pochwyciła moją,
udamy się razem na spacer miłosny,
przytulę Cię nieraz, będę Twą ostoją,
poznamy dziś wszystkie uroki wiosny.

Gdy sił Ci zbraknie, wezmę Cię na ręce,
i odprowadzę pod samo mieszkanie,
słodkiego buziaka dostanę w podzięce,
a potem szepnę, "dobranoc Kochanie".

Przepełnione miłością historie

Żelek Marcin
 25 maja 2012 roku, godz. 3:11

Dziękuję wszystkim za pochlebne opinie :) Takie małe coś, pod wpływem radosnej nowiny pisane, otwierające pewien cykl :) Pozdrawiam.

 14 maja 2012 roku, godz. 1:38  5,9°C

Serce nieszczęśnika

Czasem przyspieszam, szybciej pompując,
a czasem stanę, gwałtowniej hamując,
lecz dużo częściej, rytmicznie tak biję,
jedyny to dowód, że on jeszcze żyje.

Lubi narzekać, że go strasznie bolę,
że nad rozumem przejąłem kontrolę,
że jestem dziurawe, na pół złamane,
że ślepe, głupie, przy tym zakłamane.

Ponoszę więc winę, za jego wybory,
wewnętrzne rozdarcie, ze sobą spory,
i pragnie mnie oddać drugiej osobie,
bo ponoć lepiej mi będzie przy Tobie.

Więc proszę, weź mnie, szkoda biedaka,
przygarnij, no proszę, no nie bądź taka,
bo dzisiaj, jeszcze, jak co dzień bije,
lecz jutro, kto wie, może mnie zabije?

Żelek Marcin
 20 lipca 2012 roku, godz. 5:01

I tak humorystycznie chciałem to właśnie ukazać :) Z perspektywy serca, które winą obarczają nieszczęśliwi kochankowie, bo głupie i ślepe i to przez nie wszystko, a to nie do końca prawda ;)

 19 marca 2012 roku, godz. 15:16  96,4°C

Strzelanie miłością

Na zmiany w życiu przyszła dziś pora,
więc proszę, strzel we mnie strzałą Amora,
ja wezmę drugą, by trafić nią w Ciebie,
nieznane moce przyciągną nas do siebie.

Nie broń się, proszę, pozbądź się tarczy,
straconych chwil już nam dawno wystarczy,
niech się na miłość otworzą dziś serca,
niech się zapełnią puste dotąd miejsca.

Spróbujmy przekroczyć dziś raju bramy,
ucieszmy się z tego, że siebie mamy,
chociaż problemów przybędzie nieraz,
żyjmy tym, co jest tu i teraz.

(2011)

Żelek Marcin
 19 marca 2012 roku, godz. 17:00

Cieszę się, że komuś przypadł do gustu i tym samym dziękuję za pochlebną opinię :-)

 13 lutego 2012 roku, godz. 21:33  77,9°C

Walentynkowo

Warte były starania - wiedziałem,
w chwili gdy sobie obiecywałem,
że nie odpuszczę, za nic na świecie,
że się poświecę, tej jednej kobiecie.

Kobiecie rodem z cudownych snów,
przy której często brakuje mi słów,
przy której serce tak szybko pulsuje,
nie nadążając za tym co czuję.

Ty dobrze wiesz, że piszę o Tobie,
że chcę Cię mieć zawsze przy sobie,
że tylko z Tobą chcę spędzić życie,
jedynie przy Tobie być mogę na szczycie.

Chcąc podziękować za miłość Twoją,
za którą odwdzięczyć pragnę się moją,
obiecuję w tym mym krótkim wierszu,
że Cię zatrzymam na zawsze w swym sercu.

Dla Tej jedynej, która odpędziła wszystkie czarne chmury z mojego życia i teraz rozpromienia każdy mój dzień.

Żelek Marcin
 13 lutego 2012 roku, godz. 23:10

Dziękuję, wzajemnie ;)

 3 grudnia 2011 roku, godz. 00:14  40,9°C

Nocne zapiski [cz. 7 - ostatnia]

Noc zbiera znów plony,
gasną ostatnie lampiony,
znika księżyc w oddali,
z tymi co się poddali.

Idę z nimi szeregiem,
będąc jak oni zbiegiem,
coś pochwyciło kija
i pamięcią zabija.

Umiera ostatni z nas,
nadszedł w końcu ten czas,
ofiary złudnej miłości,
poobracały się w kości.

Meteora Athina
 3 lutego 2012 roku, godz. 18:45

Doskonałe podsumowanie.

 30 października 2011 roku, godz. 1:31  43,8°C

Wewnętrzny niepokój

Lubię swoje hipotezy,
gdy się martwię bez potrzeby,
chociaż często miewam rację,
przecież lubię swą frustrację...

Czasem lepiej nie dociekać
i nie myśleć, tylko czekać,
aż się stanie, co się ma stać,
chwila taka musi nastać...

Dobrze jest się przygotować,
lecz nie można debatować,
myśli i tak wezmą górę,
zostawiając w sercu dziurę...

marka piotr
 16 listopada 2011 roku, godz. 22:20

Lepszy jest sprawy koniec niż początek...
Jakoś podobnie napisał kiedyś Salomon.

Świetny, życiowy i bliski - chyba - każdemu wiersz

 7 października 2011 roku, godz. 14:17  57,7°C

Rozkwit

Jak roślinność w trakcie suszy,
wysychałem nocą, dniami,
wielka pustka grała w duszy,
gdy przewracałem oczami.

Dziś podlany znów rozkwitam,
barwami miłości,
i z uśmiechem ranek witam,
oddając się błogości.

Nie wiem jak mam podziękować,
mojej piękniej ogrodniczce,
że nie muszę już kiełkować,
w rozpaczy doniczce.

Że dogląda mnie ponownie,
że szczęściem nawozi,
że dni płyną tak cudownie,
gdy tylko przychodzi.

Sylwia Friday Sylwia
 8 grudnia 2011 roku, godz. 13:16

piękne to!!! ja na swojego ogrodnika czekam czasem tygodniami. Widzimy się tak rzadko... kiedy go nie ma popadam w hibernację...

 28 września 2011 roku, godz. 21:45  116,4°C

Kiedyś zapłaczą ci co się śmieją,
gdy się obudzą i zrozumieją,
że czas porzucić życie swawolne,
i ruszyć wreszcie kończyny dolne.

Kiedyś do głowy im myśl uderzy,
że to co ich kumpel przy piwie szerzy,
donikąd prowadzi i czas marnuje,
choć dużo go mają - żaden nie pracuje.

Kiedyś pomyślą, że należy coś zmienić,
wziąć się za siebie, lenistwo wyplenić,
wyzbyć się w końcu natury chama,
bo przyszłość nie zapewni się sama.

Kiedyś zapłaczą ci co się śmieją,
gdy się obudzą i zrozumieją,
lecz jeśli długo tak będą śnili,
to szczerze wątpię by się zmienili...

2010 Wiktoria
 30 września 2011 roku, godz. 14:52

Zgadzam się z przedmówcami, a także dodam, że masz rację nietrudno znaleźć w klasie takie osoby. Ja mam pięcioosobową klasę, a do przynajmniej dwóch osób pasuje twój wiersz :) Niestety...

Pozdrawiam.

 25 września 2011 roku, godz. 22:35  118,8°C

Tak po prostu

Kiedyś tak po prostu,
wśród ludzi na ulicy,
gdzieś na skraju mostu,
albo przy kaplicy...

Przejdziesz tak po prostu,
zupełnie obojętnie,
na drugi koniec mostu,
jakby bezpamiętnie...

A później tak po prostu,
me serce cicho, skrzętnie
skoczy z tego mostu,
robiąc to tak chętnie.

No i tak po prostu,
nie pamiętając Ciebie,
zejdę z tego mostu,
bez oglądania za siebie.

Żelek Marcin
 31 października 2011 roku, godz. 2:50

Dzięki.

Żelek

Autor

4w5.

Konto utworzone  24 lutego 2010 roku
1 konto
1 konto
pusicho
94 teksty
 3 maja 2012 roku
1 konto
1 konto
Huaquero
84 teksty
 3 maja 2012 roku

Zeszyty

Najbliższe memu sercu

Najlepsze, oddające moje myśli i uczucia, życiowe.

2018-08-08, godz. 23:49

2010 skomentował(a) tekst Odkurzyłem Twoje [...] autorstwa Żelek

2018-08-01, godz. 9:08

Żelek skomentował(a) tekst Odkurzyłem Twoje [...] swojego autorstwa

2018-07-09, godz. 18:02

2010 skomentował(a) tekst Odkurzyłem Twoje [...] autorstwa Żelek

2018-05-24, godz. 10:40

kati75 skomentował(a) tekst Czuję Twoje serce, [...] autorstwa Żelek

2018-05-18, godz. 9:17

Żelek skomentował(a) tekst Odkurzyłem Twoje [...] swojego autorstwa

2018-05-13, godz. 20:09

szpiek skomentował(a) tekst Odkurzyłem Twoje [...] autorstwa Żelek

2018-05-12, godz. 13:00

Żelek dodał(a) nowy tekst Odkurzyłem Twoje [...]

2018-03-20, godz. 0:46

Żelek skomentował(a) tekst Niespodziewane niekiedy [...] autorstwa hope_dies_last

2017-10-17, godz. 19:24

Żelek skomentował(a) tekst Jedni zasługują na [...] autorstwa Deirde

2017-08-13, godz. 23:02

.Rodia skomentował(a) tekst Bał się, nie tego, że [...] autorstwa Żelek