26 kwietnia 2019 roku, godz. 19:36  5,0°C

wspominki apoetyckie

Ty, tato, nie płakałeś przy mnie. Ani po diagnozie, ani w trakcie chemioterapii, radioterapii, gdy było cię mniej i mniej. Gdy można było rozchorować się od samych długich korytarzy szpitala, zapachu lekarstw, złamanych spojrzeń pacjentów oraz ich bliskich. Znosiłeś dzielnie, jak nieznajomi ludzie na ulicy mierzyli wzgardliwym wzrokiem twoje zbolałe ciało albo odsuwali się od ciebie w autobusie.
Nawet wtedy, gdy bolało cię tak, że nie mogłeś się z tym kryć, nie uroniłeś łzy.

Płakałeś, tato, ten raz jeden.
Kiedy pewnego dnia nie dałeś rady wejść do domu o własnych siłach. Płakałeś nie ze smutku, ale z wdzięczności. Za zwykłe, proste, ludzkie ramię do pomocy.

yestem yestem
 3 maja 2019 roku, godz. 00:21

Czasami ogrom cierpienia już nie wystarczy, by ronić łzy.
Potrzeba choćby odrobiny szczęścia w nieszczęściu by oczy nie wyschły do reszty...
Pozdrawiam.

 3 sierpnia 2015 roku, godz. 23:00  41,9°C

***

W późnych powrotach jest bliskość, o której wiedzą zaledwie
klamki, draśnięte opuszkami palców, ciepłem ręki jak
wierzchem deszczu, tak dyskretnym, by zdołał zgasić światła, nie płosząc przy tym
obietnicy skulonej na powiekach. Tak jakby do domu można było podchodzić jedynie nocą, kiedy zasłony zapłaczą za zwiewnością naszych ust, kiedy milczeć będą zegary, zastygłe w pół urwanego kroku, a my moglibyśmy tylko przysiąść na progu, by stamtąd usypiać szyby, co zbyt cicho odbiły spojrzenia.

 1 czerwca 2015 roku, godz. 13:09  23,7°C

***

A jeśli odejdę (przecież to się zdarza),
w czyich snach zaśnie wiatr, który całował mnie po włosach, czyje ręce otulą go jak nadzieję odartą z płochości moich oczu; na czyich powiekach przekwitnie kwiat bolesny ust, i do czyjej jesieni uchyli się liść mojej tęsknoty, i czy na czas
spadnie pod łez okno?

nicola-57 marianna
 1 czerwca 2015 roku, godz. 16:32

oto kawał dobrego słowa, zdobiącego portal...

 31 maja 2015 roku, godz. 15:06  17,5°C

***

Kiedy piszę o tęsknocie, ona chowa się w zgłębieniu dłoni, jak senny majak umiera na dotyk moich powiek, i włosy nie pachną
niczyimi palcami, tylko ziemią
do której modli się trawa. Ziemią, w którą wplątuje rzęsy deszcz, i gdzie wiatr rozwiewa ust kruche różańce, w czułą wytrwałość płaczących wierzb. Nie wiedzą o tkliwości moje oczy, przeminięte ptasim lotem, ani żaden świt ukołysany na brzegach bioder; najlżejszy szept zabiera oddech ćmie, co złożyła skrzydła na ogniku moich nocy, i szarpie.

Alfa Centauri A.C.
 18 lipca 2015 roku, godz. 10:59

Piękny, poetycki opis. Na dłuższą chwilę zatrzymały mnie Twoje teksty.
:)

truman

Autor

Instagram - truman.wiersze
Facebook - Truman.Wiersze

Konto utworzone  15 marca 2012 roku
1 konto
1 konto
Aktualności
Jeden tekst
 10 listopada 2019 roku
1 konto
1 konto
Albert Jarus
111 tekstów
 21 kwietnia 2012 roku

Zeszyty

kilka sekund temu

yestem skomentował(a) tekst Morze to dla Małego [...] autorstwa truman

ok. 2 godziny temu

eyesOFsoul skomentował(a) tekst Dobry wieczór, [...] autorstwa truman

ok. 2 godziny temu

CierpkaWoda skomentował(a) tekst Dobry wieczór, [...] autorstwa truman

ok. 5 godzin temu

truman skomentował(a) tekst Zdążyć to [...] autorstwa Aktualności

dzisiaj, godz. 12:03

truman skomentował(a) tekst Morze to dla Małego [...] swojego autorstwa

dzisiaj, godz. 11:32

giulietka skomentował(a) tekst Morze to dla Małego [...] autorstwa truman

dzisiaj, godz. 10:41

Naja skomentował(a) tekst Morze to dla Małego [...] autorstwa truman

dzisiaj, godz. 22:52

truman dodał(a) do zeszytu tekst “Walcz, bo ja nie [...] autorstwa eyesOFsoul

dzisiaj, godz. 22:41

eyesOFsoul skomentował(a) tekst Morze to dla Małego [...] autorstwa truman

dzisiaj, godz. 22:29

truman skomentował(a) tekst Morze to dla Małego [...] swojego autorstwa