8 października 2012 roku, godz. 2:11  38,3°C

Czasem musi dziac sie zle, zeby nastepnego dnia czekolada miala slodszy smak

pogarda 55 grażyna
 8 października 2012 roku, godz. 7:46

Gorycz monotonii podnosi bukietem smaku słodycz czekolady.. pozdrawiam

 31 marca 2012 roku, godz. 18:32

Słodka woń

Nie chcę być w miejscu, gdzie jestem.
Nie chcę czuć kajdan przyziemności na przegubach.
Wznieść się niczym ptak i odlecieć stąd.
Lecz skrzydeł mi brak.

Odwrócę głowę, zamknę oczy i zapomnę.
Lecz nadal będę czuł zapach twoich perfum.
Nigdy już nie uwolnię myśli od kojarzenia Ciebie
z tą słodką wonią.

Gdziekolwiek ją poczuję, staniesz mi przed oczami,
Z tymi swoimi promiennymi uśmiechami, białych
pereł zębami, wiecznie taki sam.
Prosty, na wskroś przenikniony, tak łatwy,
Szczerością ograniczony.

Zapominam już o wszystkim, spaliłem to co było między nami
Lecz ta słodka woń wciąż przenika zgliszcza.
To jedyna rzecz, której wciąż nie potrafię zapomnieć

 28 marca 2012 roku, godz. 1:30  3,0°C

Sny spowite marzeniami co pod czarnych mar pierzyną
Nie zakwitną dzięcieliną.
Odejdą, odejdą, odejdą…
Odejdą herbaciane róże, złotem mieniące się loki, anielskie zwiewności.
Wszystko straci swój sens, wszystko w pogoni zgubi swój blask.
Zostanie tylko plastikowa, emalią wybielona twarz.
Spowite szczerością, okryte miernością,
Wypłowiało lico.
Nicość, nicość, nicość.

 13 marca 2012 roku, godz. 19:51  29,8°C

Dwa pocałunki

Tylko dwa pocałunki skradzione,
A me serce pozostawione w udręce.
Uciekające w kawiarni, na boki
Rozbiegane, spłoszone spojrzenie.
Ckliwe w myślach zapomnienie.
Stęchły zapach kurzu w jakimś pubie
Zagłuszony Twoimi perfumami.
Ogień co w czerwonej pompie nigdy nie zapłonął
Niebieska jak lazur ławka, na której
przysiadłeś nim na zawsze odjechałeś.
I choć chciałeś powrócić, zbyt drastycznie
wyidealizowany kochanku
znów nie podołałeś.
Jak zwykle zresztą w realnym świecie.
Pożyj chwilę jak motyl w mej wyobraźni
I szybko na zawsze przepadnij.

 12 marca 2012 roku, godz. 23:37  8,1°C

Materialiści

Materialna jest ta twarz, fałszywe oblicze;
Szczerym złotem zdobione lico.
Z za rubinowych oczu nie dostrzega miłości,
Widzi tylko śluz materii.
Chłodny jest jej wzrok jak serce kamieni,
Którymi spogląda.
Wysadzane diamentami usta chcą kłamać szczęście,
Chcą grać, ale każdy widzi ten wysublimowany fałsz.
Otacza Cie mrok, nie przytuli Cię w nim złoty koc,
Ani platynowy sweter ciepła nie zastąpi ręki
Przyjaciela, co płonie ogniem braterstwa.
Tak naprawdę jesteś całkiem sam, nie masz nic.
Połóż się w bursztynowej komnacie
I zwilż usta krwistoczerwonym winem.
Może uśnieży ono Twój ból.
Zabije tak dobrze Ci znaną samotność,
Wykiełkuje lawendowym promykiem nadziei,
Obudzi kamienie i zburzy twe szmaragdowe mury obojętności.
A może stanie się tylko kolejnym cierpkim życiodajnym łykiem
Dla tego świata wyszukanej marności.

tentamten

Autor
Tutaj pojawi się opis autora, jeśli tylko tentamten postanowi go uzupełnić.
Konto utworzone  6 marca 2012 roku

Zeszyty

lubię rubinowe oczy

grafomania wysnuta z myśli przesiąkniętych rzeczywistością przeplecioną z patosem marzeń.

2012-10-08, godz. 7:46

pogarda 55 skomentował(a) tekst Czasem musi dziac sie [...] autorstwa tentamten

2012-10-08, godz. 2:11