2 lutego 2020 roku, godz. 13:08  4,0°C

deszcz na morzu

w morza sinych falach
otulam się słońcem
łodzią grzęznę, zatapiam się
łudzę horyzontu końcem

czy widzisz tonącą łódź
gdy wokół statki toną
w sercu głucha powódź
ratuj rannych za szybą zamgloną

a tu cicho i ciemno
w kącie płacząca samotność
tęskniąca razem ze mną
bardziej ludzka niż obojętność

 1 lutego 2020 roku, godz. 23:21

z dziennika dziwactw

Z góry napiera na mnie szorstka, sucha ziemia. Od dołu miażdży błękit nieba. Jak mikroskopijną muszę być, by nie odczuwać tego nacisku?
Jak bardzo powinnam się skurczyć, zmizernieć i skulić, by ziemia przestała mnie wchłaniać? Moje gorzkie łzy, dzięki którym czerpie choć odrobinę wilgoci.
Czasami czuję, że staję się z nią jednością. Brudną kulą, może ziarnkiem piasku, może kruchym korzonkiem. Z pewnością czymś drobnym i niezauważalnym w tym beztroskim ogrodzie.
Prawdopodobnie zalążkiem nowego gatunku kwiatu, nieszczęśliwie zjadanym przez wygłodniałe krety, trawionym przez dżdżownice dla wtórnego przeistoczenia się w martwą, jednolitą materię.

 1 lutego 2020 roku, godz. 23:10  4,0°C

obraz nad komodą

ja dziś pana namaluję
usta wąskie
nos nakreślę
ja dziś pana tu na płótnie
wyrysuję idealnie

dłoń wygięta
w lewo
krzywo

szyję zaczerwienię lekko
by rumiana a nie blada
czuła barwę
ciepłą, miękką

skośnym pędzlem
pousuwam
błędy, blizny i porażki
umiejętnie, delikatnie
wprowadzę pana
w stan ulotny
w stan nieważki

 1 lutego 2020 roku, godz. 23:06

życia wskazówki

jak podziwiać kwiaty
samemu kwiatem nie będąc

czy godne jest i słuszne
satynowe płatki rozchylać

czy gotowe są smutne oczy
na widok czerwonych pól

czerwonych ze słońca radości
lub pszczół rutyny ból

i wciąż wpatrzeni w przyszłość
dostrzegając nadziei cień

zamartwiając się
kolorem werandy
gdy po kwiatach depcze
wczorajszy dzień

 1 lutego 2020 roku, godz. 13:27  8,8°C

głupcy na morzu

czy marynarz na morzu
może oczom wierzyć
czy lepiej sercu
czy lepiej właśnie jemu
zaufanie powierzyć

oczy mówią morze
woda
ogrom wody
z głębi wynurzają się
na samo dno
schody

klęska rozpacz
ciała paraliż

chociaż serce krzyczy
że ląd już blisko

marnym jest odkrywcą ten
który przez oczu ostrość
może rzucić wszystko

 1 lutego 2020 roku, godz. 13:24  34,3°C

kaczeńce

alabastrowy wazonik
na półce z książkami
obok z łezkami tomik
bardzo krótki
malutki

w naczyniu kaczeńce
niebieskooka dziewczyna
podlewała je w poplamionej
krwią
sukience [...]

marka piotr
 1 lutego 2020 roku, godz. 17:27

Ciekawy utwór, tak dobrze się czyta, tyle w im obrazów...

prymulka

Autor

Ludzkie zrozumienie jest jak krzywe zwierciadło, które, otrzymując promienie nieregularnie, zniekształca i zmienia kolor natury rzeczy przez wmieszanie w niej swojej natury.
~ Francis Bacon

Konto utworzone  1 lutego 2020 roku

2020-02-01, godz. 22:56

kuloodporna dodał(a) do zeszytu tekst alabastrowy wazonik na [...] autorstwa prymulka

2020-02-01, godz. 17:27

marka skomentował(a) tekst alabastrowy wazonik na [...] autorstwa prymulka

2020-02-01, godz. 16:12

Malusia_035 dodał(a) do zeszytu tekst czy marynarz na morzu [...] autorstwa prymulka

2020-02-01, godz. 14:28

tallea skomentował(a) tekst alabastrowy wazonik na [...] autorstwa prymulka

2020-02-01, godz. 13:27

sprajtka skomentował(a) tekst alabastrowy wazonik na [...] autorstwa prymulka