To nic, że aż tak...
Czy czujesz jeszcze pozostałości ze mnie?
Powiedz mi, jak zmienić to, co przeżywam?
Zbyt dużo ostatnio zahaczyło się wrażeń. Powoli zamiera we mnie to, co kiedyś rozkosznie pulsowało w sercu. To taki stan, mój drogi, że czujesz tak wiele, jakbyś nie czuł już nic wcale.
Bezlitosne jest życie. Wrzuca kłody, jakby celowało w bramkę.
Miałam kiedyś marzenie, zwiedzić jeden kraj.
Dziś.
(Nie chodzi o pieniądze).
Kiedy jadę na lotnisko, by odbyć wyczekaną podróż, po drodze szlak trafia samochód. Dzwonię więc po taksówkę. Pół godziny mija, nim znajduję wolna. W końcu nadjeżdża. Wsiadam, jedziemy.
A tu telefon, że odwołany został lot.
Czy czujesz jeszcze mnie?
Powiedz mi człowieku, jak mam to przeżywać?
Międzyświat
Kiedy przychodzi jesień mam taki niedosyt. Niby zimno, herbata, koc, niby książka. Trochę deszczu spadnie, liści trochę i trochę łez. Rozpuści się z wnętrza nadzieja, włosy się rozpuszczą i kawa. Lub uparzy się. Lub ja się sparzę. Lub mi będzie ciągle chłodno. I w ręce i w sercu.
Przyszła moja depresja
Jeszcze mi nikt nie pozwolił przeżyć jesieni. Pić kawę wśród kolorów liści z nostalgią. I być myślami w sekretnych obrazach życia. Wieczorem, jeszcze nim mrok zapadnie, czytać książki i przykrytym kocem i ciepłem z kominka ogrzewać zimne nadzieje. Nadal nikt taki się nie pojawił, co by kochał jesień jak ja, kto by zabrał na spacer i w parku w ciszy posiedział za dnia. Nikt, kto by rozumiał, że można nie mieć depresji przez ponad pół roku i tylko na jesień ją gościć i trzymać i czuć jej uścisk i wcale nie ratować... Ażeby deszcz pachniał nam tak samo i żebyśmy nosili szale.
Tylko na jesień można doświadczyć radości, która jest smutna. Tylko na jesień jestem, choć nigdzie mnie nie znajdziesz.
Tylko od września mam ubytek w sobie i szukam takiego człowieka...
Pewnie to wrzesień sprawił, że znowu czuję, jak coś we mnie pęka...
Podmuch
Szepnął cicho. Spojrzałam przed siebie, lecz znów go nie ujrzałam. Nigdy nie byłam w stanie go zobaczyć. Zazwyczaj był bardzo dyskretny, jego spokój nie współgrał z tym, co się działo. Nie do końca mu ufałam. I on o tym wiedział... Niekiedy bywał donośny, wtedy szczególnie udawałam, że go nie słyszę. Niestety to również mi nie pomagało. I o tym też wiedział...
Kiedyś byłam w pięknym miejscu. Chłonęłam każdym centymetrem tego, co doświadczam. I wtedy czułam szczęście. Było przelotne. Pamiętałam, że jeśli w danym momencie jest szczęście, to spokojnie.... To tylko moment. I on tam był. Widział tę scenę. Nie wiem, czy cieszył się ze mną, ponieważ go nie ujrzałam. Delikatnie tylko musnął moich policzków. Uśmiechnęłam się. I pewnie sponęłabym rumieńcem, gdyby nie był tak zimny.
Kiedy kochamy, nie potrzebujemy wcale rozumieć, co się dzieje wokół, bo wtedy wszystko dzieje się w nas samych i wtedy nawet człowiek może przemienić się w wiatr.
Milczenie nie jest tym samym, co cisza. Do milczenia potrzeba dwóch osób, a do ciszy jednej.
Poza tym, milczenie rani, rozrywając po kawałku wszystko, co w Tobie tkwi, a cisza te kawałki skleja, albo uczy, jak z nimi żyć.
Dorosłość...
Napiję się wina. To takie dorosłe. Nawet świat nie zauważy, że się zmieniłam na kilka chwil. Wszystko pójdzie swoim rytmem, a ja z okna spojrzę, jak ludzie dorastają w biegu. Nikt nie kocha dorosłości, lecz każdy mocno trzyma ją za dłoń...
Jednak nie wypiję ani lampki wina. Pójdę bawić się klockami z siostrzeńcem, na wypadek, gdybym miała dorosnąć. Na wypadek... gdybym w ogóle zapomniała, co znaczy żyć.
O umieraniu...
Nie czułam jeszcze nigdy świętego spokoju, ale to dobrze...
Mam przynajmniej pewność, że jeszcze nie umarłam.
O-sobie nie da się wmówić...
Czasami wychodzi z oczu taki deszcz, co topi moje usta w kałuży bezradności.
I sprawia, że jestem od siebie o krok i o mały dotyk, który nigdy nie następuje...
O grudniu...
W grudniu chodzi o to, żeby być trochę smutniejszym. Opowiadać krótszymi zdaniami i mniej uśmiechać się pięknie. Mieć takie oczy zaspane, jak poranek. Nie dopijać kawy, przykrywać się kocem za dnia i usypiać w sobie słońce.
Grudzień to taka depresja.
Miesiąc moich urodzin.
Choć mija(my) czas...
nie wiem
czy dni mijają
czy ja mijam
Tylko posłuchaj...
Dotykałam wczoraj deszczu, by upewnić się, że pada.
Dziś już sypał śnieg. Dotknęłam i jego. Tylko nie zdołałam uchwycić żadnej śnieżynki. Wszystkie w mgnieniu oka topiły mi się na dłoni. Jak łzy, czy coś takiego...
I wiesz co...
Zmarzły mi dłonie, od tych białych płatków, które tak naprawdę są kroplami. Takimi maleńkimi, jak źrenice zarodka. A Ty zawsze patrzysz na mnie tak inaczej, z boku, a mimo to od środka.
Ale niby jakie to ma znaczenie?
Jutro wstanę i zasnę, pojutrze wstanę i zasnę... A i tak tego nie zatrzymam, nawet pomiędzy.
Czułość nocy jesiennej...
Jakiej czułości trzeba powiedz
żeby rozproszyć cienie pod oczyma?
Można być tak samotnym, by mieć czas na zapamiętywanie snów minionej nocy. I sprawdzić zapach poduszek, czy pachną jeszcze zeszłą niedzielą. A między tym, poukładać nadzieję na półkach i zdać sobie sprawę w końcu, że już brakuje miejsc.
Brakuje na ciepłe dłonie, na głaskanie skroni przed północą i na przymrużone oczy ze szczęścia.
To samotne...
Czekać w kolejce po kawę w pustym domu.
Bardzo jesień lubię...
( na spacerze z 3-letnim siostrzeńcem )
-Dlacego liście spadają?
-Bo jest jesień.
-A co to jest jesień?
-To pora roku, Żabciu. Idziemy zbierać kasztany?
-A co to są kastany?
Zaprowadziłam go pod drzewo i z ziemi zabrałam brązową kulkę.
-To jest kasztan.
-Kastan to jest? Ciocia, baldzo jesień lubię.
Wzięłam kasztan w skorupie i pokazałam mu, że to jest domek kasztana.
-O lany bośkie, ja tes mam swój domek.
Prawdziwie pokochać jesień można tylko w obecności dziecka.
Pomiędzy liśćmi...
Sfrunęły liście. Żółty i czerwony. Brązowy już leżał.
Było w okół tak pięknie, jakby nagle tęcza rozlała się po ziemi.
Zapach skoszonej trawy, ostatni w tym roku przed zimą, był tak świeży, jakby wcale nic nie przeszkadzało i nic nie było tu starego. Nawet myśli.
Schyliłam się, by między palcami poczuć jesień, zachłysnąć się wonią liścia, po ostatnie brzegi września.
- To tym jest samotność?
- To tylko jesień. - odpowiedział liść.
Schowałam go do kieszeni beżowego płaszcza, jakby wcale miał się nie pomiąć.
Lepiej... pomiętym być, niż samotnym.
Wmawiane nie smakuje...
Gdyby się nagle okazało, że przed wiekami ktoś popełnił błąd i tak naprawdę kolor niebieski- jest biały, a biały- to niebieski, zapewne patrzyłbyś z utęsknieniem na białe niebo, po którym falują niebieskie chmury, ale podświadomie i tak byś sobie mówił, że Twoje niebo było niebieskie.
I gdybyś nawet już był bardzo starym człowiekiem... Choćbyś przywyknął po tak długim czasie, że białe to niebieskie a niebieskie to białe- to i tak swoim wnukom i wnuczkom opowiadałbyś to, że kiedyś niebo było niebieskie, a chmury były białe.
To tak jak z uczuciami.
Mimo, że wiesz, że musisz zapomnieć, nie wspominać, zmienić- to i tak będziesz pamiętał barwę, smak i dotyk tamtego uczucia.
Choćby z wszystkich stron świata, co innego Ci wmawiali... Choćbyś widział, że jest inaczej, nie czułbyś tej zmiany. I powtarzałbyś je tylokrotnie, aż ktoś by w nie uwierzył.
Pod władzą tęsknoty...
I została cisza. Ona jedynie do mnie dociera.
Towarzyszący płacz, tylko obija się o moje policzki, jakby parzyły od samotności. Krople na dłoni, wchłaniają się z szybkością tęsknoty. A kiedy tłumię płacz- pozostaje po nim zaledwie echo w mojej pustej duszy. Może i widać, jak moje piersi poruszają się w rytmie oczekiwania, ale to wcale nie jest proste... Tęsknota zabiera powietrze i zostaje tylko prowizoryczne, wymuszone oddychanie. Gdybym teraz nieumyślnie upadła, rozbiłabym się na dwa tysiące naszych pocałunków i objęć...
Nie mów mi, że tęsknotę da się przetrwać...
...bo to tak, jakbyś mówił, że uwielbiasz patrzeć, gdy spojrzeniem dotykasz bólu, a wszyscy wokół Ci uwierzyli.
PearlSoul25
Autor
Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić.
• 2020-01-02, godz. 21:07
• 2019-11-06, godz. 7:13
• 2019-11-06, godz. 7:13
• 2019-10-23, godz. 20:12
• 2019-10-23, godz. 18:47
• 2019-10-23, godz. 13:32
• 2019-10-23, godz. 12:31
• 2019-10-23, godz. 9:16
• 2019-10-23, godz. 9:16
• 2019-10-23, godz. 9:15
Miło mi, M.
Spokojnej nocy :)