15 grudnia 2012 roku, godz. 20:38

buty.

wypastowałam swoje szare trzewiki z myślą o moim narzędziu do ucieczki. aby woda w swojej nieprzyzwoitej wścibskości nie wkradła się do środka i aby mróz nie zeszklił jej na gładką, czarną powierzchnię, by nie uwiązał mnie w miejscu. bo gdy się idzie w długą podróż to i kurtka musi być ciepła, i sweter gruby, i buty wypastowane. kiedy się idzie... a kiedy zostanę w domu, z dala od wszystkich tych zdarzeń, krzyczących za mną, i słów, i spojrzeń, i wszystkich uśmiechów, gdzieś na wyciągnięcie ręki, moje wypastowane buty będą wyglądały ładnie. będą straszyły niespełnionymi marzeniami i urwaną drogą, gdy umrę oparta o drzwi, z koniuszkami palców na zimnej, stalowej klamce. a za drzwiami kwili Marzenie, krztusząc się srebrnymi łzami, cennymi jak krew, przebite ostrzem scyzoryka z mojej kieszeni, wziętego na wypadek. i tak obie umieramy, oparte o drzwi, po drugiej stronie lustra, i te buty wypastowane... czekają.

 30 listopada 2012 roku, godz. 16:43  3,5°C

w twojej głowie walka o życie, które utraciliśmy kilka oddechów wcześniej. w mojej głowie walka o ostatnią deskę straconych ideałów. chciałabym połknąć smutek i wypluć łzy. wypluć to, czego boimy się najbardziej.
czego boisz się najbardziej?
chciałabym wiedzieć kim jesteś, kiedy zamykasz oczy. gdybym mogła dowiedzieć się kim jesteś gdy patrzysz na mnie...
co jest w twojej głowie?
walka trwa. w twojej głowie leżysz pośrodku życia, otwierając kolejną paczkę papierosów. w twojej głowie jesteś szczęśliwy.
gdzie ja jestem?
w mojej głowie. w mojej głowie walczę o moją głowę. walczę o siebie.
proszę, o coś proszę.
nie wiem.

 7 listopada 2012 roku, godz. 20:18  6,3°C

zasadzka.

Zasadziłam zasadzkę jak sadzi się kwiaty na wiosnę i jesień, i w zimie w domu przy grzejniku. Zasadziłam ją jak babcia ukochane pelargonie, jak sadza się dziecko przy stoliczku, jak kota na ławie, jak kawę na stole, której się nie sadza, a stawia. Zasadziłam pułapkę na wilka, jelenia i psa, i na szczura, i na człowieka, i na siebie. Postawiłam zasadzkę pod stołem na wypadek jakby Miłość chciała uciec między nogami krzeseł jak tchórz, który udaje, że upadł mu widelec. Położyłam pułapkę na krześle, gdyby [...]

CzerwonaJakKrew Laura
 8 listopada 2012 roku, godz. 17:14

Miłości nie da się zasadzić..... Miłość musi urosnąć sama... W sercu....

Pięknie tu u Ciebie....
Pozdrawiam,
Czerwona

 23 października 2012 roku, godz. 00:54  4,5°C

we mgle.

kiedy świat trwa uśpiony pod ezoteryczną pierzyną, której nie można ująć za rąbek rozedrganymi palcami i zedrzeć z nagiego, silnego ciała ziemi - ja zamykam oczy i upadam. i kiedy szaleniec mojej podświadomości umiera, ja rozpaczliwie próbuję złapać powietrze za włosy, ale nie czuję niczego. tylko jego silne, stanowcze dłonie, popychające mnie w głąb niebiańskiej czeluści piekieł. nie wiążę strachu w gardle jak zawiązuje się kokardkę na nadgarstku księżniczki, by nie zgubiła drogi do smoka. nie przemyślałam [...]

CzerwonaJakKrew Laura
 23 października 2012 roku, godz. 22:47

Otworzyłam szeroko oczy, a później nie kontrolując niczego usta….
Magiczne i… mroczne… Tworzysz aurę, rozsiewasz magię słowem…
Zbyt dobre…..

Pozdrawiam,
CzerwonaJakKrew

 18 października 2012 roku, godz. 16:15  8,6°C

miasto.

Jej trampki uderzały miarowo o chodnikowe płyty. Życie mijało ją na ulicach, biegło przed siebie całkowicie niezainteresowane rzeczywistością. To miasto mogła nazwać życiem. Chorym i bezcelowym, ale zawsze jakimś.
Zatłoczone ulice tworzyły zbity układ krwionośny, doprowadzający ludzi do poszczególnych organów. Biurowce pięły się nad jej głową, nie widząc końca swojej wędrówki. Samotne parki, powciskane w wolne przestrzenie, wyszywały szarość tego chorego miasta zdrową, świeżą zielenią.
Szła pod prąd, [...]

CzerwonaJakKrew Laura
 18 października 2012 roku, godz. 21:49

Przerażająco smutne... I ja próbuję czasami usprawiedliwić nas świat przed samą sobą i zaszczepić w sercu choć odrobinę nadziei. Świetne porównanie z układem krwionośnym... Czytam, czytam i ciągle czekam na więcej...

Pozdrawiam,
CzerwonaJakKrew

 1 października 2012 roku, godz. 17:08  3,6°C

dzień z serca Panny N.

chciałabym objąć miłość. zatrzymać ją w zaciśniętych, skostniałych palcach tak, by nawet jej ciepło nie rozmroziło silnego uścisku. bo przecież nie wszystko muszę wypuszczać. coś mogę zostawić tylko dla siebie, w egoistycznym geście. chciałabym byś choć raz spojrzał na mnie z uśmiechem na ustach i zapytał, czy wszystko gra. bo przecież nie wszystko musi być dobrze, prawda? i to tak doskonale o tym wiesz, że nie wszystko usłane jest różami, że nie zawsze jesteśmy "over the moon" - na księżycu naszych [...]

CzerwonaJakKrew Laura
 6 października 2012 roku, godz. 21:20

Martwy i pusty... Czarujesz mnie słowem, znowu, i znowu, z każdym tekstem.... Powtarzam się, wiem... Ale Twoje słowa są ostoją... Dziękuję i gratuluję...

Pozdrawiam,
CzerwonaJakKrew

 24 września 2012 roku, godz. 22:43  3,0°C

ambiwalencja serc.

Ambiwalentnie mówię tak i nie. A gdy jest ciepło, trzęsę się z zimna. Kiedy moje serce usypia, ja otwieram oczy szeroko, na jawie rzeczywistości. Ambiwalentnie czuję miłość i nienawiść. A kiedy jesteś obok chcę powiedzieć - zostań, jednocześnie czując nieprzemożoną potrzebę ucieczki. Płaczę poprzez śmiech, uśmiecham się ze smutkiem w uniesionym kąciku warg. A kiedy mówię tak, myślę nie. Myśląc nie, pragnę krzyczeć - tak.
Nic nie jest jednoznaczne, moja [...]

 17 września 2012 roku, godz. 20:15  3,8°C

jak pies.

Zatrzaskujemy drzwi cudzych koszar i mówimy: Dzień dobry, panowie nieprzyjaciele. Czy to pora na herbatkę?
Zagryzamy zęby, a kiedy język nie mieści się już w szczelinie plotkarstwa, przestajemy nim mleć. Zaniemówiliśmy z pytaniem na czole i z cichą pogardą w uwiązanym w gardle głosie. Boli nas kazanie wyższej siły i gdy chcemy wyjść ze świątyni naszych dziecięcych ideałów, bolą nas przybite do płyt stopy. Ukrzyżowani na stojąco, słuchamy jak w głowach zaplatają nam warkocze pięknych myśli. [...]

niewazne Paula
 19 września 2012 roku, godz. 19:46

droga Czerwona,
nie wiem co powiedzieć. jesteś dla mnie inspiracją, pospołu z twoją twórczością i choć nie komentuję (a to się zmieni, obiecuję ci), twoje pióro i tok myślenia tak bardzo na mnie wpływają. i nie wiem co powiedzieć, kiedy czytam niezwykle pochlebną opinię o moim tekście od takiej właśnie osoby. dziękuję z całego serca...

i ja czekam na więcej twojej twórczości.

PS. nawet nie wiesz jaki to dla mnie komplement: "Że to jest zbyt dob­re, by nie przeczy­tać te­go tek­stu bez cienia zaz­drości… Że jest os­tre, ge­nial­ne i cho­ler­nie praw­dzi­we…" jestem zaszczycona i ogromnie szczęśliwa.

 31 lipca 2012 roku, godz. 14:55  4,2°C

pożegnanie zimy.

reżyser: Była sobie mroźna zima, mroźna zima, mroźna... Zima idzie! Na scenę proszę, a nie! ...ale zima szybko się skończyła i poszła gdzie pierzy i rośnie.
jęczmionek: Gdzie pieprz rośnie, panie reżyserze.
reżyser: A czy to ważne, Jęczmionek?! No! ...ale zima szybko poszła, szybko poszła, poszła szybko, szybko... Zimę prosimy o zejście ze sceny. Mroźna zima! Do ciebie mówię ty wyszczerbiony soplu, marsz ze sceny! Jak boga kocham... i wtem przyszła ciepła wiosna... [...]

Albert Jarus Albert
 31 lipca 2012 roku, godz. 17:00

ależ mi się to spodobało... tak sobie wyobrażałem i aż uśmiech się zakradł :)

 24 lipca 2012 roku, godz. 11:26  19,1°C

często.

Często nie potrafię wytłumaczyć co czuję, choć dobrze wiem jak powinno to brzmieć w moim języku. Często nie jestem w stanie okazać uczuć i współczucia tak jak chciałabym to zrobić. Często jestem, choć tak naprawdę czuję, że mnie nie ma. Często patrzę na ludzi myśląc, że są najpiękniejszymi stworzeniami jakie kiedykolwiek byłabym w stanie zobaczyć, choć z drugiej strony są tacy nieludzcy. Często myślę, że widzę coś, czego nikt inny nie widzi. Często chciałabym być sobą, ale częściej nie potrafię [...]

niewazne Paula
 27 lipca 2012 roku, godz. 2:12

Dziękuję... strasznie dziękuję za opinie, takie miłe, takie pochlebne i takie... poruszające... nie mogę uwierzyć do teraz, że tak was ten tekst tknął.
Zamyślona, Sheldonio - dziękuję wam za opinie co do obu części. tak się cieszę, że każdy odnalazł siebie choć w którymś zakamarku tego tekstu.
Albercie - dziękuję z serca.
a tobie Czerwona - nie wiem jak w prawdzie dziękować... to dla mnie taki szok, taka radość, ale też smutek, że te kilka zdań niemal doprowadziło cię do łez... dziękuję za wszystko.

 22 lipca 2012 roku, godz. 2:25  12,0°C

migrena.

Kiedyś myślałam za nas dwoje, ale tak rozbolała mnie głowa, że musiałam przestać myśleć za ciebie. Choć na chwilę, by tabletka zaczęła działać. ale nie zdążyła, bo ty odszedłeś. Od razu, gdy przestałam za ciebie myśleć. Zniknąłeś jak para na oknie starta suchą ściereczką. A gdy próbuję znów pomyśleć trochę jako ja, a trochę po twojemu - ty odcinasz się cieniutką barierą obcych mi myśli, która skrada się na paluszkach i nie pozwala mi zobaczyć co czujesz. Ty tylko odwracasz wzrok i idziesz. W odwrotnym kierunku.
A to tak bardzo boli, ta migrena samotności. Gdybym wiedziała, że odejdziesz zniosłabym ten ból. Nawet do końca życia, bylebyś nie odchodził.

Ale nie wiedziałam.

Albert Jarus Albert
 22 lipca 2012 roku, godz. 12:09

eeee tam... ból kiedyś minie, lepiej żyć i myśleć za siebie niż za wszystkich

 19 lipca 2012 roku, godz. 2:32  18,3°C

frezje.

Gdybym miała wybrać świat, w którym bym zamieszkała, to znalazłabym miejsce, gdzie nie byłoby nic prócz nocnego nieba i trawy o miękkich, łaskoczących policzki źdźbłach. Chciałabym też łąkę pełną frezji, bo to najpiękniejsze kwiaty. Ale musiałyby pachnieć jak truskawkowe pole. W moim świecie nie byłoby dnia, ani słońca. Byłby tylko pas Oriona, który spinałby niebo i mówił: „teraz zapadła noc”. Żyłabym w świecie nocy, gdzie dwie pory po zmroku określałaby dumna postać Oriona z wiernymi psami u boku. [...]

CzerwonaJakKrew Laura
 22 lipca 2012 roku, godz. 23:43

Piękne... Tylko na tyle mnie stać, bo żadne moje słowo nie dorówna Twojemu, które tutaj przeczytałam... Przepięknie...

Pozdrawiam,
Czerwona

 24 maja 2012 roku, godz. 9:40  8,0°C

zależna niezależność.

Walczymy, gdzieś na końcu języka, między podniebieniem a stanem nieważkości w przestrzale przełyku. Boli nas ochota zawładnięcia nad życiem. Nad tym co posiadamy, choć nie jesteśmy tego właścicielami. Paradoksalność w trzymaniu czegoś w garści, a nie posiadania prawa do kierowania tym jest przerażająca, gdyż otacza nas z każdej strony. Jesteśmy na tyle wolni, na ile nie mamy prawa do niczego w zasięgu naszego wzorku. Możemy poruszać się między przedmiotami świata, między podmiotami walczącymi o kolejne sekundy [...]

Lacrimas Michał
 25 maja 2012 roku, godz. 12:32

Po pierwszym zdaniu miałem już apetyt na kolejną pasjonującą podróż z Twoim piórem, ale... pozostawiłaś mi lekki niedosyt! Chyba jednak wolę Cię w sferze bardziej uczuciowej. Teorii na temat ludzkości może być miliony. Prawdę mówiąc, możemy porównać nas samych do niemalże wszystkiego. Co więcej - wystarczy tylko trochę wyobraźni oraz dobra argumentacja i obronimy swoją tezę. Aczkolwiek jak najbardziej zgadzam się z dualizmem ludzkiej natury. Sam jestem księżycem i słońcem. Dobrem i złem. Początkiem i końcem... Uff, teraz to sam się przeraziłem. :D

 10 maja 2012 roku, godz. 17:09  1,2°C

idąc ulicą.

Rygorystyczne zakazy, niejasne nakazy i chore postanowienia poprawy. Niby wolność, jednak zniewolona. Czujemy się swobodnie, choć coś w środku bije w rytmie monotonnej rutyny i biegu wyznaczonego przez coś, na co nie mamy wpływu, albo do czego nie mamy dostępu.
Wszystko takie pełne w wyrazy, przymiotniki, proste rzeczy opisane bukietami epitetów. I co w związku z tym? Świat wygląda tak samo, niezależnie od tego jak pięknie go opiszemy. Każdy z nas widzi ten sam, szary chodnik, żyje w takim samym, niedoskonałym systemie, odczuwając to samo, lecz w inny sposób. I ten inny sposób właśnie jest kwintesencją nieidealnej idealności.
Bądźmy nieidealnie idealni. Dyktujmy własne niestereotypowe wzorce, nieabsolutne rządy duszy, wolne od zniewolenia, bliskie nirwany.

To wszystkie takie trudne. Życie i śmierć, pierwszy krok i ostatni upadek. A czasami wystarczy się tylko uśmiechnąć, by coś zmienić. To wszystko.

~ Ariadna ~ Adrianka
 12 maja 2012 roku, godz. 1:15

Rzeczywiście, często w życiu tak właśnie jest, że wystarczy się uśmiechnąć i tyle. A tekst według mnie jest dobry :)

niewazne

Autor

ja i wszystko co o mnie jest nieważne.
wszystko co powiem nie ma wagi. moje słowa są zbyt lekkie.
ostatnio jakoś wszystko stało się nieważne.

Konto utworzone  13 maja 2010 roku

2013-10-12, godz. 23:15

ICD skomentował(a) tekst – Czy miłość musi [...] autorstwa niewazne

2012-12-21, godz. 1:13

2012-12-15, godz. 20:38

niewazne dodał(a) nowy tekst wypastowałam swoje [...]

2012-11-30, godz. 16:43

2012-11-08, godz. 17:14

CzerwonaJakKrew skomentował(a) tekst Zasadziłam zasadzkę [...] autorstwa niewazne

2012-11-07, godz. 20:18

2012-11-04, godz. 10:16

Albert Jarus skomentował(a) tekst ...mamo, jestem tutaj. [...] autorstwa niewazne

2012-11-03, godz. 11:27

2012-10-29, godz. 18:55

2012-10-28, godz. 22:19

niewazne dodał(a) nowy tekst na swojej drodze [...]