19 stycznia 2020 roku, godz. 13:49  5,6°C

- Muchy i kleszcze -

Dlaczego moje życie miałoby mieć sens głębszy, niż światło gwiazdy albo błękit nieba?

Czy nie jestem zadufany, by pragnąć rzeczy, o których nie myślą ptaki, zajęte swym życiem?

Czy nie zabłądziłem, jeśli sądzę, że jest we mnie źródło czystsze, niż strumień w górach i miłość większa niż smukłe drzewa i lasy?

Czy nie żyję złudzeniami, jeśli myślę, że moje uczucia i stany są warte więcej, niż powiew wiatru w upalny dzień? Albo krople deszczu latem, gdy ulewa potrafi wyleczyć spękaną skórę ziemi.

Kim jestem, by myśleć, że życie moje ma większą wartość, niż kamień w polu? Trawy tańczą wesoło i niewzruszone, gdy łzy w oczach szukają drogi, ale wszystko to i inne, wciąż mi nieznane, przeminie jak mchy i liście, roje much, komary i kleszcze.

fyrfle Mirek
 19 stycznia 2020 roku, godz. 14:10

Błękit nieba zwłaszcza ma sens, gdy jest dostępny oczom w wielu odcieniach.

 18 stycznia 2020 roku, godz. 17:23  7,4°C

#stanpoetycki

Z domu wychodzę o szesnastej. Mijam dwie ulice. Nowo powstałą galerię.
Nie jestem pewien, czy można mówić, bym istniał. Są we mnie myśli.
Moje ciało porusza się, ale nie widzę własnego ja. Jest gdzie indziej.

Zmierzam w stronę autobusu. Wyjazd punktualnie o 16.35.
Wbrew pozorom, nocne zmiany, chociaż monotonia pracy męczy umysł,
wydają się poetyckie. O czwartej nad ranem, gdy odbijam się na bramce,
by z szatni zabrać rzeczy, osiągam pełnię stanu literackiego.

Nie wymuszam słowa. Mówię cicho, bądź wcale.
Elastyczne i zmęczone ciało myśli o śnie. Umysł chce spokoju.
W elektrycznym świetle różne obrazy pojawiają się przed oczyma -
maska samochodu jest dwojgiem całujących się ludzi,
drzewa zdają się iść w tą samą stronę, co ja.

Śniadanie i kawa. Papieros na balkonie. Wychodzę cicho,
by nie obudzić ukochanej. Dopiero pod prysznicem uświadamiam sobie
własne istnienie, w strumieniach gorącej wody. Łagodzi spięte ciało.

Wciąż próbuję zmienić coś więcej, niż tylko brudną bieliznę.

/Wrocław, 2017

CierpkaWoda Wiola
 18 stycznia 2020 roku, godz. 19:51

Taaa,
Wrocek i wszystko jasne 😏

 17 stycznia 2020 roku, godz. 11:17  8,8°C

za każdą bylejaką śmierć

za każdą byle jaką
śmierć

bez ryzyka zamachu stanu
ustroju nastroju dwubiegunowej konstrukcji kulistego modelu wszechświata

gdzie brak braku składu
a pionier w dziedzinach sztuki wciąż szuka mistycznej obroży dla dużej niedźwiedzicy
i czas dzieli się jak dżdżownica rozdarta na dwie części
pełznie w przeciwne strony szuka symbiozy ideałów

jedności światła z cieniem
i z cienia próbuje wydobyć języki szelesty i marnotrawiony
przez nasz organizm czas odkłada się zmarszczkami na korach drzew
aż nas dosięgnie lub [...]

 16 stycznia 2020 roku, godz. 20:53  8,8°C

#światopogląd

W światopoglądzie zadartym przez powściągliwe, matczyne pismo
niezgrabnie stawianie na odwrocie paragonów, światopoglądzie
jeszcze dziecka, może nie dziecka z lat wczesnych, młodego,
bełkotliwego niemowy, ale raczej już ciekawskiego świata,
ze światów nieprzychylnych.

Dziecka, które doświadcza całego spektrum emocji w sposób świadomy.
Okazuje je w pełni, za pośrednictwem spontanicznego odruchu, czy raczej impulsu chwili i napływu emocji bądź nie okazuje ich ani trochę, przestraszone i zmęczone, zmartwione być [...]

 15 stycznia 2020 roku, godz. 22:47  16,3°C

pomiędzy wersy wprosiło się nieco prozy

stworzyłeś mnie
na podstawie przypuszczeń
domniemanej wolności ducha

z domieszką grawitacji na ustach
zdziwieniu patrzę w oczy
gdy milknie wewnętrzny hałas

a ty trzymasz mnie
na dystans
w szufladzie z wierszami [...]

Monika Siwek
 16 stycznia 2020 roku, godz. 00:50
 13 stycznia 2020 roku, godz. 11:30

#muchykochająnajmnocniej

Jesienna aura otwiera strony książek na scenach gwałtu.
Człowiek tuła się pomiędzy krawędziami.

Akt własności wypisany na skórze.
Grawer na ustach. Pocałunki zmieszane z kolcami róży.
Wgryzłeś się w mój język.
Nauczyłeś recytować poezję mową ciała.

Nagły, rozdarty wewnątrz własnej skorupy, pozbawiony sumienia.
Przymiotnik. Element fabuły, bez którego
historia toczy się dalej. Zatacza kręgi. Pozbawia
horyzont złudzeń i piękna. Miliony małych miast
zbudowano w trosce o dobro i czułość.

Depczesz każde z nich. Pozostawiasz milczenie i okaleczone okna.
Szyby pękają. Skóra, podatna na ból, szuka wiatru,
oddechu powietrza zmieszanego z kurzem.

Krzyk eksplodującego miasta.
Pluje krwią mieszkańców,
odłamkami szkła.

Przyszłam ratować cię przed samym sobą.
Ale to jak ratować pająka przed jedną z jego sieci.

 12 stycznia 2020 roku, godz. 18:37  4,2°C

#obleśnik

Każde­go dnia zakładam emoc­jo­nal­ne pre­zer­wa­tywy, sto­sun­ki in­terper­so­nal­ne nie grożą na­wiąza­niem bliższej reak­cji. Nie płodzę kon­taktów, na­wet jeśli doj­dzie do zbliżenia, pod ko­niec dnia ściągam zurzytą gumkę i rzu­cam w niepa­mięć.

A życie toczy się da­lej, le­niwym stru­mieniem jak mocz z pęcherza o trze­ciej nad ranem

kuloodporna kamiZelka ;)
 12 stycznia 2020 roku, godz. 23:58

I tak trzymać , trzeba "olać wszystko co jest dla nas na NIE ...:)

 10 stycznia 2020 roku, godz. 8:46  11,9°C

Sen zagryza usta

Sen zagryza usta. Kolory więdną, łapczywie uczepione powiek.
Spijam kontur miasta, monotonny obraz przemocy świateł.
Gwałtu halogenów na zaułkach. Zdzierają półmrok z zabrudzonych i ukrytych w cieniu uliczek.

Zawstydzone, próbują ukryć stare mury w chłodzie nocy, ale na czubkach dachów
zawisł bezczelnie księżyc i zerka, zwyrodnialec, na bezpańskie koty, jak przeskakują z kosza na chodnik.

Sen zagryza usta. Sunie palcem po krawężniku jak linii bioder, kręgosłupie.
Wystawia język, oblizuje zabrudzone okna. Zagląda [...]

Jacob_Filth Jot
 10 stycznia 2020 roku, godz. 13:57

wezmę to pod uwagę, ale skąd mam wiedzieć, że nie cierpisz np. na zaniki pamięci?: P albo inne zaburzenia pamięci krótkotrwałej,
a na poważnie, nie wiem, akurat opinie typu "zapominam, o czym czytałem" są jednymi z cięższych żeby się odnieść, skoro czasem, podczas pisania, czyta się tekst tyle razy, że co najmniej połowę można z pamięci powiedzieć

 9 stycznia 2020 roku, godz. 10:05  4,2°C
Edytowano  9 stycznia 2020 roku, godz. 10:05

#pokolenie

Pokolenie Innych Inaczej
Pokolenie zgrywusów i chuji
Pokolenie małp i genitaliów na klawiaturze
Pokolenie zdrowej żywności i chorych ambicji

Pokolenie po fali niezgody, wolności, po fali narkotyków i imprez
Pokolenie wiecznie zagubione pomiędzy drzwiami domu a burdelu

Pokolenie wybite jak okna w instytucjach oświaty
Pokolenie wiary w przyszłość, któremu wydaje się, że wszystko mu się należy

Pokolenie chciwości, zysków, przypływu głupoty i naiwnych
Pokolenie zdrowej amunicji, zdrowych relacji
Pokolenie chore na raka [...]

wojtekp Wojtek
 9 stycznia 2020 roku, godz. 20:35

Jak to? Przecież dookoła rozgłasza się postęp i dobrobyt!

 8 stycznia 2020 roku, godz. 11:52  18,7°C
Edytowano  8 stycznia 2020 roku, godz. 15:03

@znużenia

jasna wstęga światła wsiąka w zasłonę luźno zawieszoną wzdłuż południowego okna
drobinki powietrza zmieszane z kurzem tańczą powoli ospale z naciskiem na meble,
pod które lgną potulnie. cisza.

deszcz zmęczony dniem pracy ustępuje miejsca zachodowi słońca.
chmury rozchodzą się do domów.

świat kurczy się.
zatrzaskuje w horyzoncie. wpada w pułapkę zenitu. zaplątuje w perspektywę
ze znużenia

Jacob_Filth Jot
 8 stycznia 2020 roku, godz. 21:17

dzięki za odwiedziny

 7 stycznia 2020 roku, godz. 22:22  3,0°C

#Gadka

Gadka lubi się kleić. Gadka lubi gubić mnie
między słowami. Zlewa punkt patrzenia z tłem społecznym.
Zaciera wszystko w nic nie znaczący slogan.

Nie pomoże mi ilość przeczytanych książek.
Ich treści pozostają odseparowanym światem.
To jak oglądać tańczącą na rurze, a potem

trzepać ze wzrokiem utkwionym w bezbarwne okna pokoju
zawieszonego w echu miasta, co nigdy nie milknie
i dławi się własnym krzykiem na każdym zakręcie.

 6 stycznia 2020 roku, godz. 14:13  13,4°C

#odpalaćsłońce

Lubię wieczorem delektować się szlugiem na balkonie,
a podobno cokolwiek człowiek robi, powinien robić to świadomie,
dlatego staram się zaciągać papierosem w pełni świadomie i podobnie
wypuszczam dym. I jest mi bardzo smutno, gdy tak świadomie pragnę sobie zapalić,
a w trakcie szlugowania odpływam gdzieś myślami i już przy samym filtrze ogarniam,
że wcale nie czułem, że palę. Co prawda, mógłbym odpalić kolejnego, ale to już nie to samo.

Zwłaszcza po nocnej pracy, gdy nad ranem śpiew ptaków przebija na
tle mętnego nieba nad dachami bloków. Jest w miarę chłodno i lekki wiaterek
porusza liśćmi drzew rosnących, dość skromnie, na tutejszym parkingu.
Takie szlugi to zawsze szczęśliwe chwile. Trochę jakbym odpalał słońce od peta.

wojtekp Wojtek
 9 stycznia 2020 roku, godz. 20:40

Tego nie powinny czytać dzieci, bo jeszcze im się spodoba :)

 5 stycznia 2020 roku, godz. 15:25  6,3°C
Edytowano  5 stycznia 2020 roku, godz. 16:03

pod napięciem

Trzymam Cię za słowo. Nie puszczaj pary z ust,
jeśli nie potrafisz utrzymać nerwów na wodzy.
Nawet jeśli puszczasz mimo uszu wszystko, co mówię,
nie przepuścisz okazji, żeby mi dosrać.
wiem, że tylko mnie podpuszczasz. Dlatego
staram się nie dopuszczać do siebie złych myśli.

Minimalizuję wszystkie okna w pokoju.
System próbuje nas zaktualizować.
Przełączam się pomiędzy trybami uśpienia i czuwania,
raz gram w otwarte karty, raz incognito.

Minimalizuję wszystkie okna w pokoju,
chociaż i tak jest już duszno.

Taki układ mi odpowiada. Ściągam z ciebie neurony,
odebrane połączenie w komórkach, przekazane w genach
wiadomości. Chociaż w głowie pełno spamu,
po raz kolejny otwieram puszkę pandory pomiędzy udami
a nie uda mi się, bo ciągle zrywa mi łączność ze
światem i tracę kontakt. Podpinam to pod różne fakty
i fazy, ale wszystko jest kwestią zbyt wysokiego napięcia.

 26 grudnia 2019 roku, godz. 21:56  1,9°C
Edytowano  26 grudnia 2019 roku, godz. 22:04

Mam milion emocji, które potrafię zagrać

W trzy stokrotne uderzenia,
Szyld na szyldzie, w szyldzie szyld,
Umiejscowienie raczej skrajne,
Ale celne, w punkt, środek osi wyrazu,
W macierzystą powłokę onomatopei,
W bulwar języków, w kadzidło snów
I ognisko marzeń.

Umiejętnie zagrane emocje, są tylko echem żywego Ducha. Ani pierwiastkiem, ani zalążkiem. Tchnieniem, co umiera wytchnione.

W objęciu najlżejszej metafory, co najcięższe przypadki ujęła w ramiona matczyne, co czasem jest wbrew i spoza sensu. Ale idzie, jak iść powinno wiedzione z głębi matczynego serca, w dno dziecka.

Zagubione, zaplątane,
Nieme, ale głośne...

Sierota, z bulwaru języków, Sierota o trojgu oczu, każde w innym świetle.

Imię Jego Wiara,
ImięJego cnota

 25 grudnia 2019 roku, godz. 20:41  3,0°C

świat kusi

Jest zima.
Wiatr przegryza kable wysokiego napięcia.

Odskocznia. Temat do obiadu. Żeby nie ciamkać.
Nie wcierać w obrus półsłówek zawieszonych w kącikach ust.
Nie zwalać wszystkiego na język. Ani wargi.
Każda nieopatrzna decyzja to gra pikseli na tle elektrycznego serca.

Miarowe uderzenia kropel w szybę. Puls.
Ruch uliczny. Tętno.
Tramwaj skręca w lewo. Jelita.
Ludzie wysiadają, bo przystanek. Wypróżnianie.

Wszystkie mechanizmy oddziałują na mnie w zwierzęcy sposób.
Wiatr przegryza linie wysokiego napięcia.
Świat błyszczy.

Kusi z oddali.
Kopie z bliska.

dzisiaj, godz. 14:10

fyrfle skomentował(a) tekst Dlaczego moje życie [...] autorstwa Jacob_Filth

wczoraj, godz. 19:51

CierpkaWoda skomentował(a) tekst Z domu wychodzę o [...] autorstwa Jacob_Filth

wczoraj, godz. 18:54

Leda I Rozmyty skomentował(a) tekst Z domu wychodzę o [...] autorstwa Jacob_Filth

wczoraj, godz. 17:24

wczoraj, godz. 17:21

wczoraj, godz. 17:14

wczoraj, godz. 16:55

wczoraj, godz. 14:04

Jacob_Filth skomentował(a) tekst Kilka chmur z owocami [...] swojego autorstwa

wczoraj, godz. 11:42

tallea skomentował(a) tekst Kilka chmur z owocami [...] autorstwa Jacob_Filth

przedwczoraj, godz. 23:05

Jacob_Filth skomentował(a) tekst Kilka chmur z owocami [...] swojego autorstwa