Wypada bać się ciemności, ale mnie przeraża jasność. Światło, które oślepia i stawia za nami cienie. Śledzi każdy nasz ruch i każde potknięcie. Jasność, która pokaże nam wiele ścieżek i karze wybierać. W ciemności za to idziesz tam, gdzie czujesz, że powinieneś być. W końcu jesteś sobą.
Najpiękniejszą rzeczą pod słońcem jest nocne niebo.
Szukamy wiary po całym świecie, próbując znaleźć ją w mądrych słowach, w szumnych ideach. Niektórzy kurczowo trzymają się Boga, inni czczą naukę i postęp. Próbujemy uwierzyć w cokolwiek, nadać życiu sens za wszelką cenę. Pochłonięci tym bez reszty nie widzimy najprostszej prawdy. To my, ludzie. Coś, w co warto uwierzyć było zawsze w nas, zawsze było blisko.
...
Jestem aniołem,
o skrzydłach wielkości twych dłoni.
Jesteś człowiekiem,
o wiele świętszym ode mnie.
Na obraz i podobieństwo Boga przestaniemy kiedyś istnieć.
"Czasami sny się spełniają" mówisz z uśmiechem,
nie wiedząc, że miewam jedynie koszmary.
Prawdziwa świętość - nie wśród niebiańskich szeregów, lecz na Ziemi być aniołem.
Dwójca
Spadamy, trzymając siebie mocno.
Obdzieramy się razem z indywidualności,
próbując pogodzić to kim jesteśmy
z tym kim się stajemy.
W złości, w cierpieniu znajdujemy radość
tego samego bólu.
Stajemy przed sobą bez masek piękna,
pragnąc szczerości niedoskonałości.
Wspólnie dzielone grzechy uświęcają
naszą zgniłą duszę.
Stajemy się nieznośnie realni,
nienamacalnie wypełnieni sobą.
Nieistnienie
Żyje przeszłością,
której nikt nie pamięta,
ale istniała.
Ocieram się o przyszłość,
której nikt nie dowierza,
ale może być prawdą.
Przebywam teraz,
nie do końca gdziekolwiek będąc,
więc czy jestem naprawdę?
Powinieneś już wiedzieć, że kruki nie zdradzają tajemnic. Nie poznasz Prawdy, jeśli sam siłą nie wtargniesz do ich strażnic.
Nasze ciała - dzielące nas słodkie utrapienie.
Żyję swym umierającym snem, nawet jeśli Morfeusz mnie opuścił.
Po tobie zostały mi jedynie wspomnienia bez treści, które nikną nim zacznę się łudzić o stworzenie nowych.
Tchórzem jest ten, który za argument uznaję wymówkę.
Oby tylko
Jestem
zakłamana
między
być a posiadać
rozszarpywana
pragnieniem lękiem
oby tylko
dążenie
do siebie-ciebie
nie robiło różnicy
wielkiej
Hachi
Autor
Zawsze gubię się w słowach, kiedy chodzi o mnie.
Enneagram: 4w5
"Wszystko się powtarza. Dopasowujemy się do zużytych formułek, uczymy się jak idioci już dawno wykutych ról."
Mój blog: http://blednyognik.blogspot.com/
Wszystkie moje myśli to, cóż.. moje myśli. :) Więc nie zabierać, jeśli łaska.
• 2014-12-14, godz. 16:06
• 2013-04-02, godz. 13:52
• 2013-03-19, godz. 21:08
• 2012-12-18, godz. 20:58
• 2012-12-18, godz. 20:28
• 2012-12-18, godz. 20:21
• 2012-12-07, godz. 12:06
• 2012-10-09, godz. 23:50
• 2012-07-30, godz. 22:38
• 2012-07-30, godz. 20:02
Chodzi mi przede wszystkim o wielokrotnie przewijający się przez literaturę motyw wędrówki, wszyscy próbują być pielgrzymami, dążyć do czegoś. Dlatego chętnie sięgamy do religii, chcemy zrozumieć tajniki życia innych kultur, szukamy czegoś co zdefiniuję nas i nasze życie. Wyznajemy ideologię, które czasami są nam świętsze od Boga, możemy przekładać naukę ponad ludzkie życie. Przez całe życie człowiek próbuję wszystkiego, szuka czegoś co da mu wiarę i siłę by zmierzyć się z życiem. Ale to co najważniejsze jest życie samo w sobie. Ludzie, każdy z osobna i wszyscy razem. Nic nie jest cenniejsze od życia, od człowieka. Od nas samych i tych co nas otaczają. To z nimi znajdziemy szczęście, w sobie znajdziemy siłę, jeśli uwierzymy. Zawsze było w nas coś wartego wiary, ponieważ samo nasze istnienie jest niezwykłe. Sama swoboda życia i bycia sobą jest wystarczająca, by mieć wiarę.