Choinka rozświetlała duży pokój, zza szklanej ściany niebo mrugało gwiazdami, dziecko spało pod kocykiem w misie, a może miało zamknięte powieki. Za oknem cichły szybkie kroki i niosło się echo kolędy...
Na stole złota świeca kończyła swój żywot, a pięknie przybrane talerze czekały, aż głodny sięgnie po świąteczne smaki...
Kominek przygasał, a z krzesła obok właśnie spadł szal...
Jak tu pięknie, pomyślisz...
Tylko ta smutna w lustrze twarz, a na niej stróżka krwi...
Tylko ta dziwnie drżąca dłoń, a w niej przełamany kroplą krwi opłatek...
ZŁO ma zbyt zgorzkniałe RYSY,
by nie rzucało się w OCZY.
Tekst dnia 9 lipca 2016 roku
Żeby TRAFIĆ do niektórych ludzi, trzeba sprawić, żeby uważnie SŁUCHALI.
Mówili o miłości patrząc na polną ścieżkę zarośniętą chwastami, mówili o miłości nad brzegiem niespokojnej wody, mówili o miłości przed wiejskim kościołem i w szumie wielkiego miasta mówili o miłości...
Mówili, bo łatwiej MÓWIĆ niż KOCHAĆ...........
Rozbite lustro skrzy się na czarno, kawałek wbity w dłoń, tę dłoń, która jeszcze wczoraj trzymała życie za warkocze, gdzieś w kącie przyczaił się drwiący szept, szybkie kroki na schodach, przy drzwiach płacze pies....
Wejdź nadziejo , jeszcze ktoś oddycha...
W zaciszu starego strychu ukryły się zmęczone głodem ptaki, przekarmione nadzieją zapomniały odlecieć. Cierpkimi okruchami światła może ktoś jeszcze raz pozwoli zaufać skrzydłom.
Noc rozpycha się łokciami w mojej głowie, z nieba spadła ostatnia kropla deszczu i rozbiła swój los o zimny parapet, pisk opon za rogiem i ostatni krzyk. Kasztan upuścił jedyny liść. Nie, nie spieszę się do snu.
Ciemną nocą kołyszą się myśli, białe, czarne, obute w ciasne trzewiki. Gdzieś spadła gwiazda, parę osób czeka na spóźniony autobus, ale nikt nie usłyszał.
Kto pomaga innym, najpierw pomaga sobie.
W dojrzałym oku dziecinna łza
- starczy smutek.
Szła za NIM kilka przecznic, rozpaczliwie trzymając synka za rączkę. Myśli nie chciały być spokojne, serce zadawało setki pytań, a dziecko miało twarzyczkę mokrą od łez. Nagle ze sklepu jubilera wybiegła szczupła brunetka w obcisłej kietce i rzuciła się JEMU na szyję. Nagle nadjechał samochód.........
Zdążyła szarpnąć chłopca za rączkę, na resztę życia już nie zdąży.
Nie chodzi o to, żebyśmy rozumieli się wzajemnie, musisz jedynie zrozumieć mnie, rzekł.
Coś podszepnęło : idź. Więc śmiało postąpił kilka kroków. Nie zdążył się odwrócić, a pod stopami nie było już nic. Echo jeszcze długo roznosiło trzask,
ten trzask............................................
Powagę miał we krwi, nawet nie zauważył, że życie obcięło mu spodnie, przydługie.
Złe dary często wywodzą w pole.
greased lightning
Autor
• 2017-04-12, godz. 20:02
• 2017-04-11, godz. 4:49
• 2017-04-02, godz. 3:55
• 2017-04-02, godz. 3:54
• 2017-04-02, godz. 3:51
• 2017-02-19, godz. 3:52
• 2017-02-19, godz. 3:37
• 2017-02-19, godz. 3:34
• 2017-02-19, godz. 3:20
• 2017-02-14, godz. 3:21
Smutna wigilijna opowieść ;(