Żeby wygrać nie wystarczy walczyć. Żaden pojedynek nie wyłoni dwóch zwycięzców. Walka o szczęście to czasem nie jedna bitwa, ale cała wojna. Ramię w ramię w jednym celu. Jeszcze nigdy jeden człowiek sam nie wygrał wojny.
Jeden mały kwiatek, ofiarowany z serca przez zupełnie obcego mężczyznę, potrafi ukoić wszystkie tęsknoty i zaspokoić uniwersalne pragnienie kobiety, by być obsypywaną kwiatami.
Rachunek sumienia
Ostatkiem sił i do utraty tchu
wierzę.
Nawet w chwili, gdy
speszony zamykasz za mną drzwi,
a ja osuwam się w ich ciemność,
wciąż wierzę.
Mówisz, że bolą moje łzy?
Że nie chcesz już na nie patrzeć?
Jak boli, nie wiesz nawet ty.
Te blizny...
Których czas nie chce zatrzeć...
Zimne stopy wyznaczają ślady.
Nie dasz rady za nimi pójść.
Żadne drogowskazy
nie poprowadzą do snu.
Jest noc. Ciebie nie ma.
Sen nie przychodzi. Łza spływa.
Ot. Taki rachunek sumienia.
Nie martwię się. Przecież tak bywa.
***
Przenikasz mnie do głębi.
Rozlewasz siebie
lepkim strumieniem do wszystkich
zakamarków podświadomości.
Zachłannie przywłaszczasz
każdą drżącą komórkę.
Kiedy osuwam się w Ciebie,
przelewam Ci się przez palce,
okropnie widać wtedy,
że jestem tylko wodą.
Czasem.
I przede wszystkim.
Podnosisz dłonie.
Zwilżasz usta mną.
Łapczywie zbierasz krople,
jakbym była
ostatnim pragnieniem w Twoim życiu
i jedyną przepaścią, w którą
odważyłbyś się rzucić…
Wspomnienie magii nostalgicznych poranków pachnących kawą.
dedykowane
Dziewczynka z zapałkami
W samotnych porankach
nie szukam promieni słońca ,
ale blasku twojego spojrzenia.
W smutnych wieczorach
nie szukam blasku gwiazd,
ale brzmienia twojego głosu.
A w tęsknych nocach
nie szukam snu,
ale magii twoich pocałunków.
Szarej codzienności
nie próbuję malować czyimiś kredkami,
ale cierpliwie czekam,
aż czułością tchniesz w nią kolory tęczy.
I w końcu gaszę żar serca i uczuć
chłodną wodą z wiadra obojętności…
Może przyjdziesz i obudzisz z wiecznego snu
dziewczynkę z zapałkami,
która, trzęsącymi się z zimna rękami,
przez całe życie
próbowała rozpalić w Twoim sercu
choćby nikły płomień miłości...?
Chcę zapomnieć
Dalej niż wszystko
jest jutro
i nie przychodzi.
Głębokie spojrzenia,
smak ust,
to było wczoraj.
Marzyć o wspomnieniach?
To śmierć.
Bynajmniej umysłu.
Nie dotykaj mnie.
Nawet jutro.
Chcę zapomnieć.
Żadne mapy ani drogowskazy nie pomogą odnaleźć drogi wędrowcowi, który nie obrał celu podróży.
Najładniej mi
Ubierasz mnie w spojrzenie,
spoglądasz jakby przez łzy.
Zakładam je codziennie.
W tym stroju tak pięknie mi.
Ubieram się w tęsknotę.
Perły spadają spod rzęs.
Wpinam we włosy złote
Łzę. Tak mi w niej ładnie jest.
Ubieram się w marzenie,
miękko rozpływa się tiul.
W nim układasz się cieniem.
Jestem jak anioł ze snów.
Ubierasz mnie w czułości.
Dotykiem odliczasz dni.
Wiesz, że w tej codzienności
naprawdę najładniej mi...?
Nikogo nie wykarmisz na pustej piersi mlekiem z palca wyssanym.
Pewien emeryt z miasta Sopotu,
czar elokwencji roztaczał wokół.
Spotkał dziewczynę piękną.
Przez nią serce mu pękło.
Odnalazł wreszcie swój święty spokój...
Nie przychodź więcej
Nie patrz na mnie tym wzrokiem.
Między nami już nic nie będzie.
Teraz ktoś inny mi pokazuje,
czym tak naprawdę jest szczęście.
Nie błagaj mnie o wybaczenie.
Zbyt wiele zła już się wydarzyło.
Teraz ktoś inny pomału mnie uczy,
czym tak naprawdę jest miłość.
Ja oddałam ci siebie i lat zbyt wiele.
A ty utopiłeś nas w brudnym korycie.
Teraz ktoś inny uczy się ze mną,
czym tak naprawdę jest życie…
Więc nie proś już więcej, nie błagaj.
Nie wrócę, zbyt mocno mnie to zraniło.
Teraz ktoś inny ode mnie się uczy,
czym tak naprawdę jest miłość…
Przebudzenie...
Podążam za światłem, co gdzieś w oddali
wątłym promieniem próbuje się palić.
Rozjaśnia ciemność ten błysk aureoli.
Może mi drogę odnaleźć pozwoli…
Świeże powietrze od skrzydeł trzepotu
przywraca oddech, nie zamykam oczu.
Głucha i ślepa, w matni zapomnienia,
cudu doświadczam. Cudu przebudzenia.
Podążam za ciepłem tych anielskich skrzydeł,
mimo, że twarzy wciąż jeszcze nie widzę.
Tli się nadzieja. Uśmiecham się do niej.
Czy w moim sercu też ogniem zapłonie…?
A mnie coraz mniej...
Tęsknię...
A im silniej tęsknię,
tym bardziej ta tęsknota
lepkie ma ręce.
Milczę...
A im dłużej milczę,
tym głośniej to milczenie
zdaje się krzyczeć.
Kocham...
A im silniej kocham,
tym mniej jest mnie
w rozsypanych prochach...
Nie szukaj we mnie tamtej dziewczynki...
Uciekam znów
w nienazwaną samotność,
tam gdzie nie sięgają ich łapy,
ani nawet twoje delikatne palce.
Nie ma mnie już takiej,
jaką poznałeś kilka lat temu...
Znów chowam
głowę w beton, nawet nie piasek,
bo zwykle najłatwiej [...]
Tylko w mojej podświadomości wciąż czasem pukasz do drzwi...
Kiedy przyszedłeś do mnie,
nie podniosłam się do drzwi.
Spojrzałam półprzytomnie.
Nie sądziłam że to Ty…
Nawet nie drgnęło serce,
kiedy z twoim przeciął się wzrok.
Nie myślałam, że kiedyś jeszcze
błyskiem w oku rozjaśnisz mrok.
Stałam jak kamienny posąg,
nie wierząc że naprawdę to Ty.
Może to tylko figiel wzroku?
Może szaleństwa skry…?
Podszedłeś wtedy blisko,
kciukiem dotknąłeś ust
i pękło we mnie wszystko.
Czy… Nie zostawisz mnie już?
I nagle rozpływasz się w kroplę wody.
Po latach oczy znów gubią łzy.
W snach tylko możesz przychodzić…
Przekręcam klucz. Za drzwiami nic…
Alfa Centauri
Autor
Zeszyty
Do przemyślenia...
...czyli brak słów...
To co mnie porusza...
Do podziwiania...
• 2016-11-13, godz. 1:42
• 2016-11-13, godz. 1:32
• 2016-11-13, godz. 1:17
• 2016-11-13, godz. 1:10
• 2016-09-04, godz. 0:46
• 2016-03-20, godz. 15:39
• 2016-03-16, godz. 17:45
• 2016-03-11, godz. 14:58
• 2016-03-11, godz. 14:57
• 2016-03-08, godz. 19:07
Nie zrezygnowałam. Nigdy nie rezygnuję. Czasem już tak jest, że człowiek zamyka się w ścianach rzeczywistości.
Pozdrawiam:)