13 maja 2012 roku, godz. 2:29 2,3°C

Święta bezalkoholowe to niestety, jak obserwuję, nierealna, choć zacna idea.
W drugi dzień Bożego Narodzenia byłam z przyjaciółką na spacerze.
Podeszło do nas dwóch bardzo zmęczonych panów.
Chwiali się.
Śmiejąc się głupkowato (iście po pijacku), jeden z nich pytał, jak się nazywamy, bo oni są jeden miły, a drugi niemiły (ten, który mówił, był niemiły, a właściwie - Niemiły).
Jak powszechnie wiadomo, porządnie podchmieleni mówią powoli, więc miałyśmy z Dominiką czas na to, żeby ustalić, co robić, bo pan Niemiły stał z jednej, a pan Miły z drugiej strony i nie bardzo mogłyśmy się wyrwać.
- Po angielsku coś powiedz - szepnęłam.
- Co?!
- No po angielsku coś powiedz - powtórzyłam spokojnie.
Zorientowała się, o co mi chodzi. Podczas gdy pan Niemiły mówił, co mu leży na sercu (a może raczej na wątrobie), Dominika patrzyła na mnie nierozumiejącym wzrokiem - dbała o grę aktorską. Patrzyła raz na mnie, raz na nich i kręciła głową.
Dołączyłam do zabawy, wzruszając ramionami.
Kiedy pan Niemiły przerwał w oczekiwaniu na naszą odpowiedź, Dominika przerwała:
- Excuse me, we don't speak polish.
Na twarzach panów lekka konsternacja, która ustąpiła miejsca zaciekawieniu.
- Ej, co? - spytał pan Miły, który dotąd nie brał czynnego udziału w rozmowie.
- Po angielsku... Haaa! Ej, ty i co? - powiedział pan Niemiły. - Englisz? - to już do nas.
- Yes, yes. We speak english - odpowiedziała z uśmiechem, po chwili dodając coś jeszcze o tym, że nie mamy czasu.
Panowie znów zaczęli rozmawiać miedzy sobą, a ja powiedziałam Dominice, żeby się pożegnała.
- Goodbye! - powiedziała, kiedy ich mijaliśmy.
- Bye, bye! - zawtórowałam, machając im ręką.
Nie zważałyśmy na pana Niemiłego, który pytał: Jakie baj? JAKIE BAJ?!
Pech chciał, że akurat to wszystko działo się na mojej ulicy.
Panowie zobaczyli, że rozchodzimy się i że ja wchodzę na podwórko.
Zanim weszłam do domu, dało się słyszeć rzewny głos pana Niemiłego: Ale mnie w ch*ja zrobiły!

zingela Jaśmina
 13 maja 2012 roku, godz. 14:30

Eee... Nawet gdyby znali, to i tak język by im się plątał i nic mądrego by nie powiedzieli. ;)

A co do tego, gdzie ten tekst powinien się znajdować: sama się zastanawiałam nad tym, ale myślę, że nie nadaje się toto do opowiadań.

Irracja Grzegorz, Antoni.
 13 maja 2012 roku, godz. 11:56

... a gdyby tak angielski znali?...

... ciekawa opowieść, lecz ze względu na swa długość, to chyba do działu opowiadań by się nadawało...

;-)