3 stycznia 2020 roku, godz. 23:14 99,7°C 8

Przygody oneironautów

Przygody oneironautów

Krzysiek na stronie Cytaty.info publikował swoje przymyślenia pod pseudonimem @Krzysiekpl, natomiast teraz możemy czytać jego teksty podpisywane jako @Aplan. To wspaniałe, że spotykamy się na tych stronach z kolejnym twórcą, który postanowił wydać swoje teksty. Przeczytajcie, proszę, ten wywiad z Krzyśkiem. Być może zainspiruje was do zapoznania się z jego twórczością.

Radek (Cytaty.info): Skąd pomysł na stworzenie opowiadania fantasy?

Krzysiek Żuchowicz: Przyznam, że napisałem je trochę przypadkiem... Otóż, gdy już postawiłem bloga – i wrzucałem kolejne rozdziały „Mechaników...” – myślałem, by umieszczać również ciekawsze sny. Jednak zawahałem się, bowiem poczułem, że dzieliłbym się czymś zbyt prywatnym. Zdecydowałem więc, że jeszcze to przemyślę. Pomyślałem, że umieszczę dosłownie parę najciekawszych w mojej ocenie snów. Jednak miałoby to mimo wszystko nijaki potencjał, więc i to odpuściłem.

I tak w końcu zaczęła mi kiełkować myśl, by może po prostu napisać fikcyjną opowieść w tej tematyce i tak skonstruować fabułę, aby można było w niektórych wypadkach doszukiwać się symbolicznego przekazu zaistniałych zdarzeń, odwiedzonych miejsc czy napotkanych osób... W kilku miejscach opowieści czerpałem pomysły ze snów.

R: Kim są tytułowi bohaterowie z twojej ostatniej książki pt. Przygody oneironautów?

KŻ: Sympatykami świadomego śnienia, starającymi się o uczestnictwo w przygodzie, która dziać się będzie na fikcyjnym lądzie, Ensenii – wygenerowanej przez system maszyny „Morfeusz”. I po zaliczeniu testów, w trakcie których mieli odnaleźć swoje talenty, wchodzą do rozgrywki.

Talenty mogą się przejawiać na różny sposób, w sensie nie tylko materialnym. Czy i jak zostaną wykorzystane, pozostaje wolną wolą uczestników.

Jako że charakter opowieści to fantastyka, to chciałem, aby bohaterowie mieli jakieś moce, ale by nie były po prostu czarami, znajomościami z grupą smoków, czy szefowaniem trollom, żeby ogniem i mieczem dostać się pod tajemniczą Loco Torre (którą to należy przejąć). By miały też pewne odniesienie do nich samych (co też wynika z głębszej natury opowiadania).

R: Czy pisząc pierwsze opowiadanie o „Mechanikach...”, wiedziałeś o tym, że je opublikujesz?

KŻ: W ogóle... Pisałem tego rodzaju teksty, bo zawsze – nawet w trakcie pisania opowieści w innym gatunku – ciągnęło mnie do przelania na papier swojego spojrzenia na świat. Podzielenia się znanymi już technikami, słusznymi, ale nieprostymi w praktykowaniu. Sposobami odnośnie działania, dążenia do lepszej wersji siebie, znoszenia trudów...

Początkowo chciałem napisać te przemyślenia w formie powieści (chciałem więc je wmontować w większą fabułę), ale szybko zauważyłem, że to rozmydli sens moich przemyśleń, więc skróciłem to do obecnej formy i zdecydowałem by wrzucić to na bloga (który założyłem głównie z tego powodu)... No i po napisaniu „Oneironautów...” i paru luźnych myśli (choć więcej umieściłem na Cytatach), pomyślałem, że nawet tego tekstu trochę jest, więc może przekonwertuję to na e-booka. I tak trafiłem na platformę, która oferowała takie usługi (wraz z opcją druku na żądanie i możliwość umieszczenia e-booka/książki w księgarniach), więc bez namysłu zacząłem pracować nad ich publikacją.

R: Skąd czerpiesz pomysły?

KŻ: To cię zaskoczę… Z herbaty :-)
Właśnie dziś zobaczyłem nazwę jednej marki – dość specyficzną – i wpadł mi do głowy pomysł, że mogę tego użyć do stworzenia pewnego fragmentu opisywanego świata (oczywiście nazwa tutaj nie ma nic z napojami wspólnego). I tak czasem bywa, że zobaczę coś, przeczytam jakiś artykuł w gazecie (albo sam nagłówek z podtytułem) i pojawia mi się pomysł, że gdyby go wmontować bez większych zmian (albo porządnie obłupać i oszlifować), to mógłbym z tego zrobić fragment opowieści. I – choć też nie zdarza się to często – jak kulka śniegu rzucona po zboczu, mnożą się pomysły, jak to następnie kontynuować...

Jednak częściej korzystam z techniki używanej przez Raymonda Chandlera: Siedź przez ustalony czas przed maszyną/klawiaturą i pisz. Nawet jeśli na nic nie umiesz wpaść, a w głowie czujesz że masz totalną pustkę, to nic, masz spędzić ten czas tylko na pisaniu lub głowieniu co napisać. Choćby przez parę kolejnych dni miałbyś nie napisać kompletnie nic...

Ja jednak trochę sobie uelastyczniłem tę technikę, bowiem czasem jak dłuższy czas nie mogę wpaść na nic, to odpuszczam. A czasem głód pisania, mimo „pustek w lodówce”, popycha mnie, bym siadł dosłownie na dziesięć minut i się wręcz zmusił do wyskrobania czegoś, czegokolwiek co, niestety, ale MUSI być w miarę zjadliwe (tudzież stanie się produktem do innych dań).

R: Tworzysz opowiadania fantasy i filozoficzne myśli. Jak widzisz swoją dalszą drogę: pogłębienie tych tematów czy eksploracja nowych?

KŻ: Odnośnie pierwszej części pytania: Chyba mi czytasz w myślach... Tylko jeszcze – jak możesz – przeczytaj co mam napisać :-)
Właśnie od niedawnego czasu chcę zrobić coś na styl kontynuacji „Mechaników...” w podobnej formie, ale ujęte w krótsze dialogi. Jeśli chodzi o „Przygody...” jest identycznie, z tym że coś nawet zacząłem pisać w ramach kontynuacji.

I napisałem też dwa teksty, o wiele dłuższe (jeden skończyłem raptem dwa miesiące temu). Pierwszy w gatunku thrillera, drugi bardziej można zaliczyć – jak myślę – do powieści przygodowej, akcji (teraz czeka mnie dalsza praca nad szlifowaniem tekstu) i chcę pisać właśnie w takich gatunkach. W życiu nie przypuszczałem, że spróbuję pisać fantasy, więc kto wie, czy nie spróbuję jeszcze w innych.

R: Jaka jest historia twojego pseudonimu Aplan?

KŻ: O ile może to sugerować zależność między słowem „plan A”, to jest zupełnie na odwrót. Litera „A” w pseudonimie, pełni tę samą rolę co w słowach jak: Arytmia, asymetria... Zatem zaprzecza słowu które następuje po niej.

A zaczęło się od pracy nad blogiem. Strasznie długo sprawdzałem różne szablony, chciałem znaleźć najlepszy, dowiedzieć się o zagrożeniach włamaniami, więc i też o zabezpieczeniach strony. Ponadto chciałem obeznać się z RODO, pisałem nawet do prawników w tej kwestii... I choć może to tak nie brzmieć jak coś, co pochłania dużo czasu, chyba z miesiąc zajęło mi to „przygotowywanie” się do założenia bloga (cudzysłów celowy, ostatnie zdanie rozjaśni czemu).

Facet, który mi trochę w tym pomagał, powiedział w końcu: „Krzychu, w ten sposób ty nigdy go nie postawisz, zawsze coś znajdziesz, co może, ale nie musi, się wydarzyć i zechcesz się na to przygotować. Postaw go po prostu, zrób wersję beta i poprawiaj na niej, tyle”. I tak zrobiłem...

I najzabawniejsze, pojawiały mi się problemy ze stroną i prowadzeniem jej, ale nawet w fazie teoretyzowania nie brałem takich pod uwagę... Taki dobry feedback na przyszłość, że próba bycia perfekcjonistą, czasem cię tylko wyhamuje i nic więcej.

R: Oj, zgadzam się z tym, bo wiem coś o tym. Sam muszę sobie powtarzać, że zadanie ukończone jest lepsze niż perfekcyjnie wykonane. A gdybyś miał podać tytuł filmu lub książki, które były dla ciebie inspirujące, to wymieniłbyś...?

KŻ: Na pierwszym miejscu myślę że umieściłbym film „Birdman” (określany czasem filmem na pograniczu jawy i snu). Opowiada on o człowieku, który chce wystawić sztukę na Broadwayu, ale ma świadomość, że jego gwiazda powoli gaśnie i może się już mu nie udać... Zatem zobaczymy najwięcej jego rozterek, ciężkich życiowych prawd rzucanych w dialogach – jedna z naj(cięż)lepszych to ta wykrzyczana przez niesforną córkę głównego bohatera. Potok niesprzyjających myśli często w postaci równie brutalnych rad, np. jak zarobić dobre pieniądze, zmuszając się do odpuszczenia marzeń o wielkiej sztuce.

I na pewno warto też wspomnieć o autobiograficznej książce Cheryl Strayed pt. „Dzika droga” (w oparciu o nią powstał też film). To opowieść o kobiecie, która nie miała ani łatwego dzieciństwa, ani dorosłego życia. Aż w końcu, po dość przykrych zdarzeniach w życiu, zdecydowała się na wędrówkę przez szlak PCT i tam wspomina nieraz przeszłość. Myśli o swoim życiu, jakie jest, jak je poprawić.

R: Opowiedz proszę o swoich doświadczeniach ze świadomym śnieniem.

KŻ: Choć same świadome sny miewam bardzo sporadycznie – od długiego czasu bardziej skupiłem się na pisaniu, więc też nie mam tyle czasu na ćwiczenia – to miałem czasem ciekawe epizody w trakcie ich trwania.

O ile na dłuższą metę nie jest to najlepszy sposób na spędzanie tego czasu, to bardzo często lubiłem... latać. Próbuję to do czegoś odnieść, porównać, no ale w naszym świecie nie istnieje stan który dałby choćby posmak lewitowania.

Chciałem też odnaleźć odpowiedź, czy kieruje nami jakiś konkretny schemat, czy mamy szansę wejść do naszego systemu i poprzekładać kable, by zmienić niektóre zachowania. Próbowałem wyjść poza obraz snu, z intencją zobaczenia, co generuje takie, a nie inne obrazy i fabułę. Czasem po prostu rozmawiałem z osobami we śnie (to częsta rada oneironautów, by lepiej zrozumieć treść snu). I jakieś efekty uzyskałem. Jednak wraz z praktyką zauważyłem, że dużo z tego, co myślimy o treści snów, jest czasem błędne, przesadzone lub niepełne. Na przykład przez niepamiętanie wszystkich detali we śnie... A już mały szczegół może zmieniać charakter całego zdarzenia.

R: Jakie masz plany związane z twórczością na 2020 rok?

KŻ: Należę do tych, którzy na temat szczegółów, póki nie wejdą w fazę zdecydowanie zaawansowaną, nie lubią mówić. Może więc ogólnie: chcę pisać.

Sam fakt siedzenia i myślenia nad tym często sprawia mi satysfakcję. Później w ogóle inaczej funkcjonuję w ciągu dnia i czuję, że to jest coś, w czym chciałbym się odnaleźć. Oczywiście przez wzgląd na fakt, że to nie jest łatwe (przypominam sobie takie bardzo „budujące” dla debiutantów powiedzenie: jest więcej piszących niż czytających), to mam świadomość, że może będę pisał w większości do szuflady jeszcze przez długi czas. Zawsze mogę się poddać, więc póki co działam. Trochę jak ten kogut, co kurę chce dogonić: dorwę, nie dorwę, przynajmniej się przelecę :-)

Po prostu piszę i pracuję nad tym by wyjść z kolejnymi tworkami na świat, może kiedyś się uda. Jak nie i tak pozostanie mi ta mała radość z tworzenia postaci, ich historii, przygód.

R: :-)

Dziękuję za ciekawe odpowiedzi. Jeśli zainteresowały was tematy, o których opowiadał Aplan, zapraszam do odwiedzenia poniższych stron:

https://teksty-aplana.pl/ https://ridero.eu/pl/books/przygody_oneironautow/

MyArczi Artur
 9 stycznia 2020 roku, godz. 21:11

o proszę, propsuję tym bardziej, że temat świadomego śnienia jest mi niezwykle bliski

pzdr

one drop for all Eliza
 5 stycznia 2020 roku, godz. 23:45

Jakos tylko jedno przychodzi mi na mysl:

świadome życie
świadome sny
świadoma śmierć

(tak po swojemu tlumaczac z:
lucid life
lucid dreams
lucid death)

Dzieki Krzysiu i Radku.

motylek96 EwaRozalia
 4 stycznia 2020 roku, godz. 16:03

Super. Wielkue gratulacje. To niesamowite gdy komuś "od nas" tak pięknie spełniają się marzenia.
Pozdrawiam serdecznie.

Aplan
 4 stycznia 2020 roku, godz. 12:42

Jest mi bardzo miło, dziękuje wam za te słowa... I Tallea, obyś miała dobre przeczucia: półeczka z napisem 'użytkownicy cytatów info' dobrze brzmi.
I może kiedyś się tego doczekamy (pamiętam jak Cytaty były - wieeele lat temu - niepozorną stronką, a w końcu doczekała się "siostrzyczki" :) po angielsku).

sprajtka Ala
 4 stycznia 2020 roku, godz. 12:01

A plan jest taki, aby wszyscy wydali albo swoje dzieła, albo pieniądze na twórczość "kamratów";)

onejka onejka
 4 stycznia 2020 roku, godz. 11:15

Gratuluję i wróżę sławę. Trochę poczytałam i powiem szczerze, że naprawdę trzeba mieć „piękny umysł” aby tak tworzyć
Jestem pewna, że jeszcze usłyszymy o Krzysztofie ! Pozdrawiam

Jacob_Filth Jot
 4 stycznia 2020 roku, godz. 10:57

dobrze widzieć, po wejściu na cytaty, że tyle się tutaj dzieje, gratzy, propsy i szampany

sprajtka Ala
 4 stycznia 2020 roku, godz. 9:40

Gratuluję:)