Sen zagryza usta. Kolory [...] – Jacob_Filth – zeszyty

W obecnej chwili w 0 zeszytach znaleźliśmy poniższy tekst, którego autorem jest Jacob_Filth.

- Sen zagryza usta -

Sen zag­ry­za us­ta. Ko­lory więdną, łap­czy­wie ucze­pione powiek.
Spi­jam kon­tur mias­ta, mo­noton­ny ob­raz prze­mocy świateł.
Gwałtu ha­logenów na zaułkach. Zdzierają półmrok z zab­rudzo­nych i uk­ry­tych w cieniu uliczek.

Zaw­stydzo­ne, próbują uk­ryć sta­re mu­ry w chłodzie no­cy, ale na czub­kach dachów
za­wisł bez­czel­nie księżyc i zer­ka, zwy­rod­nialec, na bez­pańskie ko­ty, jak przes­ka­kują z kosza na chodnik.

Sen zag­ry­za us­ta. Su­nie pal­cem po krawężni­ku jak li­nii bioder, kręgosłupie.
Wys­ta­wia język, ob­li­zuje zab­rudzo­ne ok­na. Zagląda do sypialni.

Ma­neki­ny otu­lone fo­lią od­dychają po­woli. Bez­tros­kie, łyse, poz­ba­wione powiek
i złudzeń, wdychają wil­goć po­mie­szcze­nia. Miękki aro­mat, pra­wie jak mech rosnący w powietrzu.

Ich bąbel­ko­we myśli pękają jak pod­czas ścis­ka­nia w palcach.
A światła la­tar­ni ba­wią się w bo­ga. Mru­gają po­rozu­miewaw­czo w stronę zasłon.
Mi­goczą, ob­nażają żarówki jak tułowia ko­biet, zap­raszają wiatr do tańca.

Stygną na ro­gach ulic i scho­dach. Zle­wają w cienie, łas­koczą
i uciekają w ciem­ność w niemym krzy­ku radości.

Sen zag­ry­za us­ta. Wkłada rękę do maj­tek przy­pad­ko­wym przechodniom.
Chwilę tam grze­bie, wy­ciąga fan­tazję, zarzu­ca na głowę jak wo­rek porywacze
i wciąga do mias­ta złudzeń i nie­chcianych myśli.

Roz­sy­pane w płaczu dziec­ka mias­to, led­wo wi­doczne z oddali,
tańczy u stóp góry. Całuje. Do­tyka. Przedziera przez ciemność
la­su, wspi­na blas­kiem światła po stro­mym ur­wisku i niknie.

A wraz z nim wszys­tkie odgłosy, echo i szum po­wiet­rza jak wiat­raczków w biurze.
O tej porze nikt nie wiet­rzy głowy. Nie ot­wiera ser­ca, za­myka na klucz szuflady
z wier­sza­mi. Nie do­puszcza żad­nej z myśli do siebie.

Sen zag­ry­za us­ta. Os­trym jak nóż języ­kiem całuje dzieci.
Wkłada im w us­ta, szep­cze na ucho, mówi jak mają dotykać,
by mias­to nig­dy nie przes­tało krzyczeć, wysoko,
po­nad głowa­mi tłumu zle­pione­go z cza­sem i miejscem.

Spoj­rze­nia dzieci przy­pomi­nają ek­ra­ny telewizorów.
Szum­ne, rozświet­lo­ne spoj­rze­nia dzieci zat­ru­tych przez poetów.

wiersz
zebrał 4 fiszki • 7 lipca 2019, 17:23
Partnerzy

Blok

Zamyslenie.pl

Menu
Użytkownicy
I J K
Aktywność

dzisiaj, 19:45piórem2 sko­men­to­wał tek­st Nienawidzę włas­nej pychy do [...]

dzisiaj, 19:43Adnachiel sko­men­to­wał tek­st jest tak gorąco że chy­ba [...]

dzisiaj, 19:37Jacob_Filth sko­men­to­wał tek­st Nienawidzę włas­nej pychy do [...]

dzisiaj, 19:34Radziem sko­men­to­wał tek­st Cytaty

dzisiaj, 19:15E.H. sko­men­to­wał tek­st Zaufanie niez­na­nemu jest ry­zykiem, [...]

dzisiaj, 19:11piórem2 sko­men­to­wał tek­st Nienawidzę włas­nej pychy do [...]

dzisiaj, 19:10piórem2 sko­men­to­wał tek­st Książniczka

dzisiaj, 19:09piórem2 sko­men­to­wał tek­st Terrapia

dzisiaj, 19:09piórem2 sko­men­to­wał tek­st Cytaty