- O winda przyjechała [...] – Przemio

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest Przemio — zgromadziliśmy 6 opinii.

...::Jednorożec Limonka::...

- O win­da przy­jechała – zauważył któryś z lis­to­noszy. Z rac­ji te­go, że stałem naj­bliżej, pod­szedłem i ją ot­worzyłem. Jak zwyk­le była za­walo­na lis­ta­mi, więc wziąłem pier­wszą z brze­gu skrzynkę i za­niosłem do po­koju w którym pa­nie pi­sar­ki wpi­sywały lis­ty.
Za­miast wdzięczności, usłyszałem za ple­cami – jak jeszcze raz tu przyj­dziesz, to cie uduszę – oczy­wiście była to pa­ni Bo­gusia, która chy­ba do końca nie przeana­lizo­wała kon­sekwen­cji te­go czy­nu, bo jak­by mnie zab­rakło, sa­ma mu­siałaby tar­gać te ciężkie od listów skrzyn­ki. Na szczęście były to tyl­ko groźby na żar­ty, więc ucie­szyłem się widząc ko­lej­ne siedem skrzy­nek do wy­niesienia.
W su­mie ktoś mógłby so­bie po­myśleć: o ja­ki dob­ry Sa­mary­tanin po­maga in­nym, zuch chłopak ale szczerze po­wie­dziaw­szy mam w tym swój pry­wat­ny in­te­res. Zaw­sze jed­na ze skrzy­nek wędru­je do po­koju w którym pra­cuje Mar­lenka, więc mam okazję na Nią po­pat­rzeć, wychwy­cić Jej spoj­rze­nie i prze­lot­ny Mar­lenko­wy uśmiech. Jed­nym słowem, dwa słowa: mózg mi ek­splo­duje gdy Ją widzę, ser­ce rwie się jak gołębie a po­zos­tałe or­ga­ny sza­leją jak małpy w dżun­gli (w su­mie wyszło trochę więcej słów, przep­raszam). Oczy­wiście muszę ro­bić to skry­cie, bo już był ta­ki je­den, co to myślał, że będzie je­go a skończył jak nie­chciany kun­del wy­wieziony do lasu.
Widząc os­tatnią skrzynkę, me ser­ce przyśpie­szyło tłocze­nie krwi w żyłach. Pod­niosłem ją i ruszyłem przed siebie.
- Za­raz zo­baczę Mar­lenkę – po­myślałem i jak zwyk­le w ta­kiej chwi­li zacząłem ciężko od­dychać. W do­dat­ku w gar­dle mi zas­chło i coś w brzuchu zaczęło wib­ro­wać. Po­noć to mo­tyl­ki ale nikt jeszcze te­go em­pi­rycznie nie udo­wod­nił.
Idę, więc jak ska­zaniec na elek­tryczne krzesło, który wie­rzy, że za chwilkę uj­rzy światełko w tu­nelu i zacznie żyć w lep­szym miej­scu. I nag­le po­jawiła się Ona – Mar­lenko­wa ! Włosy fa­lowały Jej od czub­ka głowy aż po samą szyję a wokół tańco­wały śnieżyn­ki śniegu, które to­piły się na Jej różowych policzkach.
- A niech to ! – rzekła Mar­lenka – ok­no się ot­warło.
Fak­tycznie, było ot­warte a uczy­nił to wiatr. Zam­knąłem je.
- O czyżby lis­ty dla mnie ? – spytała.
- Tak i po­win­naś już je daw­no ułożyć i wpi­sać za­miast włóczyć się po ko­rytarzach – od­po­wie­działem trochę sro­go, by uk­ryć swą miłos­tkę zaplątaną w mym ser­cu.
- Ta ? Co ty nie po­wiesz.
No i szliśmy tak ra­zem w stronę Jej po­koju. Nor­malnie miałem ochotę rzu­cić tę skrzynkę i paść na ko­lana, by w końcu wyk­rztu­sić swe uczu­cie... Po chwi­li na­mysłu, tak też uczy­niłem; stru ! 
- Mar­lenko, muszę ci coś po­wie­dzieć a raczej wyz­nać a może to na­rysuję al­bo nie, zaśpiewam al­bo... - zacząłem się gubić.
- Prze­mek – po­wie­działa Marlenka.
- Tak to ja – zgodziłem się – bo widzisz... o spójrz, tam za ok­nem cze­ka na nas jed­no­rożec Li­mon­ka; chodź.
Do­sied­liśmy ją i ruszy­liśmy po tęczy, po­zos­ta­wiając lis­ty w sza­rym bu­dyn­ku. Nie wiem dlacze­go ale Mar­lenka wciąż pow­tarzała mo­je imię, tak jak­by próbo­wała mnie za­wołać.
Pędząc, mi­jaliśmy in­ne pa­ry i kochanków. Wyp­rzedzi­liśmy na­wet spa­dającą gwiaz­dkę i Mi­kołaja, który tre­nował re­nife­ry przed se­zonem. W końcu do­tar­liśmy na moją działkę. Przy lądo­waniu wpad­liśmy w tur­bu­len­cje i coś mną szarpnęło...
- Odłożysz w końcu te lis­ty ?! – tar­mosząc mnie spy­tała Marlenka.
- Co ? Aha, lis­ty... Noo tak, jes­teśmy prze­cież w pracy.
Położyłem bez­pie­cznie lis­ty na biur­ku i od­szedłem do jed­no­rożca za­gubione­go między chmu­rami w mo­jej głowie.
- Dziękuję – po­wie­działa Mar­lenka do mych pleców.

opowiadanie • 23 stycznia 2012, 13:08

"or­ga­ny sza­leją jak małpy w klat­ce" heh :D cieka­we porówna­nie ;] 

ha, ha ; D po lub­czy­ku prędzej się po­sika niż za­kocha ; p 
myślałem żeby kiedyś Jej po­kazać te opo­wiada­nia i wier­sze ale nie wiem jak by za­reago­wała... a prze­cież ra­zem pra­cuje­my, więc może le­piej zos­ta­wić tak jak jest ; ) tym bar­dziej, że na uli­cy ty­le in­nych ko­biet się kręci ; ] 

eh, Prze­muś...a lub­czy­ku próbo­wałeś Jej za­dać? ;P
Al­bo pod­rzuć jej do kom­pa lin­ka stron­ki z Twoimi tek­sta­mi, a będzie Two­ja na wieki ;P 

Hmmm...:) 

Szczerze to na­wet nie mogę wy­lać z siebie te­go jak mi się po­doba, bo wyj­dzie to głupio w us­tach fa­ceta zwra­cające­go się do faceta.
Więc krótko- zajebiste! 

Plus za dob­ry tek­st; plus za uśmiech na twarzy...;) 

Facebook
Reklama
Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Afo­ryz­my, Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Moje-Cytat­y.com, Za­mys­le­nie.pl - Afo­ryz­my dla Ciebie, Aforyzmy i cy­taty

Reklama
Autorzy
Hitler Defoe Wharton

Sheldonia

Użytkownicy
O P Q
Reklama