I co się tak [...] – Przemio
W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest Przemio — zgromadziliśmy 4 opinie.
...::Iceman::...
I co się tak gapisz – pomyślał Dariusz i ruszył w ślad za mężczyzną.
opowiadanie • 26 września 2011, 17:05
Tamten przeszedł kilka kroków i skręcił do bramy. Szybkim ruchem wyjął klucze i przekręcił. Gdy puścił za sobą drzwi, zdziwił się, że nie trzasnęły. Odwrócił się, by spojrzeć kto za nim idzie i nagle zobaczył ciemność.
Dariusz nie był jakimś tam zwykłym amatorem. Dobrze wiedział, że nóż zawsze zostawia po sobie kłopotliwe ślady krwi, dlatego nosił ze sobą pałkę teleskopową. Kolejnym krokiem ku przezorności, był stary worek, złożony w równą kosteczkę, trzymany w tylniej kieszeni spodni.
Wiotkie ciało stawiało lekki opór ale w końcu udało się je spakować do wora, który wylądował na barku Dariusza. Wychodząc z bramy zawołał głośno:
- Ziemniaki ! Kupujcie ziemniaki ! – tak krzycząc, doszedł pod swój blok. Wyciągnął kluczyki i otworzył bagażnik samochodu. Z załadowanym człowiekiem w worku, ruszył na działkę.
Piwnica była dość spora jak na piwniczkę małej altanki na ogródkach działkowych. Oświetlała ją żarówka energooszczędna podłączona pod kabel, która świeciła blado na drabinę, szafkę na narzędzia, stolik, dwie zamrażarki... Czyżby Dariusz był smakoszem lodów ? A może zamrażał plony ze swej działki ?
Podczas, gdy narrator trudził się z opisem piwnicy, Dariusz zdążył nieznajomego podwiązać pod sufitem. Zamówił również pizze.
- Spójrzmy kim jesteś.
W kieszeni znalazł dokumenty.
- Hmm Janek Kowalski – odczytał.
Słysząc swe dane personalne, mężczyzna się ocknął. Nie wiele pamiętał. W przebłyskach pamięci widział drzwi i tu film się urywał. Chciał zadać pytanie: „kim jesteś” ale słowa blokowała szmata, wciśnięta między usta.
WZIUM, WZIUM, zawibrował telefon. To dostawca pizzy puścił strzałkę, więc na moment Janek pozostał sam.
Przy wjeździe na działki stał mały, czerwony samochodzik z wielkim logo pizzerii. Dariusz był stałym klientem, więc dostawca z daleka suszył swe zęby.
- Witam pana ! – zawołał.
- Cześć – odpowiedział promiennie Dariusz.
- Jak zwykle Margeritta z podwójnym serem.
- Świetnie. A wiesz dlaczego blondynka gapi się na butelkę z sokiem ?
- Nie wiem.
- Bo jest napisane: koncentrat, ha, ha, ha !
- He, he – dostawca udał rozbawienie; tak było bezpieczniej, bo chociaż Dariusz wyglądał na sympatycznego człowieka, jego oczy kryły jakąś tajemnicę. Prawdopodobnie mroczną tajemnicę.
Po wręczeniu pieniędzy z 35 % napiwkiem, Dariusz udał się w powrotną drogę na swą działkę. Po drodze dostrzegł kota.
- Co tam kiciuś ?
Kiciuś ufnie podszedł, by otrzeć się o piszczel wielkiego człowieka. Owy wielki człowiek złapał go za kark i rzucił za ogrodzenie. Odchodząc, usłyszał za sobą ujadanie psa. Być może nie zauważył tabliczki z napisem: uwaga zły pies.
W piwnicy Janek nadal beznamiętnie sobie wisiał. Jedyne co się zmieniło to, to, że szczury wyczuły świeży, mocno krwisty posiłek. Nawet zwołały kworum, by ustalić jak dosięgnąć pożywienia ale gdy tylko zjawił się Dariusz, szczury zwiały do dziury, którą jako narrator wcześniej nie zauważyłem, przepraszam.
Po odłożeniu pizzy, oprawca dobył piłę łańcuchową. Pociągnął za sznureczek i całą piwnicę ogarnął warkot piły. Na ten dźwięk, Janek poluzował zwieracze i stracił przytomność.
- Buhaha ! Ha ! – zaśmiał się Dariusz – spokojnie. Za dużo sprzątania by było.
Pociął, więc pizze wraz ze stolikiem na równe kawałeczki.
Z pełnymi ustami odwrócił się do szuflady. Wyciągnął z niej zestaw noży. Mimo bladego światła, noże błyszczały jak księżyc w bezchmurne niebo. Wyciągnął jeden z nich i się zamachnął. Janek stał się uboższy o jedno ucho.
- Wietnamczyk miał rację, że się nie tępią – sentymentalnie podrapał się po brodzie – kurde, Wietnamczyk ! – coś zaświtało w głowie Dariusza – całkiem o nim zapomniałem.
Przegryzając pizze, podszedł wolnym krokiem do zamrażalki.
Bystry obserwator, wśród szronu i lodu, mógłby dojrzeć kawałki ludzkich części, natomiast kardiochirurg rozpoznałby ludzkie serce.
Wciąż przeżuwając pizze, Dariusz z kąta wyciągnął koszyk na grzyby i powolutku zapakował go kawałkami mięsa. Na koniec przykrył serwetką. Uśmiechając się do siebie, wrócił do Janka.
Janek wciąż wisiał, lekko kołysząc się na boki.
- Marzyłeś kiedyś, by oddać swe serce w dobre ręce, hmm ? – spytał retorycznie, po czym wziął nóż numer trzy i zrobił nacięcie na mostku. Grzebiąc w wnętrznościach, wyciągnął coraz wolniej bijące serce. Rzucił je pod szczurzą dziurę.
Po godzinie, Janek był już tylko małymi kawałkami mięsa w chłodnej zamrażalce. Teraz nadszedł czas, by ostatecznie rozprawić się z Wietnamczykiem, więc wziął koszyk i po drabinie wyszedł z piwnicy.
Na poboczu, nieopodal lasu, Dariusz zaparkował samochód. Uzbrojony w koszyk na grzyby, ruszył przed siebie. Idąc przez las, co chwila wyciągał kawałki mięsa i rzucał je pod krzaki. W końcu doszedł do skał. Rozejrzał się i wszedł między szczeliny. W środku było ciemno ale nie przeszkadzało mu to, bo znał bardzo dobrze drogę. Idąc tak, doszedł do części skał, które leżały w trochę większej odległości od siebie, dzięki czemu, tworzyły przytulny schron dla szczurów. Na samym środku stał wbity pal a wokół niego strzępy odzieży, zastygła krew i resztki mięsa.
Uradowany tym widokiem, Dariusz wyciągnął telefon i wybrał numer.
- Witam, panie Glanc.
- Witaj Dariuszu. Jak tam nasze sprawy się mają ?
- Wędzonka zlikwidowany.
- Jakieś szczegóły ?
- Pal, pasek i wygłodniałe szczury.
- Yhym. W takim razie już przelewam resztę pieniędzy na pańskie konto – klik, odłożył słuchawkę.
W drzwiach pojawił się Dariusz. Od razu żona przywitała go bardzo serdecznie:
- Gdzie byłeś tak długo !
- Spotkanie z klientem się przedłużyło.
Z pokoju wybiegły dwie córki.
- Tatuś wrócił ! – chóralnie zawołały. Podnosząc je równocześnie, spytał:
- Czy kochacie tatusia ?
- Taaaaak !
- A czy macie ochotę na lody ?
- Taaaaak !
- No to chodźcie.
Od autora:
Jeżeli któregoś dnia na mojej działce zjawi się policja w towarzystwie detektywa, kryminalnych i antyterroryści spuszczeni na linach z helikoptera, uznam to za sukces opowiadania.
Trudno jakoś przeboleje
raczej nie ; ]
Będzie ciąg dalszy?
he, he ; D nie dzwoń, bo odkryją, że mam mysz w altance ; ]
Reklama
Partnerzy
Cytaty.eu - aforyzmy i sentencje Aforyzmy, Cytaty, aforyzmy, sennik Moje-Cytaty.com, Zamyslenie.pl - Aforyzmy dla Ciebie, Aforyzmy i cytaty