- HA ! Zaraz [...] – Przemio

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest Przemio — zgromadziliśmy 7 opinii.

...::Sen na jawie::...

- HA ! Za­raz zwa­le ci ko­nia – niesiony na fa­lach pod­niece­nia, prze­sunąłem pionek wprost na ko­nika kom­pu­tero­wego prze­ciw­ni­ka. W tym mo­men­cie roz­krzyczał się te­lefon. Pat­rzę: Ania dzwoni.
- No cześć Aniu. Co tam ? 
- Cześć Przem­ku. Nie wiem czy wiesz ale dziś u mnie urządza­my seans fil­mo­wy; przyj­dziesz ?
Pat­rząc na ze­garek, odpowiedziałem:
- Ewen­tual­nie mogę wpaść.
- Świet­nie. Bądź za pół godzi­ny.

Po bez­pie­cznym par­ko­waniu równo­ległym, udałem się pod dom Ani. Jak zwyk­le fur­tka była niedom­knięta, więc bez zbędnych ce­regieli wszedłem na po­sesję, wprost pod drzwi. Zas­tu­kałem. Słysząc tu­pot schodzącej Ani, płyn­nym a za­razem szyb­kim ruchem spraw­dziłem kon­dycję swych włosów. Mi­mo sto­sowa­nia ek­stra moc­nej pas­ty do włosów, cza­sem wiatr tar­mo­sił je, ro­biąc z nich spe­cyficznie, ar­tystyczny nieład. Tym ra­zem zbyt­nio nie na­mie­szał, więc nie nap­ra­cowałem się nad poprawkami.
Wtem ze zgrzy­tem ot­warły się drzwi a z nich wy­biegł czar­ny kot. Dra­matyz­mu sy­tuac­ji do­dał dźwięk huczącej so­wy. Oka­zało się, że to tyl­ko no­wy syg­nał wiado­mości sms.
Pod­czas ściąga­nia butów, Ania gdzieś się ulot­niła. Z rac­ji fak­tu, że nie byłem pier­wszy raz, wie­działem gdzie się udać. W po­koju w którym zaw­sze ogląda­liśmy fil­my, ni­kogo nie było. Zaj­rzałem też do kuchni, bo to miej­sce gdzie ko­biety pra­cują i od­poczy­wają. Tam również ni­kogo nie było.
Nie wpa­dając w pa­nikę, pos­ta­nowiłem spraw­dzić górne piętro. Idąc tak, podzi­wiałem piękne ry­sun­ki Ani, zaj­mujące każdy wol­ny ka­wałek ściany. Je­den na­wet wi­siał na su­ficie. Nag­le doj­rzałem bla­de światło. Wy­ciekało z niedom­kniętych drzwi po­koju. Jak się oka­zało, w nim prze­bywała Ania. Stała sa­ma, w blas­ku za­palo­nym świe­czek. Była ja­kaś in­na niż zwyk­le. Pat­rzyła na mnie i bar­dzo szyb­ko od­dychała.
- Czym się tak zmęczyłaś ? 
Za­miast od­po­wie­dzieć, po­deszła bliżej. Do­piero te­raz zauważyłem, że Jej czar­na su­kien­ka (a może spódni­ca – nie znam się na tym) zos­tała za­mieniona na halkę. Te­raz i ja zacząłem szyb­ciej oddychać.
- Pa­miętasz Syl­wes­tra ? – spy­tała.
- No pew­nie – odpowiedziałem.
- A pa­miętasz py­tania i od­po­wie­dzi do­tyczące ciebie, przy grze w bu­telkę ?
Grze­biąc w za­kamar­kach pa­mięci, odpowiedziałem:
- Chodzi Ci o psa czy może...

SYL­WESTER 2012

- Uwa­ga kręcę ! – za­wołał Ka­rol i zakręcił.
- O Prze­mek ! – za­wołali wszys­cy zgodnie.
- Py­tanie czy za­danie ?
- Py­tanie – od­po­wie­działem.
Po słow­nych prze­pychan­kach, ne­goc­jacjach i kłótniach, w końcu padło pytanie:
- Jeżeli któraś z tu obec­nych dziew­czyn, np. Ania, zap­ro­pono­wała by ci pójście na górę, noo wiesz po co, to czy byś poszedł, He He ?
- Hmm, raczej tak.
- Na se­rio ?!
- No jak by chciała.
Wyczu­wając na­pięcie i niezręczność sy­tuac­ji, szyb­ko por­wałem bu­telkę. Kręcąc nią, zawołałem:
- Py­tanie czy zadanie...

...o pójście na górę ?
- Więc jes­teśmy; sa­mi, na górze i nikt nam nie przeszkadza.
- A Jed­no­rożec ?
- Po­myślałam i o tym. O tam sie­dzi na krześle z za­wiąza­nymi oczami.
Fak­tycznie sie­dział. Wra­cając spoj­rze­niem od Jed­no­rożca, zauważyłem Anię stojącą o wiele bliżej niż przed chwilą. Za każdym ra­zem, gdy na­bierała po­wiet­rza, trącała mnie swy­mi pier­siami. Będąc świadom kon­sekwen­cji, złapałem Ją za biod­ra i spoj­rzałem w dół...

No dob­ra. W tym mo­men­cie muszę przer­wać swe opo­wiada­nie. Mój bo­hater, czy­li ja, zna­lazłem się w trud­nej sy­tuac­ji. Nie chcę wy­korzys­tać niewin­nej dziew­czy­ny ale z dru­giej stro­ny, od­mo­wa była by również bo­les­na, więc życzę wszys­tkim miłego dnia i kończę na tym, pa.

opowiadanie • 4 stycznia 2012, 12:23

"bez­pie­czne par­ko­wanie równo­ległe" :)
niezły ok­sy­moron ;) 

Ha ha .. su­per ..z życia wzięte a może z życiowej wyob­raźni .. za­kończe­nie po­wala :))))) 

Ah, ta two­ja ra­dos­na twórczość... Aż chce się ją czy­tać. ;) 

Sa­dys­ta! Wo­bec czy­tel­ników, ma się ro­zumieć... ;) 

No, no pat­rzę, że opłaca się tu wra­cać ;)
Roz­wa­liłeś mnie od wstępu z "HA ! Za­raz zwa­le ci ko­nia " do "No dob­ra. W tym mo­men­cie muszę przer­wać swe opowiadanie"
Miałam ochotę wstać i Cie trzepnąć, ale cóż, Twój bo­hater ad­re­su nie podał.
Poz­dra­wiam i jak naj­bar­dziej ku­piłeś mnie tym ;) 

Ty­le mu­siałem cze­kać.. ale war­to było. Ge­nial­nie mi się czy­tało. Szczególnie, że to coś.. faj­ne­go. Pozdr. 

Kur­cze, tak się nie ro­bi:) Ja się roz­kręcam, a tu ko­niec. Ogólnie bar­dzo lu­bię Two­je opo­wiada­nia, pop­ra­wiają hu­mor. Pozdrawiam:) 

Facebook
Reklama
Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Afo­ryz­my, Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Moje-Cytat­y.com, Za­mys­le­nie.pl - Afo­ryz­my dla Ciebie, Aforyzmy i cy­taty

Reklama
Autorzy
Abe Sztaudynger Lincoln

Sheldonia

Użytkownicy
O P Q
Reklama