- Ale pięknie wygląda [...] – Przemio

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest Przemio — zgromadziliśmy 28 opinii.

...::Randka w kinie::...

- Ale pięknie wygląda – po­myślałem widząc Ka­się stojącą pod bramą – nor­malnie jak gołębie w locie.
Jej czar­ne, pros­te włosy kończyły się ideal­nie na ra­mionach. Ub­ra­na była w czar­ny płaszcz, który długością przeg­ry­wał tyl­ko kil­ko­ma mi­limet­ra­mi z jej spódniczką; również czarną. Czar­ne miała też le­gin­sy i pod ko­lor dob­ra­ne, oczy­wiście czar­ne ko­zaczki z brązo­wym fu­ter­kiem, sięgające pra­wie po ko­lona. Stała trochę niez­grab­nie ale prze­cież nie ma ideałów. Widząc mnie rzekła:
- Hej.
- Wi­taj – od­po­wie­działem – cud­nie wyglądasz.
- Dziękuję.
Zauważyłem, że się peszy, więc wręczyłem czer­woną różyczkę, zas­ta­nawiając się, czy nie skłamać, że to z mo­jej działki ale zaczął prószyć śnieg, więc da­rowałem so­bie to kłam­stew­ko. Gdy wziąłem ją pod rękę, poczułem nieziem­ską woń jej per­fum. Ocza­rowa­ny wyglądem i odurzo­ny za­pachem, miałem mały prob­lem z ot­warciem drzwi sa­mocho­du. Pew­nie to przez mróz ale jed­nak krępująca sy­tuac­ja.
Przez całą drogę ga­daliśmy. Miałem wrażenie, że zna­my się od dziec­ka al­bo i jeszcze dłużej. Nor­malnie była jak naj­lep­szy ko­lega, jak kum­pel spod ce­li, czy też jak ko­niok­rad, z którym można ko­nie kraść. W su­mie to była lep­sza od nich, bo miała cyc­ki a ko­ledzy nie.
W końcu pod­jecha­liśmy pod ki­no. Po za­par­ko­waniu, szyb­ko wys­koczyłem z sa­mocho­du i ot­warłem drzwi. Na szczęście tym ra­zem bez prob­le­mu. Z rac­ji te­go, że jest to sta­re ki­no a z su­fitu sy­pie się tynk, bez naj­mniej­szych oporów weszliśmy do środ­ka. Przy ka­sie też ni­kogo nie było, więc szyb­ciut­ko ku­piłem bi­lety i uda­liśmy się do sa­li z wiel­kim ek­ra­nem na którym le­ciały już rek­la­my.
A my na­dal wciąż ga­daliśmy. Nor­malnie z każdą mi­nutą czułem jak strzałka Amo­ra wbi­ja się co­raz głębiej w mój tyłek.
No i nad­szedł czas fil­mu. Główny bo­hater do­wie­dział się, że ma trudną misję do wy­kona­nia ale z rac­ji kry­zysu, dos­ta­nie tyl­ko ro­wer, napędza­ny siłą włas­nych nóg. Tak wy­posażony ruszył do Wietnamu.
- Ale nu­dy – po­wie­działa Kasia.
- Może za­raz się rozkręci.
- Wątpię – i ukłuła mnie w brzuch.
Nies­te­ty ale mam gil­gotki, więc zacząłem piszczeć jak panienka:
- Aaaa ! Przes­tań.
Mo­je pis­ki jak­by ją zachęciły, bo te­raz już dwo­ma ręka­mi ata­kowała mój bied­ny brzuszek.
- Jak nie przes­ta­niesz, to ci od­dam – zag­ro­ziłem. Zas­tygła w bez ruchu i rzekła:
- No da­waj, jak ta­kiś mądry.
De­likat­nie, więc położyłem dłoń na jej brzuchu. Nie drgnęła. Widząc jej uśmiech na twarzy, za­cisnąłem rękę a drugą wbiłem pod żeb­ra. Te­raz to ona piszczała i wrzeszczała. Na szczęście ni­kogo nie było na sa­li, więc kon­ty­nuowa­liśmy tę walkę. W końcu nasze spoj­rze­nia się zderzyły i coś zais­krzyło w powietrzu.
- Ata­kuj pier­wszą bazę –pod­po­wie­działo Serce.
- Ale zrób to de­likat­nie – do­powie­dział Mózg.
Tak też uczy­niłem. Po­woli zbliżyłem się do twarzy Ka­si i naj­de­likat­niej jak tyl­ko mogłem, musnąłem jej usta.
- A te­raz z języczkiem – za­wołało Serce.
- Jeszcze za wcześnie – za­suge­rował Mózg.
I znów posłuchałem się Mózgu. De­likat­nie us­ta­mi złapałem jej górną wargę i przyg­ryzłem. W od­po­wie­dzi, ona zro­biła to sa­mo z moją dolną wargą.
- Ata­kuj języ­kiem ! – znów wołało Ser­ce.
Po chwi­li na­mysłu, wsunąłem język. Szyb­ko go wyłapała i te­raz we dwo­je ob­ra­caliśmy językami.
- Su­per – ucie­szyło się Ser­ce – a te­raz dru­ga baza.
- Pa­miętaj o de­likat­ności – wtrącił się Mózg.
Z lekką nutką niepew­ności, wy­ruszyłem dłonią w podróż po Ka­si ciele. Zacząłem od brzuszka. Po­woli, zygza­kowa­to jak wąż pełzłem co­raz wyżej aż do­tarłem na wzniesienie. Zam­ruczała. Zachęco­ny tym, na­jechałem całą dłonią i złapałem ją jak mokrą gąbkę, którą trze­ba wy­cisnąć z wo­dy. W ten sposób chy­ba urucho­miłem jakąś dźwig­nię, bo poczułem jak jej język zaczy­na przyśpie­szać. Zaczęła też co­raz ciężej od­dychać, więc uwol­niłem jej us­ta i przys­sałem się do szyi. W tym mo­men­cie zro­biła coś cze­go się nie spodziewałem – wplotła swe pal­ce w mo­je włosy – aaaa ! Ty­le się sta­rałem, żeby równiut­ko układały się na bok a ona je roz­czochrała, eh. No cóż, ta­ka jest ce­na za cyc­ki.
Gdy już skończyła tar­mo­sić me włosy a ja wys­tar­czająco oz­na­kowałem jej szyję, powróciłem do ust. Na to za­wołało Serce:
- Te­raz zos­tała ci do zdo­bycia os­tatnia ba­za.
W su­mie Ser­ce miało rację, więc po­wolut­ku wy­cofałem się i ruszyłem ku dołowi. Z rozpędu przeo­czyłem spódniczkę i zat­rzy­małem się na ko­lanie. I znów pod górkę. Gdy już wyczułem ma­teriał, de­likat­nie pal­cem pod­niosłem skra­wek spódni­cy i wjechałem całą dłonią. W tym mo­men­cie roz­chy­liła lek­ko no­gi.
- Masz zielo­ne światło ! – wrzeszczało Ser­ce – do ata­ku !
Cóż mogłem począć; ruszyłem. Czym byłem da­lej, tym było ciep­lej aż na­jechałem na ja­kieś zgru­bienie.
- Czyżby ma­cica jej wy­padła ? – po­myślałem – a może ma tak wielką łechtaczkę ? O ra­ny, to się po­ruszyło ! To z pew­nością Ob­cy ! Aaaaa !
Już chciałem uciec ale złapała mnie za rękę.
- Muszę ci coś wyz­nać – przemówiła.
- Tak ?
- Gdy się dwadzieścia lat te­mu urodziłam...
(w tym mo­men­cie cały Wszechświat wstrzy­mał oddech)
...byłam chłop­cem.

opowiadanie • 29 stycznia 2012, 10:10

Całe szczęście :)) I tak trzy­maj Przemku.
Czy­li, to tyl­ko wytwór buj­nej wyob­rażni.
Pisz da­lej. Pozdrawiam 

w realu jes­tem raczej nieśmiały ; ] 

Przemku
Jed­nym tchem przeczy­tałam dwa os­tatnie opo­wiada­nia.
To dru­gie mnie zszokowało...:)
Zas­ta­nawiające, że lu­bisz te­maty dam­sko-męskie i jes­teś w tym dob­ry (w opo­wiada­niach oczy­wiście :))
Cieka­we jak to wygląda w realu u Ciebie?:) 

Mis­trzos­two :) 

No nieeeee... Jak doszłam do "ma­cica jej wy­padła", to mi wy­padła... szklan­ka z ręki. ;D 

heh ; ) a ja wolę ra­no dob­rze zjeść, niż siadać przed kom­pu­ter ; ) 
ale aż 11 godzin pra­cy ? nieźle ; D 

Przemku,
Nie ma cze­go zaz­drościć- 5:45 to 15 mi­nut przed wyjściem do pra­cy- stojąc już w bu­tach i ze skro­baczką do szyb w rękach jeszcze spraw­dzam co na cy­tatach słychać- jak tra­fię na ta­ki smaczek jak Two­je opo­wiada­nie to muuuszę przeczy­tać- to ta­ki napęd na naj­bliższe 11 godz. pracy:) 

ha, ha ; D a mnie zaw­sze ku­siło, żeby ob­ciąć im włosy ; ) ale to były lal­ki sios­try, więc nic z te­go nie wyszło... 

Co do bied­ne­go Ke­na... :D Też kiedyś spraw­dziłam i był to dzień, w którym os­ta­tecznie porzu­ciłam za­bawę lal­ka­mi Bar­bi ;p Trauma na całe życie:) 

bez­pie­czeństwo naj­ważniej­sze ; )
aha, nie spraw­dzaj Ke­na, bo już kiedyś spraw­dziłem - ma to sa­mo co Bar­bi ; D 

Ka­ludio, dziec­ko dro­gie, nikt do czy­tania Cie nie zmuszał ; ) ale jeżeli Cie zgor­szyłem tudzież/i zaw­stydziłem, przep­raszam - to było (przed)os­tatni raz ; ] 

1 2 3

Facebook
Reklama
Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Afo­ryz­my, Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Moje-Cytat­y.com, Za­mys­le­nie.pl - Afo­ryz­my dla Ciebie, Aforyzmy i cy­taty

Reklama
Autorzy
Coelho Byron Mandela

Przemio

Użytkownicy
O P Q
Reklama