Obok ciebie funkcjonuje niezliczona [...] – Mirelkaa

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest Mirelkaa — zgromadziliśmy 3 opinie.

Obok ciebie fun­kcjo­nuje niez­liczo­na ilość is­tot żywych, a ty wciąż czu­jesz się samotny.
Prze­cież lo­gicznym jest to, że sam z włas­nej wo­li nie za­biegasz o to pot­worne poczucie.
A jed­nak jes­teś sam.
Uśmie­chasz się, krocząc as­falto­wymi uli­cami, miej­ski­mi chod­ni­kami, wiejskimi
szo­sami wszem i wo­bec wyk­rzy­kujesz jak dob­re masz życie.
Jak cie­szysz się każdym od­dechem, każdym uśmie­chem, którym zos­ta­jesz obdarowywany.
Nie wy­daje ci się,że to tak nap­rawdę jed­na, wiel­ka far­sa. Nie czu­jesz się tak jak­byś stał
na sce­nie mar­ne­go, jed­nooso­bowe­go teatru?
Nie czu­jesz się jak­by życie zro­biło z ciebie ma­rionetkę, za której sznur­ki pociągają
wszys­cy oprócz ciebie.
Jes­teś bez­radny, od­dychasz sa­mois­tnie, na­wet nad tym nie spra­wujesz kontroli.
Jes­teś miałki, bez­bar­wny, uchodzi z Ciebie ra­dość, która i tak była czystą
imaginacją,
Niosąc as­falt na po­deszwach myślisz tyl­ko o tym żeby dot­rzeć do celu.
Zam­knąłeś się na realizacje.
Już z nicze­go nie czer­piesz in­spi­rac­ji, już nic nie da­je ci satysfakcji.
Czu­jesz ten me­taliczny pos­mak w ustach?
To nie wi­na tych ton pochłanianych przez ciebie spalin.
To ty sta­jesz się kimś na wzór żelaz­ne­go mon­strum, coś jak­by robot.
Po­woli uchodzą z ciebie wszys­tkie uczucia.
Gdzieś w zur­ba­nizo­wanej przes­trze­ni gu­bisz tą miłość która tak roz­pa­lała two­je zmysły.
W jed­nym z twoich ulu­bionych klubów gdzie prze­piep­rzałeś całą swoją wypłatę
sta­wiając drin­ki tym, które w swoich to­reb­kach nie mogły zna­leźć do­wodu osobistego.
To właśnie tam za każdym ra­zem uchodziło z ciebie człowieczeństwo.
Wra­cając do swoich czte­rech ścian, znaj­do­wałeś azyl dla swo­jego brud­ne­go serca.
Wszys­tko co niemo­ral­ne, wy­naturzo­ne cho­wałeś jak gdy­by nig­dy nic pod pie­rze poduszki.
Ra­no syn­drom dnia poprzedniego.
Siedząc za swoim kor­po­racyj­nym biur­kiem nie mogłeś wypędzić ze swo­jej już tak chorej
głowy tych cho­ler­nych wyrzutów sumienia.
To zaczęło prze­radzać się w paranoję.
Nie mogłeś zna­leźć so­bie miej­sca, wszędzie słyszałeś dzi­ki, prze­raźli­wy śmiech
tych życzliwych.
Miałeś dosyć.
Wbiegając po ka­mien­nych scho­dach ka­mieni­cy omal nie skręciłeś karku.
Wpa­dasz do mie­szka­nia, za­maszys­tym ruchem ręki ze szkla­nego sto­lika zgarniasz
do­kumen­ty, kluczy­ki do sa­mocho­du, pieniądze.
Za­mykasz drzwi.
Wsiadasz do auta.
Włączasz swoją ulu­bioną płytę.
Czu­jesz woń no­cy, przyp­ra­wia cię o dreszcze, przy­wołuje wspomnienia.
Przyspieszasz.
Uciekłeś.
Czy następnym ra­zem też uda ci się choć na chwilę zapomnieć.

Wy­paczo­ny Codzien­nością.

myśl • 2 października 2010, 08:42

Bar­dzo piękny tek­st, ty­le siebie można w nim odnaleźć...

Plus to za mało! 

WOW! 

... bar­dzo ład­nie to opi­sane... zasługu­je na plu­sa choć po­win­no się zna­leźć wśród opowiadań 

Facebook
Reklama
Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Afo­ryz­my, Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Moje-Cytat­y.com, Za­mys­le­nie.pl - Afo­ryz­my dla Ciebie, Aforyzmy i cy­taty

Reklama
Autorzy
Kazantzakis Süskind Cezar

Irracja

Użytkownicy
L M N
Reklama