Hagiwara Sakutaro

Miłość niespełniona to specyficzny (...)

Jeśli masz już konto w serwisie, zaloguj się.
Jeżeli nie, skorzystaj z rejestracji - dodanie nowego komentarza nie będzie wymagało ciągłego podpisywania się czy podawania adresu e-mail oraz będziesz mieć pewność, że komentarze podpisane Twoim pseudonimem są Twojego autorstwa...

Ilość komentarzy: 89

Popularni

Komentarz:


podpis
— adres e-mail

Komentarze (89) | OCENA: 4.74 (550)

Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści. Miejmy się na baczności przed jej ofiarą - myślącym samotnikiem.

 — Hagiwara Sakutaro

 

przeszukuję internet w poszukiwaniu czegoś co pomoże mi zrozumieć mój stan , poznałem ją jeszcze przed świętami w dość nietypowej sytuacji , na pierwszy rzut oka ładna dziewczyna ale jak dla mnie nic więcej . Kolega zasugerował ,że powinienem spróbować , sam nie wiem czy go teraz za to przeklinać czy być mu wdzięcznym ; spotkałem się z nią w 3 razy no i zachorowałem , mam wrażenie ,że ona też nie jest obojętna , a tu niespodziewanie na ostatnim spotkaniu dowiaduje się ,że wyjeżdża na 6 miesięcy na sokratesa , pierwsza reakcja na jej propozycję nie angażowania się to ok , bo w końcu widziałem ją w sumie 4 razy , nic się nie stało , zostaniemy przyjaciółmi ;moment pożegnania ,stoimy na schodach ,w głowie kłębią się myśli ,emocje nakazują zbliżyć się, pocałować , mocno się przytulić , sam nie wiem co mnie powstrzymało , wciąż jestem na siebie zły ,jaki ja jestem głupi .
Potem było już tylko źle , nagłe uczucie buntu ,czemu odbierane mi jest coś co jeszcze się na dobre nie zaczęło , dlaczego moje pragnienia , emocje , wyobrażenia są deptane tak bezlitośnie . Z jednej strony nie winię jej za takie zachowanie , najwidoczniej zauważyła mój stan i chciała oszczędzić mi smutków , może też sama poczuła ,że coś się z nią zaczyna dziać i nie chciała narazić się na cierpienie w przyszłości , tego już najprawdopodobniej się nie dowiem , choć w głębi serca łudzę się ,że jeszcze się z nią spotkam przed jej wyjazdem i powiem absolutnie wszystko co gnieździ się gdzieś głęboko we mnie

I pamiętajcie życie to dziw..

dopisał(a): rafalb,
dn. 2008-01-18, o godz. 00:49:34

 

Mi to wszystko przeszło. Ale nie tylko cierpienie i rozpacz. Radość i szczeście tez mineło. Jakbym był widzem w teatrze włąsnego życia. Nie cierpie już. Ale nie umiem tez cieszyc sie z powodu, że juz nie boli. Czy to jest obojętnosc? Czy bolalo tak bardzo ze juz nigdy nie bede potrafił nic czuc? Nie wiem. Setki tysięcy pytań. I zadnego głodu odpowiedzi. Oklamywala mnie przez rok. Zdradzała, oszukiwała. Bawiła sie mną. A potem po prostu wyrzuciła do kibla i spuściła wodę. I po tym wszystkim wciąż skamlałem o litość. O te "jeszcze jedna szanse". Tylko śmiech i kpina. I slowa "najlepiej by bylo żebys sie zabił". Czy grzechem jest kochać? Czy zbrodnia jest gotowość oddania zycia za jeden uśmiech tej drugiej osoby? Czy warto kolejny raz kurczowo łapac sie ostatniego skrwaka nadzieji by dowiedzieć się, że była to kolejna gra? Gra w której jest sie bezwolnym pionkiem? Czy porpostu cierpienie tak wykrzywiło moja osobowość i psychike, ze trzeba mnie odizolowac dla dobra społeczenstwa? Nie prosze o pomoc, bo na to jest jest za pozno. Prosze o wyjasnienie co sie ze mna stalo ze stalem sie TYM czym jestem

dopisał(a): Maciek,
dn. 2008-01-16, o godz. 20:46:21

 

Nikt tak nie umie zniszczyc facetowi zycia i psychiki niz kobieta ktora nim pogrywa

dopisał(a): .,
dn. 2008-01-16, o godz. 20:23:07

 

Dziewczyny czytajac wasze komentarza macie racje, ale trudno brać wszystkich do jednego worka. Wy również potraficie zniszczyć życie sam tego doswiadczyłem, bywaja też faceci którzy się też bardzo angażuja w zwiazek, tak że wiem jak to później jest, juz od 6 lat jestem sam, i właśnie stwierdziłem że jest mi pisane być samamu, chetnie z wami pogadam mój gg 6397244

dopisał(a): tobik,
dn. 2008-01-14, o godz. 01:28:45

 

Jasne super no fajnie..Wy wszystkie jesteście najbiedniejsze i wogole..ja po 1,5 roku mieszkania razem poprostu tez usłyszałem ze ona ma dość.

dopisał(a): Ba....,
dn. 2008-01-10, o godz. 01:22:26

 

Skąd ja to znam..:( byłam z chłopakiem 3 lata temu, bardzo Go kochałam i nadal coś czuję tyle, że to juz nie to samo uczucie co kiedys :( a wiecie czemu?? Bo potraktował mnie jak zwykłą szmate, którą może się zabawic a pozniej zmieszac z błotem i wyrzucic bez słowa...:( spotykalismy sie przez poł roku- moze to nie dlugo, ale dla mnie nie liczy sie ilosc spedzonych dni tylko uczucie, a wtedy bylo naprawde okropnie duze- a teraz juz nic po nas nie pozostało. Gdy spotykam go na ulicy serce zaczyna mi mocniej bic...on ma dziewczyne, a ja nie moge sie pogodzic z tym ze to ona jest przy nim a nie ja :( Czemu zawsze dziewczyny sie angażuja w zwiazek i czemu dziewczyny musza cierpiec najbardziej??? Nie potrafie sobie odpowiedziec na to pytanie...:( zastanawiałam sie, czy to napisac ale jak przeczytałam wasze historie to pomyslałam : co mi tam...i tak o to moj wpis sie pojawił.!!

dopisał(a): KlaudinaxD,
dn. 2008-01-09, o godz. 22:39:51

 

tak sobie mysle ze chyba lepiej byc sama niz życ w zwiazku takim jak ja......... kt0 by pmyslam 4 lata temu ze wkoncu bedziemy razem???? nikt a wiecie czemu??? on zawsze mial wokół siebie pełno dziewczyn... na na imprezie to nawet i 10 umial zdobyc...nio ale jakies 9 miesiecy temu zaczał do mnie mocniej startowac nio i dalam sie skusic tak dla zabawy jednak on mnie zapewnial ze to nie dla zabawy itp no i moze tak jest no ale zawsze jest jakies ale niby jestesmy razem ale co to jest za zwiazek dla picu???/ gdy jest u mnie jest wszystko ok jest poprostu najcudowniejszym facetem na tej ziemi... ale w ciagu dnia to nawet by nie umial zadzwonic... ani esemeska wysłac juz nie wspomne o imprezach na których niby razem a i tak osobno.... gdy jestem chora woli jechac na impreze niz ze mna siedziec to nie ten sam typ jak inni kochajacy faceci którzy zawsze sa przy soim połówkach.... boli mnie to i rycze po nocach ale co ja moge wiecej zrobic rozmaialm z nim ale to i tak nic nie daje mowi ze sie zmieni ale niby kiedy>???????????? mam juz tego dosc!!!! juz nie wiem co mam robic-nawet jego koledzy mówia mi ze on ma wielkie szczescie ze jestem z nim i ze chetnie by mu skopali tyłek za to ze mnie olewa,..... juz trace siy chcilam zerwac ale nie potrafie.....

dopisał(a): ania:(,
dn. 2008-01-05, o godz. 06:55:27

 

męczę się już 2 lata z powodu niespełnionej miłości, nie mam nikogo i myślę tylko o nim. Wątpię bardzo że uda mi się kogoś kiedyś tak pokochać jak jego. Życie jest niesprawiedliwe!!!!!

dopisał(a): Agnieszka,
dn. 2008-01-03, o godz. 19:46:47

 

męczę się już 2 lata z powodu niespełnionej miłości, nie mam nikogo i myślę tylko o nim. Wątpię bardzo że uda mi się kogoś kiedyś tak pokochać jak jego. Życie jest niesprawiedliwe!!!!!

dopisał(a): Agnieszka,
dn. 2008-01-03, o godz. 19:45:35

 

To teraz ja zabiorę głos jako mniejszość tutaj. Tak , jestem gejem. Pogodziłem sie z tym jakieś pół roku temu.Nie miałem już sil na walkę z samym sobą . I tak nic nie zmienię, po prostu tak mnie rodzice "skrzywdzili". Ale odbiegam od tematu. Zaczęło sie to jakieś 4 lata temu. By sobie ON. Pewnego dnia w liceum ( uczył sie ze mną) miałem jakiegoś dołka. Siedziałem kuckiem przy ścianie ze zwiszoną głową. Podszedł ON,ukucnął przy mnie, chwycił mój podbródek i uniósł na poziom jego oczu mówiąc ze będzie dobrze przy tym uśmiechając sie. Wtedy coś we mnie pękło. Dziewczyny poszły precz a pozostał ON. Mijały miesiące a ja zdawałem sobie wkońcu sprawę ze to jednak nie przyjaźń do niego czuje. Jednak ON woli kobietki na moje nieszczęście. Zacząłem popadać w dołki. Wiedziałem ze nic sie miedzy nami nie wydarzy a jednocześnie każdy moment myślałem o nim i to samo sprawiało mi ból. Wkońcu nasze drogi sie rozeszły lecz uczucie pozostało. starałem sie go znienawidzić, odrzucić, ignorować... nic nie pomogło. Teraz nawet mam chłopaka lecz ciągle myślę ze dla mojego obecnego nie byłbym gotów aż tak sie poświęcić co JEMU. Koszmar ciągnie sie 4 lata, nie dając mi być szczęśliwym, wprawiając w dołki . Mówi sie ze pierwszej miłości nie da sie zapomnieć, zawsze będzie związek we trojkę a dodając ze ON woli kogoś innego niż ja to cóż... mam za przeproszeniem przesrane ;/

dopisał(a): Klimek,
dn. 2007-12-04, o godz. 06:29:17

Strona 3 z 9