Duma bez pokory - (...)
Jeśli masz już konto w serwisie, zaloguj się.
Jeżeli nie, skorzystaj z rejestracji -
dodanie nowego komentarza nie będzie wymagało ciągłego podpisywania się
czy podawania adresu e-mail oraz będziesz mieć
pewność, że komentarze podpisane Twoim pseudonimem są Twojego autorstwa...
Ilość komentarzy: 11
Popularni
-
Paulo Coelho
brazylijski pisarz i poeta
urodził się w Rio de Janeiro -
Sztaudynger
polski poeta i satyryk urodzony w Krakowie -
Phil Bosmans
belgijski pisarz
i duchowny katolicki -
Jan Paweł II
łac. Ioannes Paulus II
właśc. Karol Józef Wojtyła -
Szekspir
angielski poeta
dramaturg i aktor -
Nietzsche
filozof i pisarz
tworzący w języku niemieckim -
Jonathan Carroll
amerykański pisarz
będący znanym twórcą fantastyki -
Dostojewski
pisarz rosyjski -
Schopenhauer
filozof niemiecki
przedstawiciel
pesymizmu w filozofii
Reklama
Droga Rossi Emiliano!
Masz rację, chyba zbyt pochopnie Cię zaszufladkowałem. Ujęła mnie za serce Twoja wyprawa do krainy tępogłowych, którzy spalili mojego pradziadka. Doktor Bruno jest jednym z moich mistrzów duchowych, toteż każdego, kto zadaje sobie trud poznania tej Postaci, darzę z góry sympatią. „Matematycznie” wychodzi więc na to, że i Ciebie też powinienem…
Niepokoi mnie tylko, że ostrze swej nieposkromionej inteligencji skierowałaś w kierunku metaforycznego „prawnuka”. Jestem wzruszony precyzją Twoich obliczeń, ale chyba domyślasz się, że doskonale wiem, co znaczy prefiks pra-.
Twoje zarzuty odnośnie moich literówek są kompletnym nieporozumieniem, albowiem popełniono zaledwie jedną (z*). Niezrozumiałe jest zatem, dlaczego użyłaś w tym kontekście liczby mnogiej? No, chyba że zdradziłaś się nieznajomością terminu „womitować”. Odsyłam do stosownego słownika, z którego dowiesz się, że to tyle co „rzygać”. Ale nie martw się, nie jesteś zapewne jedyną osobą w tym kraju, która nie zna tego pięknego słowa.
Wybacz, że nie pochyliłem się z należnym szacunkiem nad potopem Twoich szyków przestawnych, ale łamigłówki wolę raczej rozwiązywać przy szachownicy. Wtedy zmuszony jestem do podejmowania próby przeniknięcia zamysłów mojego przeciwnika. Z kolei od nieszachowego interlokutora oczekuję, że nie będzie aż tak bardzo skrywał swoich zamiarów. Powiem Ci w konfidencji, że im skomplikowaniej, tym głupiej, ponieważ sprawdzianem tego, czy ktoś zrozumiał dogłębnie jakiś problem, jest to, że potrafi go ująć możliwie najprościej. Mówię to jako Pedagog Maximus.
Z „czytaniem ze zrozumieniem” problemów nie mam, może tylko teksty, które ktoś podsuwa mi przed oczy, są zbyt bełkotliwe.
Co do zarzutu o brak „zdoleności” do bycia prawdziwym facetem, odpowiem tak - jak powszechnie wiadomo, kobieta zmienną jest, co sprawia, że jej stanowcze „nie” nie oznacza tego samego, co w języku Panów tego świata.
Nie chcę być niegrzeczny, lecz przypominam, że przymiotnik „kedarowy” powinien być pisany z wielkiej litery, gdyż jest odpowiedzią na pytanie czyj? (Jordanowy – czyli usynowiony przez Giordana) – a nie jaki? – co oznacza jakościowo różne dystynkcje: od posiadacza atrybutów do domokrążcy.
Moja niezawodna intuicja podpowiada mi, że to szampanskoje igristoje obalimy wspólnie. Czyli Ty, Emilka, ja i jeszcze Ktoś. A zatem elastycznym ruchem bananka szachowego przetransponujmy się na pole wszechogarniającej miłości i zapomnijmy o kopniakach wymierzonych w sfery łonowe.
Bezanagramowy Kedar.
dopisał(a): Kedar,
dn. 2006-02-27, o godz. 04:40:53
…istotnie, co z tego faceta z/a/* chuj i polonista, jeśli z czytaniem ze zrozumieniem ma problemy..?; cóż z Niego za mężczyzna, jeżeli banalnej prośby kobiety o zaniechanie korespondencji respektować zdolen nie jest..?
* - w sprawie literówek dojaśnienie i zarazem nadzieja ma, iż słowa dotrzymasz w temacie kasacji medium
dopisał(a): Drosera,
dn. 2006-02-26, o godz. 22:13:05
Pachnąca oszałamiająco owadożerna Bylino!
Skorzystałem z Twojej propozycji i wziąłem do ręki banana, zdjąłem lekko pomarszczoną skórkę, po czym wypałowałem. Oj, cóż to było za pałowanie! Biedny banan leży teraz w koszu na śmieci i myśli se pewnie: „Co z tego faceta z chuj?!”.
Droga Rossi, czuję się teraz bajecznie wyluzowany, a zatem poflirtujmy jeszcze. Po pierwsze, medium, dzięki któremu z Tobą rozmawiam, zapewnia mnie, że żadnych literówek w moim tekście ni ma. Sprawdzę to. Jeśli kłamie, zginie marnie. Ale intuicja podpowiada mi, że to raczej kolejne z Twoich złośliwych ukąszeń (prawdopodobnie po przeczytaniu mojej wypowiedzi łzy żalu napłynęły Ci do oczu, co utrudniło precyzyjne jej odczytanie. Ekran jawił się jakby za mgłą, literki poczęły falować, a w Twojej skołatanej główce pojawiła się nieznośna myśl, która będzie Cię już prześladować do końca życia: „O kurwa, dlaczego ja tak nie potrafię!?”).
Po drugie, pedagog ze mnie wyśmienity, mógłbym nawet o sobie powiedzieć Pedagog Maximus, ale wrodzona skromność nie pozwala mi na to. Życzę Ci tylko, byś miała kiedyś okazję spotkać jakiegoś mojego ucznia. Ale wiem, że to i tak się nigdy nie stanie.
Nie załamuj się, wydzielaj nadal swoje śmiercionośne enzymy, pożeraj maluczkich, ale z Wielkimi uważaj – mogą Cię zadeptać.
Myślę o Tobie nadal w samych superlatywach, no i czekam na odpowiedź.
Zrelaksowany Kedar.
dopisał(a): Kedar,
dn. 2006-02-26, o godz. 21:34:42
Kedarze - jesteś marnym pedagogiem... wnioski wyciągasz pośpieszne i bałamutne do tego...
...jak na polonistę, nazbyt wiele literówek pomieszczasz w tekście...
...rozkoszuj się słowotokami swego autorstwa wyłącznie zatem, co oszczędzi Ci w przyszłości konieczności zawieszania oka na moich wypocinkach...
...i jeśli można - cytatem bezimiennym i inwektywnym polecę na zakończenie, zadobytym z sieci ongiś: "pałuj się bananie", bo mi on okropnież podpasował do sytuacji... serdecznie pozdrawiam :)
...ach! ...nie odpisuj, bo mi ocząt szkoda...
dopisał(a): Drosera,
dn. 2006-02-26, o godz. 20:34:10
Powabna Rossi, przed chwilą usłyszałem (sic!) Twoje słowa skierowane do mnie. Powiem najdelikatniej, jak można. Otóż, „zakałapućkałaś się” na amen alleluja! A zatem wybacz, że nie będę tracił czasu na rozsupływanie Twoich gordyjskich węzełków. (Był tylko jeden taki Ktoś, na którego węzełkach wyłamywałem sobie godzinami palce, by dotrzeć do wątku. Gość nazywał się James Joyce, a gordyjskie struktury to „Ulisses” i „Finnegan’s Wake”). Jako polonista przypominam tylko, że jeżeli chcemy przekazać komuś jakąś myśl, powinniśmy to zrobić możliwie jak najzwięźlej, gdyż zwięzłość jest właśnie kwintesencją dobrego stylu. Prawda ta dotyczy również ogromnych połaci literatury, wyjąwszy spod jej prawa jedynie tych, którzy w bełkocie osiągnęli mistrzostwo świata i stworzyli z niego jakość artystyczną (np. Pasek czy Szekspir…). Resztę świata obowiązuje zasada Chestertona, który każdemu początkującemu pisarzowi radził jedno: jeżeli po raz drugi czytasz to, co przed chwilą napisałeś, broń Boże niczego nie dopisuj! Zrób raczej coś odwrotnego – wyrzuć wszystko to co zbędne. Od razu poczujesz, że tekst zyskał na jakości.
Szkoda, że idea wegetarianizmu nie jest dla Ciebie tak istotna, jak mi się wydawało. Dla mnie jest ona sprawą kluczową, jeżeli chodzi o stosunek człowieka do Przyrody.
Coś mi się wydaje, że jesteś bardzo młodą osobą, która nie poskromiła jeszcze języka polskiego, mało tego – obawiam się, że to język zniewolił Ciebie. A zatem nie jesteś jego Panią, tylko Niewolnicą. Nie Ty mówisz językiem, tylko On mówi Tobą, womitując z Twojego wnętrza spleśniałym szykiem przestawnym i innymi nieprzetrawionymi do końca Demonami swojej własnej Kuchni. ;)
Całuję Twoje brązowo – niebieskie oczy.
dopisał(a): Kedar,
dn. 2006-02-26, o godz. 20:16:04
...o, zanagramowany - jakżeś zbłądził daleko twierdząc, iż pies Pawłowa nie zasiedla wnętrza Twego... chciałbyś pewnie, by tak właśnie o uczłowieczeniu Twym dogłębnym sądzono, a tu, niestety - dupa blada ;) (ku poprawie nastroju Twego - stłamszonego w domniemaniu nieco powyższym oświadczeniem - doniosę, że mój osobisty kundel w reakcji na zdrobnienie kolejne drgawek dostał... czynię też to po to, byś nie posądził o nieczułość mnie jakąś lubo o nieuzasadnione skrywanie odruchów...)
...za fiołki alpejskie zmuszona jestem podziękować, albowiem nie posiadam stosownego zaświadczenia z urzędu gminnego, by się hodowlą domową takowych roślinek zajmować - gdzieś tam znajdziesz stosowne przepisy jeśli zgłębiać przyczyny mej odmowy zamyślisz i usprawiedliwić zechcesz sympatią irracjonalną wiedziony ku liternictwu memu, zoczonemu niebacznie...
...ponieważ igraszki słowne kuszą mnie swoim powabem, a czytelnictwa słowotoków nie unikam i nawet lubię w nich czasami pogmerać - nie umykam i tą porą od dojaśniania niedorozumień pracowicie przeze mnie zakałapućkanych uprzednio , jeżeli tylko zostaną mi one łopatologicznie wyłożone, z pominięciem argumentu historycznego: "od niepamiętnych czasów"
P.S.
...pozwoliłam sobie, Kedarze na wgląd w Twoją wcześniejszą twórczośc na tych szpaltach i... poczuwam się do obowiązku stwierdzenia, iż mój wegetarianizm jest pozbawiony otoczki ideologicznej - ot, tak wklikuję, co byś
wspólnoty czasem jakiejś nie wygenerował...
dopisał(a): Drosera,
dn. 2006-02-26, o godz. 14:27:25
Droga Rossi, niechętnie całuję zarówno plastik, jak i szkło, tym bardziej niechętnie zbliżam swe usta do ekranu pajęczej sieci. Wybacz, że pomyliłem barwę Twoich oczu, ale są mi bardzo bliskie. Twoja uwaga na temat wejścia w czyjąś głębię jest trafna. Czasami obradza zupełnie niespodziewanymi owocami. Wewnętrzna część Twojej wypowiedzi jest na tyle skomplikowana, iż po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, nie wiem, co odpowiedzieć. Być może pomyliłem się co do Twojego hobby, ale jeżeli - jako rosiczka – nie gustujesz w pożeraniu facetów, to przesyłam Ci do absorpcji siedem wirtualnych alpejskich fiołków. Co Ty na to? Kedar z VI wieku p.n.e.
PS
Zaintrygowała mnie Twoja wzmianka o wegetarianizmie, gdyż sam przez kilka lat hołdowałem temu samemu stylowi życia. A propos ślinienia się; nie należę to tej samej kategorii co psy Pawłowa, a zatem ściereczkę schowajmy do szafki. O Boże, jak ja nienawidzę tych polskich zdrobnień! Mam nadzieję, że Ty też.
dopisał(a): Kedar,
dn. 2006-02-26, o godz. 04:03:47
...naruszenie głębi ma skutki uboczne, Kedarze - z Zaświatów wydostają się wówczas demony i nie wszystkie mają oczęta koloru orzecha, niestety... sprowadzone do czułego zdrobnienia gromy gotowe są siać tu i ówdzie...
...szczęściem, te o tęczówkach mniej powabnych są na diecie wegetarianskiej i takim felerem oto dotknięte, zagrozić w niczym cielesności upłciowionej odmiennie nie mogą... są one dziwnymi tworami i jeśli jakiekolwiek hobby mają w ogóle, to jest ono ściśle zawężone do ich wąskiej specjalizacji... /zbieżność imion jest całkowicie przy tem przypadkowa ;)/
ach! ...zapomniałabym - nie całuj, nieznajomy w niedookreślonej przyszłości, bo przy eskalacji ślinienia cenzura wkroczy na stronę ze ściereczką do wycierania ekranów ;)
dopisał(a): Drosera,
dn. 2006-02-25, o godz. 23:52:14
Droga Dropsi, zachwycił mnie Twój aforyzm, jednakowoż nie do końca przeniknąłem jego głębię. Mam (pewnie złudne) wrażenie, że jesteś Osobą z mojego otoczenia. Jeżeli karmienie się facetami jest Twoim ulubionym hobby, oto jestem. Żywię nadzieję, iż nie nabawisz się niestrawności. Pa, całuję Twoje orzechowe oczy. Kedar z Babilonu.
dopisał(a): Kedar,
dn. 2006-02-25, o godz. 22:24:05
Strona 1 z 2
- Anegdoty
- Apokalipsa
- Biblia
- Bieda
- Błędy
- Bóg
- Ciało
- Cierpienie
- Cnota
- Czas
- Człowiek
- Definicje
- Dobre rady
- Dobro
- Droga
- Dusza
- Dziecko
- Filozofia
- Głupota
- Grzech
- Historia
- Kara
- Kłamstwo
- Kobieta
- Lenistwo
- Literatura
- Małżeństwo
- Marzenia
- Mądrość
- Mężczyzna
- Miłość
- Młodość
- Modlitwa
- Moralność
- Nadzieja
- Naród
- Natura
- Nienawiść
- Niewola
- Odpowiedzialność
- Odwaga
- Ojczyzna
- Ostatnie słowa
- Pamięć
- Pieniądze
- Piękno
- Po angielsku
- Po niemiecku
- Pokój
- Polityka
- Polska
- Powiedzenia
- Praca
- Prawda
- Prawo
- Przyjaźń
- Radość
- Rodzina
- Samotność
- Seks
- Sen
- Sentencje
- Smutek
- Sprawiedliwość
- Starość
- Strach
- Sumienie
- Szczęście
- Sztuka
- Śmiech
- Śmierć
- Świat
- Uczciwość
- Wiara
- Wiedza
- Władza
- Wojna
- Wolność
- Wrogowie
- Z piosenek
- Z filmów
- Zło
- Złote myśli
- Zmysły
- Zwierzęta
- Życie
Zobacz też
Wylosuj cytat Losowa myśl Kartki Artykuły Partnerzy Wyszukiwarka Linki




dopisał(a): Drosera,
dn. 2006-02-27, o godz. 12:02:25