Umiera się w byle (...)

Jeśli masz już konto w serwisie, zaloguj się.
Jeżeli nie, skorzystaj z rejestracji - dodanie nowego komentarza nie będzie wymagało ciągłego podpisywania się czy podawania adresu e-mail oraz będziesz mieć pewność, że komentarze podpisane Twoim pseudonimem są Twojego autorstwa...

Ilość komentarzy: 1

Popularni

Komentarz:


podpis
— adres e-mail

Komentarze (1) | OCENA: 3.28 (32)

Umiera się w byle jakim miejscu życia. I dzieje człowieka zawarte między urodzeniem jego a śmiercią wyglądają niekiedy jak nonsens. Któż bowiem jest w możności o każdej chwili przemijającej pamiętać, by mogła ona być na wszelki wypadek jego gestem ostatnim? Śmierć nieraz chwyta człowieka in flagranti, zanim zdążył przedsięwziąć jakiekolwiek środki ostrożności. Najbardziej logiczny plan życia, najściślej wyprowadzona formuła jego wartości rozpada się nagle, gdy ujawniona zostanie ostatnia niewiadoma.

 — Zofia Nałkowska Granica
nadesłał(a): Sforza

 

Czasami umiera się też w byle jakim miejscu, po prostu...
Nie sposób jest mi się nie podpisać obiema rękami pod tą myślą z "Granicy" Z. Nałkowskiej. Prawie każde zdanie z osobna można by potraktować jako osobny cytat, jednak razem lepiej dopełniają całości, są mniej wyrwane z kontekstu.

Ale co ma swoje minusy, z reguły miewa też drugą stronę medalu. W tym przypadku kontekst możemy sobie wymodelować sami. Nasze, czyjeś życie, przeszłość, doświadczenia. Jeśli chodzi o temat życia i śmierci, nie ma wyjątków, kontekst odnajdzie każdy, bo dotyczy to każdego. W końcu kto nie umarł, ten żyje - i odwrotnie.

Bez względu na to, jak byśmy się przygotowywali, ile myśleli na temat końca swojego życia, nigdy nie jesteśmy gotowi. To tak jak z wczesnym wstawaniem, chciałoby się pospać jeszcze 5 minut. Jeszcze jeden dzień przeżyć, aby dokończyć jakiś sen, zamknąć ważne sprawy. A jednak Zofia Nałkowska w pierwszym zdaniu tego cytatu nie pozostawia wątpliwości.

Nie ma mowy - śmierć zabiera bez względu na ubiór, czas i miejsce. O sny i sprawy nie pytając, wdziera się w nasze życie poprzez kolejno odchodzących najbliższych, przyjaciół, znajomych. Co jakiś czas daje nam siebie posmakować, odbierając szansę oglądania emocji na twarzach, które znamy. Uświadamia nam swoją nagłość, nieprzewidywalność, bezkompromisowość.

I na nic te jej starania. Z dużym prawdopodobieństwem odejdziemy ze zdziwieniem i w szoku, jeśli nie własnym, to tych, których zostawimy już bez nas.

dopisał(a): Radziem,
dn. 2008-01-21, o godz. 11:01:22